Reklama

Reklama

Czesi byli zdecydowanie gorsi

Lewy obrońca reprezentacji Polski, a na co dzień zawodnik Legii Warszawa - Jakub Wawrzyniak nie ma wątpliwości, że "biało-czerwoni" zasłużenie pokonali Czechów w meczu eliminacyjnym mistrzostw świata 2010. Podopieczni Leo Beenhakkera ciężko pracowali na to zwycięstwo.

Wawrzyniak z powodu kontuzji nie dograł tego meczu do końca. - Miałem problemy, odczuwałem ból. Wydawało mi się, że po interwencji lekarza wszystko będzie w porządku, ale z każdą minutą ten ból narastał. Kontynuacja gry naprawdę była bez sensu. Tylko i wyłącznie mogłem przeszkodzić zespołowi. Szkoda - powiedział zawodnik.

- Miałem swoją szansę, idealną sytuację, ale nie wpadło. Śmieję się, że w ostatnich czterech spotkaniach za każdym razem dochodzę do sytuacji strzeleckiej. Będę musiał popracować z przodu z trenerem Urbanem, ale to teraz nie ma znaczenia. Zdobyliśmy trzy punkty. Wydaje mi się, że to wszystko co się działo w ostatnich tygodniach, miesiącach w reprezentacji, dziś się zmieniło. Czechy to najwyższa półka europejska, a dzisiaj byli zdecydowanie gorsi od nas - dodał.

Reklama

- Od pierwszego dnia odkąd tu przyjechałem, pytano dlaczego wszyscy są tacy smutni. To była jednak koncentracja na tych pierwszych dniach zgrupowania. Wszyscy ciężko pracowaliśmy na treningach. Zdawaliśmy sobie sprawę z powagi tego spotkania, z umiejętności rywala. Cały tydzień pracowaliśmy na ten dzisiejszy sukces - zapewnił Wawrzyniak.

Zawodnik nie wie, czy będzie w stanie zagrać w środowym meczu eliminacyjnym ze Słowacją. - Nie wiem, jak poważna jest moja kontuzja. W poniedziałek przejdę badanie USG. Mam nadzieję, że to nie jest naderwanie mięśnia dwugłowego - zakończył.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje