Reklama

Reklama

"Decyzje UEFA nie są sensacją"

Zwycięstwo w Bordeaux nie jest żadną sensacją. Ukraina i Polska po raz kolejny potwierdziły swe prawo do organizacji finałów Euro 2012 - oświadczył w poniedziałek Hryhorij Surkis, prezydent Federacji Futbolu Ukrainy.

"Wywalczyliśmy prawo do bycia gospodarzami turnieju w trudnej, ale uczciwej walce" - przypomniał, podsumowując zakończone w ub. piątek posiedzenie komitetu wykonawczego UEFA.

Nie zważając na opóźnienia w przygotowaniach do piłkarskich mistrzostw Europy, w Bordeaux komitet utrzymał decyzję z kwietnia ub. roku dotyczącą ich organizacji w miastach Polski i Ukrainy.

Surkis zaapelował w poniedziałek, by do przygotowań do Euro włączyli się wszyscy Ukraińcy i by przebiegały one pod rzetelną i stałą kontrolą społeczeństwa i mediów.

Reklama

"Należy unikać jakiegokolwiek upolityczniania Euro 2012. Jest to projekt apolityczny. Przecież głównym celem Euro 2012 jest nowe oblicze kraju, nowa jakość życia obywateli" - mówił szef ukraińskiej federacji piłkarskiej.

O zgubnym wpływie ukraińskiej polityki na przygotowania do turnieju mówił także wicepremier Iwan Wasiunyk, który na posiedzeniu komitetu wykonawczego UEFA w Bordeaux reprezentował rząd.

"Przeciąganie kryzysu politycznego osłabi nasze przygotowania, co może przynieść nieodwracalne szkody" - powiedział, nawołując do odrodzenia prozachodniej koalicji parlamentarnej, która rozpadła się na początku września. Jeśli ta koalicja nie powróci do współpracy, Ukrainie będą groziły wcześniejsze wybory do parlamentu.

Wasiunyk zapewnił, że nie później niż w grudniu władze przystąpią do przebudowy Stadionu Olimpijskiego w Kijowie. Obiekt ten jest obecnie przygotowywany do gruntownej modernizacji; trwa rozbiórka znajdującej się obok stadionu budowy centrum handlowego, istnienie którego - zdaniem UEFA -utrudniałoby ewakuację widzów turnieju.

Wicepremier uprzedził, że UEFA zastrzegła, iż może ograniczyć listę miast-gospodarzy Euro. Wyraził tu zaniepokojenie związane z sytuacją we Lwowie, gdzie budowa stadionu dotychczas nawet nie ruszyła.

W tym kontekcie wspomniano również otwarty w połowie września stadion w Dniepropietrowsku.

"Nie spełnia on norm UEFA" - powiedział. Okazało się, że wbrew wcześniejszym informacjom stadion, który powstał za pieniądze jednego z ukraińskich oligarchów, zamiast obiecywanych 30 tysięcy miejsc, posiada tylko 28 tys. miejsc.

Według Surkisa właściciele obiektu będą musieli zwiększyć liczbę miejsc na stadionie, gdyż w przeciwnym razie Dniepropietrowsk może wypaść z listy miast-gospodarzy.

Dowiedz się więcej na temat: "Bordeaux" | Ukraina | Hryhorij Surkis | Bordeaux | Euro 2012 | UEFA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje