Reklama

Reklama

Dwie Mileny jedno marzenie

Dwie Mileny, niczym hasło igrzysk "One World, One Dream", mają niemalże jeden świat i jedno marzenie, chociaż urodziły się na przeciwległych krańcach kraju - Rosner w Słupsku, a Sadurek w Katowicach. W Pekinie obie siatkarki pragną jednego - olimpijskiego medalu.

Czym się różnią zawodniczki o tym samym wzroście - 179 cm i wadze - 67 kg? "Generalnie niczym, co najwyżej w drobnostkach - odpowiadają zgodnie. - Mamy jeden świat, podobne spojrzenia, bardzo zbliżone do siebie postawy życiowe i zachowania. Zdecydowanie więcej nas łączy niż dzieli".

Gdy trener reprezentacji Marco Bonitta woła "Milena" - obie odwracają głowy. Z drugich imion siatkarek trener także nie może skorzystać, bo ... obie mają identyczne - Maria (nawiasem mówiąc bardzo lubią przebój Czerwonych Gitar "Anna Maria").

"Pozostają do użycia imiona z bierzmowania - powiedziała Sadurek. - Za patronkę mam Weronikę, chociaż niedługo potem żałowałam, że nie zdecydowałam się na Magdalenę, bo wtedy wszystkie imiona z Rosner miałybyśmy identycznie".

Reklama

"Dlaczego Magdalena? - zastanawia się chwilę Rosner, która poprzedni sezon spędziła we włoskim klubie Foppapedretti Bergamo. - Może dlatego, iż wiedziałam, że będę grzeszyć... Ale Jezus przebaczył Magdalenie i... została świętą".

Czym jeszcze różnią się Mileny - kobiety skryte, które wolą pisać pamiętniki zamiast plotkować o swoich problemach z przyjaciółkami; kobiety wyzwolone, które nie lubią, gdy ktoś traktuje je jako kruche, potrzebujące wsparcia istoty.

Grająca ostatnio w BKS Aluprof Bielsko-Biała Sadurek jest spod siódmego znaku zodiaku - Wagi (18.10.1984). Opiekuje się nią Wenus (predestynowana do miłości), a jej trygonem jest powietrze. Szczera, uczciwa, kurtuazyjna, ma dużą siłę przebicia, otwarta na świat, rozumiejąca ludzi i ich sprawy. Musi mieć poczucie, że jest lubiana i kochana, dlatego - jak przyznała - nie jest już panną.

Z kolei Rosner to ... Koziorożec (4.01.1980), dziesiąty znak zodiaku, którym opiekuje się Saturn zwany też "bogiem czasu" - planeta dyscypliny i kariery. Ma olbrzymie poczucie odpowiedzialności, dąży do jasno wytyczonych celów, nie spocznie dopóki ich nie osiągnie. Jest silną osobowością, która z podniesionym czołem znosi porażki.

Waga i Koziorożec - jak podkreśliły siatkarki - nie znoszą zakłamania i chamstwa. Z chwilą śmierci Jana Pawła II nie widzą dziś żadnego autorytetu. "W naszej ocenie - mówią zgodnie - naprawdę nie ma. Nie ma autorytetu, aby można było wzorować się, naśladować".

Co obie Mileny Marie denerwuje w polskim sporcie najbardziej? "Przede wszystkim futbolowa korupcja, rak, którego nie można wypalić" - stwierdziły znów tak samo, a Rosner dodała: "Nie wiemy co jest w innych dyscyplinach, bo piłka jest tak popularna, że te wszystkie brudy najszybciej na powierzchnię wychodzą. A może na jakimś dnie tkwią jeszcze inne zatopione wraki?".

Obie siatkarki lubią poznawać świat. Już kawałek zobaczyły. Spośród państw i regionów, w których były, największe wrażenie zrobiły na nich kraje azjatyckie - Chiny, Japonia, Tajlandia, Korea. "Z chęcią będę tu wracała, choć pociąga mnie Afryka, gdzie jeszcze moje stopy śladu nie zaznaczyły. Ponoć fenomenalny jest Egipt, zaś na drugim biegunie - RPA" - przyznał Koziorożec, po czym dodał i zapytał: "A w ogóle świat jest piękny, tylko dlaczego jest tyle zła wśród ludzi?"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy