Reklama

Reklama

Cracovia Maraton: Dlaczego kobiety nie biegają?

Bieganie staje się coraz popularniejsze, ale w dalszym ciągu kobiety nie przekraczają 10 procent startujących w maratonach. Dlaczego tak się dzieje, co od joggingu odstrasza panie?

W najbliższy weekend odbędzie się jubileuszowa, 10. edycja Cracovia Maratonu. Będzie on rekordowy jeśli chodzi o liczbę uczestników - na liście startowej jest już 5200 nazwisk. Malvina Pająk - biegaczka współpracująca ze stroną "bieganie.pl" postanowiła zmobilizować do uprawiania tego pięknego sportu kobiety, które na trasach maratonów i półmaratonów są w zdecydowanej mniejszości. Oto jej tekst.

Gdzie one są?

Reklama

"Gdzie one są? - pomyślałam dziś na trasie, mijając kolejnego biegnącego faceta. Nie to, żebym narzekała. W końcu każda z nas lubi sobie od czasu do czasu popatrzeć na wysportowane męskie ciałko... Ale żeby aż tak?

Kobiety nie biegają. I to nie żadne pitu-pitu. W świadomości naszego społeczeństwa bieganie jest wciąż "męskim sportem". W 2010 roku w maratonie krakowskim na 2416 osób wystartowały 173 panie - to nieco powyżej siedmiu procent. Kilka dni temu w półmaratonie warszawskim wzięło udział 686 kobiet. Mężczyzn było prawie sześć razy tyle (4039). Skąd tendencja na niebieganie wśród kobiet? Postanowiłam poszukać przyczyn takiego stanu rzeczy. Przekopałam fora internetowe, rozesłałam wici na Facebooku, przemaglowałam przyjaciół, kolegów w pracy. I co się okazało? Dziewczyny tkwią w stereotypach, które na spółkę z facetami utrwalają. Cóż. Czas zrobić z tym porządek.

"Bieganie jest męczące i niekomfortowe"

Jasne, jak każdy sport, do którego zabierasz się bez odpowiedniej rozgrzewki i wiedzy. To nie sztuka pędzić jak szalona przez pół godziny, a potem mało nie zejść na zawał. Kłucie w klatce piersiowej, zadyszka, kaszel, czerwona twarz i zakwasy na drugi dzień potrafią skutecznie odstraszyć od przygody z bieganiem.

Wiele z nas zapomina, że wysiłek trzeba dawkować stopniowo. Szukamy "złotego środka" na idealną figurę - najlepiej, żeby zadziałał jak najszybciej i jak najskuteczniej, bez większego wysiłku z naszej strony. Otóż czas się obudzić, "Księżniczki"! Tak popularne wśród kobiet ćwiczenia fitness działają bardziej jak placebo, niż prawdziwa droga do celu.

Gdy biegam, to tak, jak bym marnowała czas. A pójdę na aerobik, poćwiczę godzinę i mam złudzenie, że zrobiłam o wiele więcej dla zdrowia i urody. No właśnie, kochana - masz złudzenie. Nie od dziś wiadomo, że najlepsze na spalanie niechcianego tłuszczu są ćwiczenia cardio, a więc: bieganie, pływanie, rower i step. Faza spalania tłuszczu (fat-burning) rozpoczyna się w organizmie po około pół godzinie intensywnego, jednostajnego wysiłku. Dzieje się tak, bo najpierw czerpiesz energię ze zmagazynowanego w organizmie glikogenu, a dopiero później zaczynasz spalać nagromadzony tłuszcz.

Teraz prosty rachunek - ile niechcianych kalorii zrzucisz w trakcie godziny średnio-intensywnego aerobiku, z czego 15 minut zajmuje rozgrzewka i ćwiczenia rozluźniające? No właśnie. A teraz pomyśl sobie, że już po około miesiącu regularnego biegania, będziesz w stanie zrobić kilka kilometrów bez zadyszki, a za to z jakim skutkiem!

"Bieganie jest niezdrowe"

Obciąża stawy, prowadzi do kontuzji, no i cycki latają. Tak, jeśli biegasz w zwykłych trampkach i push-upach. Do rekreacyjnego joggingu wystarczy zainwestować w dobre buty i biustonosz. I niech Cię nie przeraża koszt rzędu 300 złotych. Płacisz raz i masz spokój przynajmniej na rok, dwa. A z tego, co mi wiadomo, do klubów fitness na ładne oczy też nie wpuszczają.

W zamian dostajesz pakiet na długowieczność: spadek poziomu cholesterolu i cukru we krwi, zmniejszenie ciśnienia tętniczego i skuteczne złagodzenie uciążliwych objawów ZNP (Zespół Napięcia Przedmiesiączkowego). Nic, tak jak bieganie, nie rozładuje napięcia i nie podniesie poziomu endorfin (hormonów szczęścia) we krwi. W końcu z jakiegoś powodu mówi się o "euforii biegacza", a nie o euforii rowerzysty, narciarza czy... instruktora fitness.

"Bieganie nie jest dla kobiet"

Jak laska ma duże piersi, to nie może biegać. Płuca kobiet są mniej pojemne, przez co nie dostarczają odpowiedniej ilości tlenu do komórek - tego typu "rewelacje" usłyszałam od moich znajomych i kolegów płci męskiej. Jasne, w końcu to mężczyźni w zamierzchłej przeszłości uganiali się za mamutami, podczas gdy kobiety zbierały jagody i niańczyły dzieci. Z takim myśleniem daleko nie zajdziemy. Niestety, patriarchalny model wciąż pokutuje w polskim społeczeństwie. Kobieta ma ładnie wyglądać, pachnieć i lewitować trzy metry nad ziemią, jak przystało na puch marny.

