Reklama

Reklama

Cracovia - Górnik Zabrze 1-3

Sytuacja Cracovii w tabeli staje się coraz bardziej krytyczna. W meczu 23. kolejki T-Mobile Ekstraklasy podopieczni Tomasza Kafarskiego przegrali przed własną publicznością z Górnikiem Zabrze 1-3.

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu Cracovia - Górnik Zabrze

Choć piłkarze Cracovii wiosną są w fatalnej formie, to nie można tego powiedzieć o frekwencji na stadionie przy ul. Kałuży. W piątkowy wieczór na trybunach pojawiło się niemal 8 tysięcy fanów, którzy z przyzwyczajenia już chyba dopingowali "Pasy". Nie zawiedli również sympatycy gości, którzy szczelnie wypełnili sektor przyjezdnych i głośnymi przyśpiewkami co rusz zagrzewali do boju Górnika. Co ciekawe - zabrzanie mieli swojego "szpiega" wśród lokalnej publiki. Na sektorze Cracovii zasiadł bowiem pan Stanisław Sętkowski, słynny fundator kogutów dla piłkarzy z Roosevelta. Jego obecność wyraźnie nie spodobała się miejscowym, ale na szczęście do żadnych incydentów nie doszło.

Reklama

A co działo się na boisku? Tam Cracovia potwierdzała, że miejsce które zajmuje w tabeli jest nieprzypadkowe i naprawdę jest najsłabszą drużyną w Ekstraklasie. Piłkarze Tomasza Kafarskiego od początku meczu grali bez jakiegokolwiek pomysłu, brakowało im zaangażowania, o stwarzaniu sobie sytuacji podbramkowych nie mówiąc.

Górnicy, którzy nie przyjechali do Krakowa atakować, widząc bierną postawę gospodarzy postanowili spróbować szczęścia. Uderzał z wolnego Mariusz Magiera (12. minuta - obok bramki) i Prejuce Nakoulma (14. min kąśliwe uderzenie z prawego skrzydła).

"Pasy" jeśli już strzelały, to niecelnie - próbowali uderzać obrońca - Andraż Struna i defensywny pomocnik - Sławomir Szeliga. Nominalny napastnik, Koen van der Biezen do przerwy prezentował się kompromitująco słabo, zupełnie nic nie wnosząc do gry.

Dramat Cracovii w I połowie rozegrał się w dwóch aktach. Pierwszy miał miejsce w 33. minucie, kiedy to po wrzucie piłki z autu ta trafiła do Aleksandra Kwieka. Rozgrywający Górnika nieatakowany przyjął ją na pierś i spokojnie z 6 metrów skierował do siatki.

Dokładnie 10 minut później było już 0-2. Tym razem sytuacja była jeszcze bardziej tragikomiczna. Arkadiusz Radomski zagrał do debiutującego w Cracovii bramkarza - Radosława Cierzniaka, który wykopując piłkę z własnego pola bramkowego nastrzelił Michała Zielińskiego, a ten zdobył najłatwiejszą chyba bramkę w swojej piłkarskiej karierze.

Po przerwie od sytuacji bramkowej rozpoczęła Cracovia. Van der Biezen zamiast do bramki, strzelił jednak w nogi interweniującego Łukasza Skorupskiego. Kolejną okazję zmarnował drugi tego dnia debiutant w ekipie gospodarzy - Bartłomiej Grzelak. Po dobitce zablokowanego strzału Marcina Budzińskiego uderzył z 14 metrów ponad poprzeczką.

Cracovia nie wykorzystywała sytuacji, więc do roboty wzięli się piłkarze Górnika, którym strzelanie goli nie przysparzało absolutnie żadnych trudności. W 59. minucie znakomite prostopadłe podanie Mariusza Magiery na bramkę zamienił Michał Zieliński. Napastnik gości pokonał Cierzniaka w sytuacji sam na sam sprytną "podcinką". Po tym golu zwaśnieni na co dzień kibice Górnika i Cracovii stali się zgodni - "Jeszcze jeden" - skandował cały stadion, a niektórzy mniej odporni psychicznie kibice zaczęli opuszczać trybuny.

Piłkarze Górnika całkowicie kontrolowali przebieg gry. Wciągali gospodarzy na własne pole karne i od czasu do czasu atakowali. Po jednym z ofensywnych wypadów mocnym strzałem z dystansu sprawdził Cierzniaka Krzysztof Mączyński.

Największym tego wieczoru zaskoczeniem dla kibiców Cracovii było to, co stało się w 74. minucie. Do bramki Górnika po dokładnym dośrodkowaniu Andraża Struny trafił Koen van der Biezen, co trybuny przyjęły z umiarkowanym optymizmem, jakby niedowierzając, że "Pasy" są w ogóle w stanie strzelać gole.

W 76. minucie znów zakotłowało się w polu karnym gości. Grzelak uwolnił się spod krycia, lecz jego strzał poszybował nad poprzeczką bramki Skorupskiego.

Pięć minut później powinno być 1-4. Po błędzie Radomskiego, który poślizgnął się w starciu z Michałem Zielińskim sam przed Cierzniakiem stanął Kwiek. Mógł spytać bramkarza, w który róg ma strzelać, jednak wybrał sam - kopnął piłkę nad poprzeczką!

W doliczonym czasie gry gola strzelić mógł jeszcze Arkadiusz Milik, lecz jego strzał końcówkami palców sparował Cierzniak.

Przegrywając z Górnikiem w meczu "o wszystko", Cracovia sama odebrała sobie cień szansy na utrzymanie. W pozostanie w ekstraklasowym gronie nie wierzą już nawet kibice, którzy powoli przyzwyczajają się do myśli o wyjazdach do Nowego Sącza, czy Świnoujścia.

Cracovia - Górnik Zabrze 1-3 (0-2)

Bramki: 0-1 Aleksander Kwiek (33), 0-2 Michał Zieliński (43), 0-3 Michał Zieliński (59), 1-3 Koen van der Biezen (74).

Żółta kartka - Cracovia: Arkadiusz Radomski, Łukasz Nawotczyński. Górnik Zabrze: Michael Bemben, Mariusz Magiera.

Sędzia: Paweł Pskit (Łódź). Widzów 7˙839.

Cracovia: Radosław Cierzniak - Andraz Struna, Łukasz Nawotczyński, Arkadiusz Radomski, Hesdey Suart - Marcin Budziński, Vladimir Boljevic (69. Sebastian Szałachowski), Sławomir Szeliga, Sebastian Steblecki (46. Bartłomiej Grzelak), Alexandru Suvorov (43. Bartłomiej Dudzic) - Koen van der Biezen.

Górnik Zabrze: Łukasz Skorupski - Michael Bemben (46. Krzysztof Mączyński), Adam Danch, Ołeksandr Szeweluchin, Mariusz Magiera - Paweł Olkowski, Michał Pazdan, Aleksander Kwiek (90+2. Błażej Telichowski), Mariusz Przybylski, Prejuce Nakoulma (86. Arkadiusz Milik) - Michał Zieliński.

Statystyki:

Strzały: 7 - 9

Strzały celne: 2 - 6

Faule: 10 - 14

Rzuty rożne: 2 - 7

Spalone: 2 - 5

Wyniki, terminarz i tabela T-Mobile Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama