Reklama

Reklama

Dwaj panowie D w finale

Rosjanin Nikołaj Dawydienko, rozstawiony z numerem czwartym, pokonał Szkota Andy'ego Murraya (3.) 7:5, 6:2 w półfinale kończącego sezon tenisowy turnieju Masters Cup w Szanghaju (z pulą nagród 4,45 mln dol.).

W niedzielę Dawydienko zmierzy się z Serbem Novakiem Djokoviciem (2.).

Reklama

Pierwszy set był bardzo zacięty i wyrównany, a po obustronnych przełamaniach w początkowej fazie, później obaj tenisiści wygrywali swoje serwisy. Dopiero w 11. gemie Rosjanin zdołał przełamać podanie rywala i po utrzymaniu własnego rozstrzygnął losy partii.

Ta sytuacja wyraźnie wpędziła faworyzowanego Szkota w głęboką frustrację, bowiem w drugim secie popełniał więcej błędów i chwilami zupełnie oddawał rywalowi inicjatywę w długich wymianach z głębi kortu.

Dawydienko zachował więcej spokoju i był bardziej precyzyjny, chociaż często podejmował ryzyko grając kończące piłki po liniach. Ten styl gry przyniósł pozytywne skutki, bowiem w drugiej partii Rosjanin dwukrotnie przełamał serwis rywala i zakończył spotkanie po godzinie i 40 minutach.

Natomiast dwie godziny i 52 minuty trwał pierwszy z sobotnich półfinałów, w którym Djoković wygrał z Francuzem Gillesem Simonem (8.) 4:6, 6:3, 7:5.

Simon początkowo miał być w Szanghaju rezerwowym, ale zadebiutował w Masters Cup po tym, jak z występu zrezygnował kontuzjowany Hiszpan Rafael Nadal, lider obydwóch rankingów ATP. Francuz w pierwszym meczu nieoczekiwanie pokonał Szwajcara Rogera Federera, który po piątkowej porażce z Murrayem, otworzył mu drogę do półfinału.

Mecz Djokovicia z Simonem był o wiele bardziej zacięty niż wieczorny półfinał, a nieco dramaturgii dodały mu też kłopoty zdrowotne obu graczy. Najpierw w drugim secie z pomocy masażysty musiał skorzystać Simon, który miał problemy z mięśniami szyi. Ograniczona swoboda ruchów głowy przez kilka gemów utrudniała mu grę i sprawiła, że Serb odskoczył mu na 3:1 i do końca utrzymał przewagę jednego przełamania.

Również w pierwszym secie doszło tylko do jednego "breaka", ale na korzyść Francuza, któremu w końcówce decydującej partii trochę puściły nerwy. Nie potrafił też wykorzystać chwilowej niedyspozycji Djokovicia, który podczas jednej z wczesnych wymian naciągnął mięsień łydki i zmuszony był wezwać na kort fizjoterapeutę.

Mimo tych urazów obaj tenisiści dotrwali do końca blisko trzygodzinnego pojedynku, po którym uradowany Djoković klęknął i ucałował nawierzchnię fioletowego kortu.

Przed zmaganiami singlistów wyłoniono finalistów gry podwójnej, a w niedzielę o tytuł i zarazem pierwsze miejsce w rankingach deblowych będą walczyć amerykańscy bliźniacy Bob i Mike Bryanowie (1.) oraz Kanadyjczyk Daniel Nestor i Serb Nenad Zimonjić (2.).

W sobotę bracia Bryanowie wyeliminowali Mariusza Fyrstenberga i Marcina Matkowskiego (7.), wygrywając 6:4, 6:4. Natomiast para Nestor-Zimonjić pokonała Pabla Cuevasa z Ekwadoru i Luisa Hornę z Peru (8.) 6:1, 6:3.

Wyniki spotkań 1/2 finału:

Novak Djoković (Serbia, 2.) - Gilles Simon (Francja, 8.) 4:6, 6:3, 7:5

Nikołaj Dawydienko (Rosja, 4.) - Andy Murray (Wielka Brytania, 3.) 7:5, 6:2

Dowiedz się więcej na temat: Rosjanie | Masters | masters cup | Andy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje