Reklama

Reklama

Drzymała wciąż ma skarb

"Nie jestem odcięty od sportu. Gram w tenisa, emocjonują mnie występy Lecha w Pucharze UEFA. Bardzo mu kibicuję, bo tak daleko w europejskich pucharach to ostatnio doszła moja drużyna" - mówi w wywiadzie dla magazynu "Tempo", były właściciel Groclinu-Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski, Zbigniew Drzymała. Oprócz tego chwali się, że mimo porzucenia futbolu wciąż posiada skarb

Biznesmen nie może zapomnieć o sportowych emocjach, ale adrenaliny w trudnych, kryzysowych czasach dostarcza mu jeszcze coś innego.

"Wiele firm musi teraz walczyć o życie. Ja działam w motoryzacji i od powstania mojej firmy nigdy nie było takich problemów jak dziś. Emocji nie brakuje. Wszystko polega na ułożeniu strategii tak, aby nie przegrać. I w piłce i w biznesie" - przyznaje.

W ogóle nie żałuje też, że piłkarze Polonii Warszawa, którzy przeszli tam z Groclinu dobrze radzą sobie w lidze.

"Mam satysfakcję, że trzon tego zespołu stanowią piłkarze z Grodziska. Nie zawiódł się ten, kto kupił" - zaznacza.

Reklama

Po drużynie został jednak w Grodzisku piękny obiekt sportowy. Stoi on zupełnie pusty i nie jest wykorzystywany. A jego utrzymanie kosztuje 3 miliony złotych rocznie. Miasto nie chce płacić, bo jak twierdzi Drzymała, przyzwyczaiło się, że przez 15 lat nie płaciło za to ani grosza. Ale pojawił się pomysł, co zrobić z taką bazą sportową.

"Komisje UEFA wizytujące obiekt uświadomiły nam, jaki mamy skarb. Okazało się, że ten ośrodek jest w swojej klasie na najlepszym poziomie w Europie. UEFA już zarezerwowała go dla swoich członków podczas EURO 2012. Ale mistrzostwa to tylko incydent. Nam zależało, by fachowcy ten obiek ocenili. I już teraz wiem, że ten obiekt znajdzie swojego gospodarza" - mówi Zbigniew Drzymała.

więcej w magazynie "Tempo" - piątkowym dodatku do Przeglądu Sportowego

Dowiedz się więcej na temat: zbigniew | obiekt | UEFA | skarb | Drzymała

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje