Reklama

Reklama

Dawidziuk: Polska nie ma problemu z bramkarzami

Mimo poważnej kontuzji Łukasza Fabiańskiego piłkarska reprezentacja Polski nie ma i nie będzie miała żadnych problemów z obsadą bramki - uważa Andrzej Dawidziuk, trener-koordynator w PZPN ds. szkolenia bramkarzy.

Występujący w Arsenalu Fabiański - wychowanek Dawidziuka ze szkółki w Szamotułach - zmaga się z kontuzją barku. W piątek poddał się operacji w Niemczech. Dzień wcześniej trener "Kanonierów" Arsene Wenger potwierdził, że polski piłkarz będzie pauzował do końca sezonu.

Reklama

"Łukasz przechodzi właśnie zabieg artroskopii. Wcześniej w tej samej klinice operowano np. Rene Adlera i Romana Weidenfellera. Dzisiaj obaj są czołowymi bramkarzami Bundesligi, dlatego jestem spokojny o powrót naszego bramkarza do zdrowia" - powiedział PAP Dawidziuk.

Na razie jednak - przynajmniej do maja - Smuda nie będzie mógł skorzystać z usług Fabiańskiego. Kilka miesięcy wcześniej z reprezentacji Polski "wypadł" Artur Boruc, który jest poważnie skłócony z trenerem kadry. Trzeci z czołowych polskich golkiperów Tomasz Kuszczak rzadko otrzymuje szansę w Manchesterze United.

W tej sytuacji selekcjoner musi stawiać na bardzo młodych bramkarzy: 20-letniego Wojciecha Szczęsnego (Arsenal), 24-letniego Przemysława Tytonia (Roda Kerkrade) i 21-letniego Grzegorza Sandomierskiego (Jagiellonia Białystok). Wymieniona trójka została powołana na najbliższe mecze kadry w Portugalii - 6 lutego w krajowym składzie z Mołdawią (Sandomierski) i trzy dni później z Norwegią (Szczęsny, Tytoń).

"Nie ma żadnych powodów do niepokoju, ponieważ w polskim futbolu prowadzimy działania długofalowe. Już od kilku lat na zgrupowania reprezentacji byli powoływani nie tylko najlepsi bramkarze, ale również młodsi, którzy mieli w przyszłości stanowić o sile kadry. Przykładem Szczęsny, który dostał szansę już w maju 2008 roku, tuż przed turniejem Euro. Wówczas wystąpił 20 minut w sparingu z niemieckim zespołem klubowym (FC Schaffhausen - PAP). Cały czas +monitorowaliśmy+ tego zawodnika" - przypomniał Dawidziuk, który w latach 2006-2009 był trenerem bramkarzy w kadrze Leo Beenhakkera.

Jak dodał - mimo kłopotów kilku bramkarzy obecny selekcjoner znajduje się w bardzo dobrej sytuacji.

"Z powołań do kadry wynika, że trener Smuda stawiał ostatnio na Fabiańskiego, Szczęsnego lub Tytonia. Każdy z nich prezentuje umiejętności godne reprezentacji. Selekcjoner ma ten komfort, że może wybrać jednego świetnego z trzech dobrych, a nie np. jednego dobrego z sześciu przeciętnych" - podkreślił Dawidziuk.

Koordynator w PZPN ds. szkolenia bramkarzy dodał, że wciąż warto pamiętać o innych. "Choćby o Kuszczaku. Szkoda, że tak rzadko dostaje szansę gry w klubie. Świetnym bramkarzem jest oczywiście również Boruc, zbierający dobre recenzje we Włoszech. Nie chcę jednak wkraczać w kompetencje selekcjonera, to on podejmuje decyzje" - przyznał.

Zdaniem Dawidziuka, bez względu na wszystkie okoliczności cała szóstka bramkarzy (Fabiański, Boruc, Szczęsny, Tytoń, Kuszczak, Sandomierski) pretenduje do gry w reprezentacji pod kątem Euro 2012.

"Pytanie brzmi, jaki wariant wybierze trener Smuda. Czy postawi na +ogranych+ i doświadczonych bramkarzy, wzorem Jerzego Engela przed mundialem 2002, czy też będzie wolał zaufać młodym golkiperom, jak zrobił przed mundialem 2006 Paweł Janas. Tak czy inaczej, selekcjoner ma duże pole manewru. Jeśli chodzi o obsadę bramki w kadrze narodowej, możemy spać spokojnie" - podkreślił Dawidziuk.

A kto jest w tym momencie bramkarzem numer jeden reprezentacji, wyłączając kontuzjowanego Fabiańskiego i skonfliktowanego ze Smudą Boruca?

"Selekcjoner wybiera między Szczęsnym i Tytoniem. Wydaje mi się, że na dzisiaj najbliższy miana pierwszego bramkarza jest młody golkiper Arsenalu. Zupełnie nie przypomina piłkarza, który ma 20 lat. Gra pewnie i dojrzale. Widziałem jego mecze w Arsenalu. Z każdym kolejnym występem coraz bardziej przekonuje do swoich umiejętności" - zakończył trener Dawidziuk. (PAP)

Rozmawiał Maciej Białek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje