Reklama

Reklama

Czego Skorża zazdrościł Lucescu

- Zazdrościłem trenerowi Szachtara Mircei Lucescu, gdy pokazał mi dwóch ciemnoskórych zawodników powiedział: "Właśnie pozyskaliśmy ich i zapłaciliśmy za każdego z nich po sześć mln euro." Nie wszyscy mogą sobie na takie wydatki pozwolić - dzielił się wrażeniami po obozie w Turcji trener Wisły Maciek Skorża.

Jak trener Skorża ocenia zgrupowanie w Turcji?

- Poza pogodą w Turcji było wszystko jak zaplanowaliśmy. Dwa dni ulewne, przez które nie mogliśmy skorzystać z boisk, więc staramy się nadrobić zaległości teraz w Polsce. Ale aura znowu nam nie pomaga, zderzyliśmy się z naszą rzeczywistością, bo przez zmrożenie boiska w Myślenicach musieliśmy odwołać mecz z Rużomberokiem.

Dlatego teraz kładziemy nacisk na mocniejszą pracę, a liczę na to, że w Hiszpanii uda się zrobić ostatni szlif przed meczem z Bełchatowem, by ci ciągle kontuzjowani, rehabilitowani, którzy wciąż nie wystąpili w żadnym meczu - Arek Głowacki i Radek Sobolewski, zyskali jakieś przetarcie meczowe.

Reklama

Dlaczego w Turcji nie pojawił się żaden z zapowiadanych lewych obrońców?

- Jeden z nich podpisał kontrakt w Chinach i nie chciał się poddawać testom w Polsce. Wolał mieć kontrakt w kieszeni. Natomiast nie jestem zwolennikiem testowania piłkarzy. Wolę ich wypatrzyć w meczach ligowych, chociaż w przypadku Punoszevaca te testy się przydały. Okazał się on być ciekawym zawodnikiem, młodym, perspektywicznym napastnikiem. Jest godny zainteresowania i potwierdził. Być może w przyszłości się z nim zwiążemy. Na chwilę obecną potrzebujemy jednak gotowych zawodników, którzy natychmiast podnieśliby poziom naszej gry. Punoszevac też nie był za darmo, zresztą ktokolwiek by nie przyszedł, to trzeba będzie mu zapłacić.

Kontuzje nowe i stare, czyli szpital przy Reymonta

- Kontuzje dopadają nas niemal każdego dnia. Mariusz Pawełek zszedł z treningu, ma problem z mięśniem dwugłowym. Zobaczymy, na ile to jest poważne.

Wojtek Łobodziński ma problem ze ścięgnem Achillesa po tym jak nadepnął go jeden z zawodników ukraińskich w sparingu. To jest niestety poważna kontuzja (obserwatorom wydawało się nawet, że złamał nogę - przyp. red.).

Rafał Boguski doznał urazu w pierwszym sparingu w Turcji (z Karpatami Lwów), ale powoli dochodzi do siebie. Coraz więcej obciążeń przyjmuje na siebie, więc liczę na to, że w Hiszpanii będzie mógł grać.

Problem jest z Peterem Szinglarem. Jego rehabilitacja przebiega bardzo powoli. Jego mięsień nie wygląda tak jak powinien. Peter potrzebuje więcej treningu bez piłki. W jego przypadku o grze możemy mówić dopiero w drugiej części rundy wiosennej.

Pozostali - Cleber, Mariusz Jop mają drobne urazy, wynikające z walki na treningu.

Alvarez ma duże problemy z trenowaniem na sztucznej nawierzchni. To już się zaczęło jesienią, ma ostrożnie dozowany trening. Bolą go kolana.

O Pawle Brożku

- Paweł Brożek jedzie na zgrupowanie i mam nadzieję, że będzie wszystko dobrze. Na razie zgłasza jeszcze drobne dolegliwości w okolicy spojenia łonowego, ale musi ten ból przezwyciężyć, poradzić sobie z nim. Nie wyobrażam sobie, by w Hiszpanii nie zaczął grać w sparingach.

O ewentualnych wzmocnieniach: Bez nowego napastnika w ataku zagra ... Marcelo

- Nie wykluczam, że na zgrupowanie w Hiszpanii dołączy do nas jeden, czy dwóch zagranicznych napastników. Widzę konieczność pozyskania zawodnika do linii ataku. Mamy kilku kandydatów i wśród nich wybierzemy. Niektóre tematy są dosyć zaawansowane. Wybierzemy najlepszą opcję dla Wisły. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której w tym okienku nie dołączyłby do nas żaden napastnik.

Pierwszy mecz gramy z Bełchatowem, a Patryk Małecki pauzuje w nim za cztery żółte kartki, więc musiałbym w ataku wystawić chyba Marcelo. Dlatego nie wyobrażam sobie, że nie sprowadzimy napastnika.

O szansie na pozyskanie Dawida Nowaka i ewentualnych wypożyczeniach Burligi i Mączyńskiego

- W przypadku Nowaka więcej działo się medialnie, niż tak naprawdę w rzeczywistości.

Burliga i Mączyński pojadą z nami na zgrupowanie do Hiszpanii i dopiero po ocenie naszej sytuacji kadrowej podejmiemy decyzję, czy ich wypożyczać do ŁKS-u. Nie zapominajmy, że mamy sporo zdrowotnych znaków zapytania.

Po powrocie z Łodzi Krzysiek Mączyński jest bliżej gry w Wiśle, niż pół roku temu. Może grać na każdej pozycji pomocy. Zresztą potwierdził to w meczu z Szachtarem.

O aktualnej formie zespołu: Dobrze, momentami bardzo dobrze

- Zawsze w połowie okresu przygotowawczego robimy badania, które mają odpowiedzieć na pytanie, czy idziemy w dobrym kierunku. Te badania wypadły dobrze, a w niektórych przypadkach bardzo dobrze.

Rok temu myślałem, że na wiosnę zagramy tylko 13 meczów, więc musimy mocno zacząć. Ubiegłoroczne doświadczenie nauczyło mnie jednak, że to 13 meczów to nie jest wcale mało. Mieliśmy pięciopunktową stratę do lidera, a mimo wszystko udało się to nam jeszcze odrobić. Dlatego ta forma musi być równa, topowa od początku do 15 maja. I tylko wtedy mamy szansę na obronę mistrzostwa Polski.

O Issa Ba: Ma duży potencjał

Issa Ba jest typowym dobrym środkowym pomocnikiem, gra dobrze w ofensywie i w defensywie, chociaż na początku widać było po nim brak ogrania meczowego. Będzie potrzebował trochę czasu, ale potencjał ma bardzo duży. Ten zawodnik będzie mocno rywalizował o miejsce w podstawowej "jedenastce".

W przypadku Poljaka i Punoszevaca podjęliśmy decyzję, że nie będziemy ich transferować. Będziemy ich za to dalej obserwować. Punoszevac to ciekawy zawodnik, ale nie będziemy go na razie transferować.

Na razie z nowych twarzy poza Marcinem Juszczykiem to by było tyle.

O okienku transferowym, które zamknęło się na zachodzie....

- Życie pokaże, czy zamknięte na zachodzie okienko pomoże nam, ale od dwóch dni mamy coraz więcej sygnałów od różnych menedżerów zawodników, którzy nie znaleźli zatrudnienia w zachodnich klubach. Może coś lepszego z tego dla nas wyniknie.

... ale jest otwarte na wschodzie

- Rynek wschodni charakteryzuje się tym, że transfery robi się tam w ostatnich dniach i wszystko jest możliwe. W stosunku do naszych zawodników zapytania się pojawiają, ale nie ma konkretnych ofert.

Czego Maciej Skorża zazdrościł trenerowi Szachtara?

- Zazdrościłem Mircei Lucescu, gdy pokazał mi dwóch ciemnoskórych zawodników Szachtara i powiedział: "Właśnie pozyskaliśmy ich i zapłaciliśmy za każdego z nich po sześć mln euro." Nie wszyscy mogą sobie na takie wydatki pozwolić, ale taki jest po prostu rynek. Musimy się po prostu do niego dostosować. W Polsce nikt nie wykłada takich pieniędzy, nie wybija się ponad przeciętność.

Tylko transfer Krivieca do Lecha jest takim mocnym "strzałem". To był zawodnik, którego obserwowaliśmy, był na liście naszych skautów. W przeciwieństwie do Szackiego, którego ktoś nam kiedyś polecił, ale nie byliśmy nim zainteresowani. Natomiast Kriviec na poziomie polskiej ligi powinien się wyróżniać.

"Dwa mistrzostwa z Pawełkiem, będzie i trzecie"?

- Na pewno latem, bez względu na to, w jakich rozgrywkach europejskich zagramy będziemy potrzebowali co najmniej dwóch-trzech konkretnych wzmocnień. Zawodników, którzy podnieśliby nasz poziom.

Do Hiszpanii planujemy zabrać 20 zawodników z pola i zagrać cztery mecze kontrolne. Jeden z nich jest pod znakiem zapytania.

Czy wyjazd na Puchar Króla zaburzył przygotowania kadrowiczów? Patryk Małecki i Piotrek Brożek są szybkościowcami, w ich przypadku różnice nie będą tak kolosalne i nie powinno być problemów z przygotowaniem.

Mariusz Pawełek nie rozpamiętuje nieudanych zagrań, stara się myśleć do przodu, patrzyć w przyszłość. Nie będzie się przejmował tym, że złą interwencję, Myślę, że padł ofiarą myślenie, że trzeba było znaleźć winnego porażki z Danią i znaleźli Mariusza Pawełka. Nie jest to bramkarz, który nie potrafi bronić. Dwa razy zdobyliśmy mistrzostwo Polski z Pawełkiem w bramce i myślę, że nic się nie powinno zmienić w tym roku.

Notował: Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje