Reklama

Reklama

DMŚ w tenisie stołowym - deble z różnych krajów w 2015 r.

Prawdopodobnie w mistrzostwach świata 2015 r. w tenisie stołowym będzie możliwość tworzenia par deblowych z graczy różnych krajów. W poprzednim sezonie World Tour tak postępowali Chińczycy, ułatwiając nieco rywalizację przeciwnikom.

- Byłby to powrót do tradycji, bowiem kiedyś w deblach występowali zawodnicy z różnych państw. Obecnie taka możliwość jest na przykład w mistrzostwach Europy - złotymi medalistami ubiegłorocznego turnieju zostali Wang Zeng Yi i reprezentujący Chorwację Tan Ruiwu - powiedział dyrektor sportowy Polskiego Związku Tenisa Stołowego Stefan Dryszel.

W 1987 roku w Indiach Leszek Kucharski i Andrzej Grubba zdobyli brązowy medal MŚ, ale dwa lata później w Niemczech Kucharski wywalczył srebro w duecie z Zoranem Kalinicem (Jugosławia).

Reklama

Międzynarodowa federacja (ITTF) zapowiedziała, że prawdopodobnie za rok w chińskim Suzhou będzie znów możliwość "mieszania" debli.

- Chińczycy chyba aż tak bardzo nie przywiązują wagi do debla i miksta. Dla nich najważniejsze są konkurencje olimpijskie, czyli singiel i drużynówka. Zresztą już w zawodach cyklu World Tour wystawiali swych pingpongistów z zagranicznymi partnerami - dodał były selekcjoner kadry Polski.

W imprezach World Tour zdarzały się przypadki, że Ma Long tworzył parę z Niemce Timo Bollem, a Zhang Jike i Wang Hao z Francuzami Adrienem Mattenetem i Quentinem Robinotem.

Chińczycy seryjnie wygrywają rywalizację w czempionacie globu w grze pojedynczej. Podczas zakończonych w poniedziałek DMŚ w Tokio wręcz zmiażdżyli rywali. Kobiety nie przegrały ani jednego pojedynku w ośmiu meczach, a mężczyźni - tylko jedną grę.

- Rok temu w MŚ w Paryżu w grze podwójnej najlepsi byli Tajwańczycy Chen Chien-An i Chuang Chih-Yuan. Najlepsi Chińczycy grali singla, zaś inni w debla i miksta - stwierdził Dryszel.

Kolejną nowością w MŚ 2015 i 2017 będzie mniejsza liczba uczestników. Zamiast pięciu tenisistów, każdy kraj będzie mógł zgłosić trzech. Jeśli dana federacja ma zawodnika w czołowej 100 rankingu, wówczas otrzyma dodatkowe miejsce. A jeszcze jedno w sytuacji, gdy któryś z pingpongistów jest wśród 20 najlepszych na liście ITTF.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne