Reklama

Reklama

Czesi boją się Boruca!

Petr Czech i jego czescy fani odetchnęli z ulgą, gdy okazało się, że Artur Boruc nie przyjdzie do Chelsea Londyn. "Wtedy pozycja Petra byłaby zagrożona" - napisał praski "Sport".

Czeska gazeta przypomina, że najlepszy polski bramkarz był głównym celem transferowym Avrama Granta - menedżera "The Blues". Izraelski szkoleniowiec nie zdążył jednak zrealizować planu, bo ze Stamford Bridge przegonił go multimilioner Roman Abramowicz. Na miejsce Granta do Londynu zawitał Brazylijczyk Felipe Scolari.

"Gdyby Boruc przyszedł, pozycja Czecha byłaby zagrożona tym bardziej, że występ na Euro 2008 Petr zakończył fatalnym kiksem w decydującym o awansie do ćwierćfinału meczu z Turcją" - rozważa "Sport". Nie trzeba nikomu przypominać, że w przeciwieństwie do Czecha, Artur w Austrii zaprezentował się wręcz fenomenalnie. W każdym z trzech meczów biało-czerwonych wielokrotnie ratował zespół; bronił nawet w sytuacjach "dwa na zero" (gdy dwóch osamotnionych rywali atakowało jego bramkę).

Reklama

"Sport" przypomina, że feralna interwencja bramkarza Chelsea została uznana przez eurosport.com za kiks Euro 2008.

Brytyjski dziennik "Sportsmail" podawał, że Chelsea za Boruca była gotowa zapłacić Celticowi aż 15 mln funtów, a według "Sportu" cena Polaka po ME wzrosła jeszcze bardziej! Czesi przytaczają wypowiedź, jakiej udzielił niedawno "Super Expressowi" Aram Grant: "Postawa Boruca na Euro nie była dla mnie żadnym zaskoczeniem, gdyż obserwowałem go już wcześniej w lidze szkockiej. Chciałem Boruca sprowadzić do Chelsea, miałem już nawet rozeznanie, ile Celitc by za niego żądał".

Nie trzeba nikomu przypominać, że już w październiku Boruc będzie mógł potwierdzić swą klasę w starciu z Czechami w ramach kwalifikacji do MŚ 2010 r.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL