Reklama

Reklama

Dramat polskiego trenera

"W piątek wieczorem usłyszałem od kardiologa, że jeżeli go nie posłucham, może się to dla mnie zakończyć tragicznie. Siedem lat temu przeszedłem zawał serca i wiem, że drugiego bym już nie przeżył" - powiedział na łamach "Przeglądu Sportowego" trener poznańskiej Warty Bogusław Baniak.

Baniak w piątkowy wieczór, podczas ustalania taktyki na mecz z GKP Gorzów, poczuł się bardzo źle i natychmiast trafił do szpitala na oddział intensywnej opieki medycznej. Szkoleniowiec rano mógł już wrócić do domu, jednak lekarze zalecili mu unikanie stresu. Trener Warty Poznań ma poważne problemy z sercem i poważnie musi potraktować rady specjalistów.

"Teraz zajmę się chyba już tylko szkoleniem młodzieży. Bo bez futbolu nie wyobrażam sobie dalszej egzystencji" - powiedział Bogusław Baniak.

Orzeczenie lekarzy cieszy zapewne działaczy poznańskiej Warty, którzy już dawno nosili się z zamiarem zwolnienia popularnego "Bebeto", ale wtedy musieliby wypłacić trenerowi odszkodowanie za zerwanie kontraktu. Teraz wystarczy odczekać 30 dni, a wtedy obowiązek wypłacania pensji spadnie na ZUS.

Reklama

"Nawet nie chcę tego komentować. Jestem chory na serce i tyle. Wracam do Szczecina, do żony, przy której na pewno szybciej dojdę do siebie. Mam już pomysł, co będę robił dalej oprócz trenowania młodzieży. Zajmę się budowaniem boisk, bo tych w Szczecinie jak nie było, tak nie ma" - zakończył Baniak.

Więcej w "Przeglądzie Sportowym".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne