Reklama

Reklama

Drzymała: Inni też odejdą

- W Polsce osoby wspierające sport są zupełnie samotne. Spotykają się z szykanami, wyzwiskami kibiców, najczęściej zupełnie nieuzasadnioną krytyką w mediach, a na dodatek ogromnymi kłopotami związanymi z dodatkowymi kontrolami urzędów państwowych - argumentował rozwój z polską piłką Zbigniew Drzymała na łamach "Dziennika".

- Sponsor wykładający pieniądze na sport to w oczach urzędników potencjalny oszust. Moje firmy co rusz są drobiazgowo kontrolowane. Tylko ja wiem, ile musiałem walczyć i tłumaczyć, aby urzędnicy uznali, że koszty związane z marketingiem sportowym można odpisywać od podatku. Groclin płacił rocznie osiem milionów złotych różnego rodzaju podatków. A te pieniądze powinny być przeznaczane na transfery, szkolenie młodzieży, rozbudowę bazy. Ale państwo zamiast wspierać rozwój sportu chce czerpać z niego dochody - stwierdził rozżalony biznesmen.

Reklama

Według Drzymały tylko kwestią czasu jest rezygnacja ze wspierania sportu przez kolejnych sponsorów. - Proszę spojrzeć ilu inwestorów wspierających sport wycofało się w ostatnim czasie. Antoni Ptak, Krzysztof Klicki, Ryszard Krauze - wyliczał Drzymała. - Wiem, że następni w kolejce są Jacek Rutkowski i Bogusław Cupiał. Wcale im się nie dziwię. Dlaczego na każdym kroku krytykuje się Cupiała? Za to, że wkłada w futbol własne miliony? Wszyscy chcieliby, ba wręcz przymuszają go do tego, żeby włożył kolejnych kilkadziesiąt milionów tylko po to żeby mieć iluzoryczne szanse na awans do Ligi Mistrzów. A on nie chce aż tak bardzo ryzykować i wcale mu się nie dziwię.

Reklama

Reklama

Reklama