Mężczyźni częściej biegają od kobiet, bo mniej zależy im na opinii innych, mają wyższą samoocenę. Lubią się naprężać i pokazywać spocone ciało, im nie przeszkadza, że ktoś patrzy. Nie będą poprawiać fryzury i stanika, mijając grupki ludzi - napisała Ola. Drogie Panie, otóż chciałabym zauważyć, że my-kobiety też jesteśmy ludźmi. Też się pocimy, sapiemy, smarkamy i czasami nie wyglądamy wyjściowo. To właśnie odróżnia nas od pozbawionych mózgu lalek Barbie i "podrasowanych" w photoshopie modelek. Nie idziemy biegać, żeby znaleźć męża, albo zachwycać nową kiecką Valentino. Biegamy dla siebie.

To nie takie proste - powiesz - jak się ma pracę, męża i dwójkę dzieci. Fakt, w naszym społeczeństwie to kobieta spina rodzinę i o nią dba. Gdy biegasz, prędzej czy później musisz sięgnąć po fachową literaturę, ustalić prosty plan treningowy i go realizować. Przyznaję - to zabiera więcej czasu, niż godzina aerobiku raz w tygodniu, bo wymaga osobistego zaangażowania. Tak więc Panowie - do was mówię, pobudka! Czasy, gdy kobieta była kontenerem na mleko dla dziecka i przenośnym zestawem AGD-RTV, minęły bezpowrotnie. Radzę zacząć się przyzwyczajać. Już wkrótce to wy będziecie po pracy rysować z Jasiem szlaczki w zeszycie!

"Bieganie jest nudne i monotonne"

Nie, jeśli wybierzesz ciekawą trasę, weźmiesz ze sobą mp3 albo przyjaciółkę, z którą możesz pogadać i wspólnie motywować się do biegania. Wiele kobiet w Polsce narzeka na brak miejsc do joggingu. Przy ulicy nie fajnie, w parkach same psy i dzieci. Bla-bla-bla. Dla chcącego nic trudnego. Raz możesz biec tylko po asfalcie, by następnym razem zrobić trening w lesie. Że do parku daleko? To potruchtaj. Wsiądź w tramwaj i przejedź przystanek. Oswoisz się. Nawet "gadżeciary" znajdą w bieganiu coś dla siebie. Lubię ćwiczyć z hantlami, piłkami i gumą. Więc biegaj z obciążnikami, piłeczkami, a nawet skakanką. Możesz też ubrać się od stóp do głów w modne, sportowe ciuchy, które zrobią na ulicy furorę. Tylko czy naprawdę o to tu chodzi?

Bieganie uczy bycia sam na sam ze sobą. Pozwala przemyśleć na spokojnie pewne sprawy, przepracować problemy. Jeśli masz ich sporo, nawet nie zauważysz, że właśnie robisz dwunasty kilometr.

Bieganie to sport sezonowy

Nie będę nikogo zmuszać do biegania przy minus 20 stopniach Celsjusza. Sama nigdy nie próbowałam, nie chcę się mądrzyć. Ale zanim zaczniesz narzekać, wskocz w dres i idź pobiegać, kiedy jest ciepło. Gdy już "poczujesz bluesa", nawet listopadowe pluchy cię nie odstraszą. Ja zaczynałam od hiszpańskiej plaży w Maladze, przy 30 stopniach Celsjusza w cieniu. Byłam pewna, że po powrocie do Polski zrezygnuję z joggingu, bo zimno, plaży nie ma, no i nikt tu nie biega. Tymczasem zrobiłam przerwę tylko na styczeń i luty. Złota, polska jesień, wczesne przymrozki, delikatna, wiosenna mżawka - za każdym razem biegnąc, odkrywam przyrodę na nowo, poznaję swoje możliwości w różnych warunkach. No powiedz, czy to nie brzmi lepiej, niż skakanie do rytmu "Sexy Bitch" w zatłoczonej, przepoconej salce fitness?

Bieganie to sport dla szybkich

Może jeszcze wściekłych? W podstawówce byłam zwolniona z biegów, w liceum zawsze dostawałam pałę za dystans 1000 metrów. Nie musisz być najlepsza, wygrywać maratonów i udowadniać, że potrafisz.

- W Polsce trudno ludziom uwierzyć, że można biegać rekreacyjnie, dla zdrowia. Jak ktoś biega, to pewnie przed czymś ucieka, albo jest dziwakiem, ekscentrykiem - mówi Tomek. Inni chłopcy dodają, że kobiety boją się rywalizacji, mają mniej samozaparcia, trudniej im uprawiać sporty wysiłkowe... Ciekawe, co by odpowiedzieli na słowa amerykańskiego biegacza Jaffa Gallowaya, maratończyka i eksperta w zakresie trenowania amatorów?

'Kobiety biegają dla siebie. (...) Nie patrzą na stopery, ale słuchają muzyki - twierdzi Galloway. - To o wiele lepsze, daje większą szansę na efekty, niż nerwowe zerkanie na zegarek (...). Panie są też bardziej wytrwałe. Jak sobie coś założą, realizują to. Facetów kumple potrafią wyciągnąć do knajpy, zamiast na trening. Uważam, że kobiety, potrafią lepiej się zorganizować w swoich obowiązkach. Faceci katują się, łapią kontuzje, zmagają z bieganiem, jak z jakąś słabością, zamiast czerpać z niego radość. Bezruch - to brzmi jak wyrok. Bieganie jest czymś naturalnym, pretekstem do zmian w swoim życiu. Czas w końcu założyć buty i wyjść potruchtać.'

No to jak? Gotowe do startu? Trzymam kciuki i ... do zobaczenia na trasie!"

Malvina Pająk

Dowiedz się więcej na temat: Cracovia Maraton

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje