Reklama

Reklama

DME w tenisie stołowym - Chojnowski: Obaj rywale są do ogrania

Polscy tenisiści stołowi muszą pokonać Włochy i Białoruś, by awansować do ćwierćfinału mistrzostw Europy w Lizbonie. - Obaj rywale są do ogrania - uważa Patryk Chojnowski, który ze względów zdrowotnych nie występuje w kadrze.

Na inaugurację portugalskich zawodów "Biało-czerwoni" "urwali" zaledwie seta Skandynawom, mimo że w ich składzie zabrakło kontuzjowanego najlepszego zawodnika Jensa Lundqvista. Aby Polacy znaleźli się w najlepszej ósemce, nie mogą przegrać ani z Włochami, ani z Białorusią.

Reklama

- Paweł Płatonow i Jewgienij Szczetinin są doskonale znani naszym reprezentantom, bowiem występują w polskiej superlidze. Z Płatonowem wygrywali wszyscy kadrowicze, zaś trudnością w potyczkach ze Szczetininem jego jego styl. To 44-letni obrońca, który w ogóle nie atakuje, a tylko czeka na błędy rywali. Potrzeba ogromnej cierpliwości i konsenwecji, aby odejść od stołu jako zwycięzca. Mnie się to udało trzykrotnie, koledzy też sobie poradzą. Z nimi dwoma trzeba punktować, znacznie trudniej będzie ze znakomitym Władimirem Samsonowem - powiedział Chojnowski (Dekorglass Działdowo).

Większą niewiadomą są Włosi, którzy w środę przegrali z Białorusią 1:3. W ich składzie występują m.in. Mihai Bobocica i Leonardo Mutti, którzy w letnim okienku transferowym podpisali kontrakty z beniaminkiem Zooleszcz Gwiazdą Bydgoszcz.

- Zdecydowanie liderem jest Bobocica, sklasyfikowany ok. 60 miejsca w rankingu światowym. W superlidze nie ma zbyt wielu graczy będących tak wysoko na liście ITTF. Ale i on przegrywał z Polakami w przeszłości. A jeśli chodzi o drużynę z Bydgoszczy, będzie jedną z największych niewiadomych w naszej lidze - dodał Chojnowski.

24-letni tenisista niedawno zdobył mistrzostwo świata niepełnosprawnych w Chinach. Na co dzień gra w superlidze, ale ze względu na powtarzające się dolegliwości z nogą (kiedyś uległ poważnemu wypadkowi; jadąc rowerem został potrącony przez samochód), już jakiś czas temu zdecydował się na rezygnację z kadry narodowej.

- Niestety, nie mogę na pełnej intensywności rozgrywać wielu meczów dzień po dniu, noga nie wytrzymuje. Nawet w mniej intensywnych spotkaniach z innymi niepełnosprawnymi mam te kłopoty - stwierdził Chojnowski.

W poprzednim sezonie był liderem Olimpii-Unii Grudziądz, z którą wywalczył wicemistrzostwo kraju. Teraz zagra w Dekorglassie.

- Póki co mam problem z przystosowaniem się do nowych piłek plastikowych, po prostu tragedia. Odbijają się zupełnie inaczej, niż celuloidowe, którymi grałem podczas MŚ w Pekinie. Poza tym ich jakość jest fatalna, często pękają, są krzywe. A sezon już niebawem się zaczyna. Jeśli wejdziemy do czołowej szóstki, to już będzie nasz sukces. Nie żałuję przenosin z Grudziądza do Działdowa, choć marzą mi się potyczki w Lidze Mistrzów i Pucharze ETTU. Być może niebawem europejskie puchary zagoszczą i w moim nowym klubie - podsumował.

Dowiedz się więcej na temat: tenis stołowy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje