Reklama

Reklama

Czwórka podwójna już przygotowana

Od mistrzostw świata w 2005 roku nie przegrali jeszcze na arenie międzynarodowej. W dwóch kolejnych czempionatach stawali na najwyższym stopniu podium. Marek Kolbowicz, Adam Korol, Michał Jeliński i Konrad Wasielewski w 2006 roku zostali uznani przez Międzynarodową Federację Wioślarską (FISA) najlepszą męską osadą świata.

Mimo tych sukcesów szlakowy osady Adam Korol przestrzega przed zbytnim optymizmem przed igrzyskami w Pekinie. "Pracujemy solidnie, czujemy się mocni, ale w sporcie, szczególnie w tak ważnej imprezie jak igrzyska, nikt nie może być pewny zwycięstwa - powiedział PAP Adam Korol. - Nikt z rywali nam się nie ukłoni, nie ułatwi zadania".

Adam Korol przypomniał, że przed czterema laty polska czwórka podwójna, choć w innym składzie, leciała do Aten po również "pewny medal i przegrała trzecie miejsce o 0,07 s." Dla Kolbowicza i Korola igrzyska w Pekinie będą czwartymi. W 1996 roku w czasie olimpiady w Atlancie Michał Jeliński startował w Bydgoszczy w jednych ze swoich pierwszych w życiu regatach. Z tamtych zawodów zapamiętał tylko jak spiker informował o wynikach w olimpijskich repesażach polskiej dwójki Kajetan Broniewski - Adam Korol.

Reklama

"Do głowy mi wówczas nie przyszło, że kiedyś razem a Adamem Korolem będę zdobywał złote medale mistrzostw świata - powiedział PAP Michał Jeliński. - Wówczas takie rzeczy wydawały się mi nieosiągalnym kosmosem".

Michał Jeliński z wykształcenia jest ekonomistą. Interesuje się giełdą. "Od listopada grałem na spadki - powiedział o swoich poczynaniach giełdowych. - Cierpliwość opłaciła się".Cierpliwość, konsekwencja w działaniu, pracowitość - to są cechy które, które w opinii Michała Jelińskiego są potrzebne w sporcie, ekonomii i wielu innych dziedzinach życia.

"Pracujemy na zgrupowaniach od grudnia - powiedział. - Najpierw byliśmy w Zakopanem, następnie w Szklarskiej Porębie, a w lutym w hiszpańskiej Sierra Nevada. Przez najbliższe trzy tygodnie będziemy trenować w portugalskim Lago Azul". Mistrzowie świata z trenerem Aleksanderm Wojciechowskim odlecieli w piątek do Portugalii. Wrócą w Wielki Piątek, żeby po świętach wielkanocnych, znowu udać się nad wielki zbiornik wodny w Lago Azul.

"Z poprzednich lat wiem, że wykonana tam praca tworzy najlepszy fundament pod sukcesy - powiedział Aleksander Wojciechowski, który ma pseudonim "Tata." - Kiedyś w kadrze było dwóch moich synów. Michał startował w Sydney, Adam w Atenach. Zwracali się do mnie tata. Któryś z zawodników powiedział, że jest to niesprawiedliwe, żeby inni mówili panie trenerze. W ten sposób zostałem Tatą." - mówi Wojciechowski.

Najmłodszym w osadzie jest 24-letni Konrad Wasielewski. Nazywany jest często "dzieckiem szczęścia." Wielu zawodników przez lata długiej kariery nie osiągnęło takich wyników. "Dużo słyszałem o swoim podobno niesamowitym farcie - powiedział PAP Konrad Wasielewski. - Nie zgadzam się z tą opinią. Od początku kariery starałem się pomóc swojemu szczęściu. W juniorach mocno starałem się, żeby zauważyli mnie trenerzy od młodzieży, a następnie od seniorów".

Wyniki czwórki podwójnej zostały dostrzeżone przez markę Tyskie, która zostało partnerem tej osady. Jest to już druga firma, która podpisała w ostatnim czasie umowę sponsorską z polskimi wioślarzami. "Wioślarstwo jest sportem bardzo ciężkim, wymagającym solidnej, równej pracy - powiedział prezes Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich Ryszard Stadniuk. - W tej dyscyplinie nie ma wielkich nagród, profitów. Najlepsi zawodnicy otrzymują tylko państwowe lub klubowe stypendia. Mamy zagwarantowane wszystkie środki na przygotowania do igrzysk olimpijskich. Umowy sponsorskie mocno wesprą zawodników".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje