Reklama

Reklama

"Czujemy respekt przed Arturem Borucem"

Czujemy respekt przed Arturem Borucem. Mecz w Belfaście mu się nie udał, ale to wciąż znakomity bramkarz - powiedział selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Irlandii Północnej Nigel Worthington dzień przed spotkaniem z Polską w Chorzowie w eliminacjach mistrzostw świata.

Najważniejsza informacja z obozu rywali dotyczy Jonathana Evansa. Obrońca Manchesteru United, który od kilkunastu dni narzekał na uraz kostki, zagra w sobotę na Stadionie Śląskim. "Johnny jest gotowy do gry" - przyznał z wyraźną ulgą Worthington. Nic dziwnego - Evans to w tej chwili najlepszy piłkarz jego reprezentacji, zdobywca jednej z bramek w marcowym meczu z Polską (3:2).

Konferencja z udziałem Worthingtona oraz kapitana naszych rywali Aarona Hughesa odbyła się w kameralnym hotelu Monopol w centrum Katowic, w którym przed meczami na Śląsku zatrzymują się przeciwnicy polskich piłkarzy.

Reklama

Podczas spotkania z przedstawicielami irlandzkiej kadry trudno było uwierzyć, że dzień później odbędzie się bardzo ważny mecz eliminacji mistrzostw świata. Niewielu dziennikarzy (głównie z Polski), spokojna, luźna atmosfera, na dodatek trener Worthington spóźnił się prawie 40 minut. Pytany o polskich piłkarzy, nie szczędził jednak komplementów podopiecznym Leo Beenhakkera.

"Ludovic Obraniak? Wiemy, że strzelił dwa gole w sierpniowym meczu z Grecją, ale nie skupiamy się tylko na nim. Macie wielu innych dobrych piłkarzy. Zresztą trudno się dziwić. Polska to 40-milionowy kraj, więc jest z kogo wybierać" - podkreślił selekcjoner Irlandii Północnej.

Komplementami obdarował nawet Artura Boruca, który w marcowym spotkaniu obu drużyn popełnił kilka poważnych błędów. "Tamten mecz to już przeszłość. Artur miał pecha, każdemu może się zdarzyć. To wciąż klasowy bramkarz. Zresztą gdyby było inaczej, nie broniłby w Celtiku. Tam nie gra nikt przypadkowy" - stwierdził Worthington.

Selekcjoner naszych rywali nie chciał odpowiedzieć na pytanie, kogo w swojej grupie eliminacyjnej uważa za najgroźniejszego rywala. "Polska, Słowacja, Słowenia czy Czechy? Nie ma znaczenia. Każdego przeciwnika traktujemy jednakowo. Patrzymy przede wszystkim na nasze szanse. Mamy bardzo dobrą pozycję wyjściową, lepszą w tej chwili niż Polska. Dla naszej małej federacji to duży sukces, że w decydującej fazie eliminacji wciąż liczymy się w walce o awans. Czy stać nas na objęcie prowadzenia w grupie? A dlaczego nie? Świetnie pracuje mi się z zawodnikami. Z każdym meczem jesteśmy coraz silniejsi, coraz bardziej wierzymy w swoje umiejętności. Nie boimy się presji polskich kibiców i gorącej atmosfery na tutejszym stadionie. Moipiłkarze są na to gotowi" - podkreślił Worthington.

Na pytanie ilu kibiców z Irlandii Płn. spodziewa się na Stadionie Śląski, Worthington zażartował: "Pięciu milionów" (przyleci ok 800-osobowa grupa z Belfastu - przyp. PAP).

Zdaniem kapitana Irlandii Północnej Aarona Hughesa brak zwycięstwa w meczu z Polską niczego nie przesądzi. "Remis też będzie korzystnym wynikiem. Cztery dni po spotkaniu w Chorzowie podejmiemy u siebie Słowację. Jeśli w tych meczach zdobędziemy cztery punkty, wciąż będziemy w korzystnej sytuacji. Przecież Słowację też czeka teraz ciężka przeprawa z Czechami. To grupa, w której z wyjątkiem San Marino każdy może wygrać z każdym. Bardzo sumiennie przygotowywaliśmy się do meczu z Polską. Mamy przygotowane kilka wariantów gry" - dodał Hughes.

Irlandia Północna jest obecnie wiceliderem grupy 3. (13 pkt w siedmiu meczach). Polska zajmuje czwarte miejsce (10 pkt w sześciu meczach). Początek meczu w Chorzowie w sobotę o godz. 20.30.

Reklama

Reklama

Reklama