Reklama

Reklama

Cracovia - Legia Warszawa 1-2

W Cracovii błyszczał Suvorov, gola strzelił Pawlusiński. "Błysnął" też Dickson Choto, który gestem liniowemu zagroził, że suwakiem zamknie mu usta, za co wyleciał z boiska. Legia pokazała jednak charakter i grając w dziesiątkę w dwie minuty rozstrzygnęła mecz na swoją korzyść! Jednocześnie wysłała sygnał do Wisły: walka o mistrzostwo kraju nie została zakończona.

Tylko w drugiej połowie Cracovia miała tyle sytuacji, że zamiast 1-0 powinna prowadzić trzy, a nawet czterobramkowo. Jan Mucha nie na darmo dostał jednak kontrakt w Evertonie. Uratował zespół nie raz i nie dwa, ale też pomagała mu fortuna, gdy "Pasy" stemplowały słupki (dwukrotnie) i poprzeczkę.

Reklama

W I połowie Jan Urban położył kulę przed sobą i bezsilnie patrzył jak jego piłkarze próbowali skonstruować jakąś groźną akcję. W 34. min Urban zaczął działać - wprowadził do gry Tomasza Kiełbowicza, a w 67. min Sebastiana Szałachowskiego. To ich akcja, zaledwie 120 s. po wejściu "Szałacha" dała gościom gola wyrównującego.

Kibice "Pasów" nie zdążyli jeszcze ochłonąć, gdy musieli przełknąć jeszcze bardziej gorzką pigułkę. Po kolejnym błędzie defensywy aktywny Bartłomiej Grzelak przelobował Marcina Cabaja i Legia szalała z radości. A trener Urban razem z nią wymachując kulą!

Urban im wmówił: Nie ma żadnej przewagi!

- Czy to mój najlepszy mecz w sezonie? Mam nadzieję, że najlepszy jest przede mną. Przy lobie noga mi nie zadrżała, bo gdyby tak się stało, to bym nie trafił - powiedział nam Grzelak, ale nie chciał zdradzić tego, co się działo w szatni Legii w przerwie. - To zostanie naszą tajemnicą - uzasadnił.

Rąbka tajemnicy uchylił za to trener Urban. - Zwracałem uwagę chłopakom na to, że Cracovia ma przewagę jednego, a nie trzech zawodników. Powiedziałem im też, że tak naprawdę rywal żadnej przewagi nie ma, bo dwóch obrońców cały czas pilnuje Grzelaka, więc w pozostałej części boiska gra się jeden na jeden - tłumaczył Jan Urban, który był zadowolony również z tego, że trafił z przygotowaniami do wiosny. - Strzeliliśmy dwa gole grając w osłabieniu i nie pozwoliliśmy Cracovii na wiele również dlatego, że mieliśmy w końcówce dużo sił - podkreślał Urban.

"Szeryf" Suvorov z Sherifa Tyraspol wzmocnił "Pasy"

Wcześniej w obozie Cracovii były szampańskie nastroje. Pozyskany przez "Pasy" z Sherifa Tyraspol Aleksandru Suvorov od razu wkupił się w serca kibiców. Po jego pięknym strzale piłka trafiła w słupek - podążył za nią Jan Mucha, więc nie miał szans przy dobitce w drugi róg Dariusza Pawlusińskiego.

Suvorov nie tylko solidnie uderzał na bramkę (tylko cudem na róg jego kropnięcie wybił w 56. min Jan Mucha) , ale też, a może przede wszystkim wykładał piłkę kolegom. To po jego prostopadłym podaniu w 50. min w pole karne wpadł Piotr Polczak (nominalny stoper zagrał w drugiej linii), ale trafił w słupek. Nie po praz pierwszy element konstrukcyjny bramki ratował legionistów. Już w 16. min Legia mogła przegrywać dwubramkowo, jednak przyszedł jej w sukurs słupek, gdy po centrze z rzutu rożnego Dariusza Pawlusińskiego główkował Łukasz Tupalski.

Cracovia zasłużenie prowadziła, choć na początku to Legia częściej atakowała. Wicelider zagroził w 1. min, gdy po koszmarnym wybiciu Marcina Cabaja w dobrej pozycji znalazł się Bartłomiej Grzelak. Ofiarny wślizg wracającego Tupalskiego uratował ekipę Oresta Lenczyka.

Tylko przez fatalną skuteczność krakowianie ten mecz przegrali. Marnowali wymarzone okazje. Takie jak ta z 67. min, gdy Sacha w idealnej sytuacji w poprzeczkę! Pięć minut przed końcem Kaliciak główkował na pustą bramkę, lecz posłał piłkę obok słupka. Sam dwa gole mógł strzelić Polczak. Niefart i Mucha stanęły na przeszkodzie.

Wielki Orest bije się w piersi

Mecz był dramatyczny, miał nagłe zwroty akcji, ale nie stał na najwyższym poziomie. "Kostropata polska piłka" - napisał w zapowiedzi rundy wiosennej Dariusz Wołowski. Piłkarze robili wiele, by zobrazować to sformułowanie. A to Marcin Mięciel nie potrafił opanować stosunkowo prostej piłki (bo szła na lewą, a nie prawą nogę), a to po idealnym podaniu Pawlusińskiego Radosław Matusiak z 10 m posłał piłkę na wysokość słupów oświetleniowych (48. min).

Sędzia Tomasz Mikulski miał odwagę i po konsultacji z liniowym wyrzucił z boiska demonstrującego gesty rodem z "Ojca chrzestnego" Choto. Zabrakło mu jej jednak w 59. min i 61. min: ordynarne łapanie za koszulkę kontrujących piłkarzy Cracovii prezentowali Borysiuk i Rzeźniczak mający na koncie już "żółtka". Klasyczne faule taktyczne uszły właściwie na sucho.

Nie zmienia to faktu, że Legia jako zespół dojrzalszy zasłużenie, choć szczęśliwie wygrała.

- Faktycznie, rywale przerywali faulami ciekawie zapowiadające się nasze kontrataki, ale zostawmy sędziego. To nie przez niego przegraliśmy ten mecz. Wina jest po stronie Cracovii z trenerem na czele - pokazał klasę Orest Lenczyk.

Futbol, jak cały sport bywa przewrotny. Cracovia zagrała świetny mecz, stworzyła najwięcej sytuacji od czasów pracy Wojciecha Stawowego przy Kałuży, ale przez dwa proste błędy została zniesiona na tarczy. "Pasy" pokazały jednak, że z Suvorovem i takim przygotowaniem będą groźne dla najsilniejszych. Fortuna pod bramką rywala musi się kiedyś odwrócić.

W ten dramatyczny sposób ekstraklasowy futbol wrócił z Sosnowca do Krakowa. Jeszcze nie na stadiony Wisły i Cracovii, ale na zmodernizowany obiekt Hutnika, który gościć będzie dwa najstarsze polskie kluby.

Założenie murawy powiodło się miastu rzutem na taśmę, ale efekt jest okazały. Trawnik jest równiutki i brakuje mu tylko zieleni, ale skąd by się miała ona wziąć skoro dopiero tydzień temu mrozy odpuściły.

Michał Białoński, Rafał Walerowski Kraków

Cracovia - Legia Warszawa 1-2 (1-0)

1-0 Pawlusiński 10.

1-1 Szałachowski 69.

1-2 Grzelak 71.

Cracovia: Marcin Cabaj - Łukasz Mierzejewski (79. Krzysztof Kaliciak), Łukasz Tupalski, Marek Wasiluk, Łukasz Derbich - Mariusz Sacha, Piotr Polczak, Alexandru Suvorov, Arkadiusz Baran (64. Mateusz Klich), Dariusz Pawlusiński (79. Wojciech Łuczak) - Radosław Matusiak.

Legia: Jan Mucha - Jakub Rzeźniczak, Wojciech Szala, Dickson Choto, Jakub Wawrzyniak - Miroslav Radović, Ariel Borysiuk (75. Piotr Giza), Maciej Iwański, Maciej Rybus (67. Sebastian Szałachowski) - Bartłomiej Grzelak, Marcin Mięciel (35. Tomasz Kiełbowicz).

Sędzia: Tomasz Mikulski (Lublin). Żółta kartka - Cracovia Kraków: Arkadiusz Baran, Łukasz Mierzejewski, Łukasz Tupalski. Legia Warszawa: Dickson Choto, Wojciech Szala, Jakub Rzeźniczak, Ariel Borysiuk. Czerwona kartka - Legia Warszawa: Dickson Choto (26. - niesportowe zachowanie). Widzów: 5˙000.

ZOBACZ ZAPIS RELACJI LIVE Z MECZU CRACOVIA - LEGIA

Czytaj też:

POLONIA WARSZAWA - LECH POZNAŃ 0-3, dwa gole Roberta Lewandowskiego

ZAGŁĘBIE LUBIN - PIAST GLIWICE 1-1, piękny gol Łukasza Hanzela

ODRA WODZISŁAW - LECHIA GDAŃSK 0-0

Legia nie godzi się z kartką dla Choto

Lenczyk źle mobilizował w przerwie

Dowiedz się więcej na temat: gole | kartka | Orest Lenczyk | Cracovia | Rzeźniczak | boiska | pasy | mucha | sport | Łukasz | mecz | Warszawa | Legia Warszawa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje