Reklama

Reklama

Ciężkie treningi piłkarzy ręcznych

Ostre treningi zafundował swoim podopiecznym na zgrupowaniu w Szczyrku trener reprezentacji szczypiornistów Bogdan Wenta. Gdy zawodnicy wysiedli z busika, którym wracali z zajęć w Wilkowicach koło Bielska-Białej, już po chodzie widać było, że trening nie był łatwy.

Bramkarz naszej reprezentacji Sławomir Szmal przyznaje, że u Wenty treningi zawsze były ciężkie, ale humory reprezentantom dopisują. Rozgrywający Karol Bielecki dodał: - Myślę, że ostatnie trzy-cztery dni to było maksimum, co nasze ciała mogą wytrzymać. Niektórzy nie wytrzymują.

Reklama

Bielecki nie uczestniczył w czwartkowych zajęciach, podobnie jak Grzegorz Tkaczyk, który odniósł drobny uraz w zderzeniu z przeciwnikiem. - Mam przeciążone kolano. Bywam na zabiegach, regeneruję się. Mam nadzieję, że wkrótce nie będzie po tym śladu. Nie ma się co martwić - powiedział Bielecki.

Zawodnicy są mocno zmęczeni treningami, ale powoli już będą zaczynali czas regeneracji. Karol Bielecki przyznaje, że ostatnie miesiące są intensywne. Szczypiorniści praktycznie nie mieli urlopów i od razu weszli w kolejny sezon. Zaznaczył zarazem, że zmęczenie minie wkrótce, a meczowa forma powinna nastąpić na osiem- dziewięć dni przed pierwszym spotkaniem na igrzyskach.

O psychicznym zmęczeniu intensywnymi przygotowaniami mówi też Sławomir Szmal. Zaznaczył jednak, że jeżeli trener się zgodzi, szczypiorniści starają się odpocząć wychodząc z ośrodka COS.

Wkrótce trener Bogdan Wenta będzie musiał ogłosić skład na Pekin. Sześciu zawodników z obecnej w Szczyrku grupy nie pojedzie na najważniejszą sportową imprezę. O tym jednak nikt specjalnie nie myśli. - Na mojej pozycji w Szczyrku jest trzech zawodników, a do Pekinu pojedzie dwóch. Jest rywalizacja, jeden odpadnie, ale taki jest sport. Tak musi być - mówił reprezentacyjny bramkarz Sławomir Szmal.

Polscy szczypiorniści przyznają, że grupa eliminacyjna w Pekinie składa się z dobrych drużyn oraz Chin, o których nikt nic nie wie. - Nie mamy pojęcia, co sobą reprezentują. Nikt ich nie widział, a gramy z nimi pierwszy mecz. Trochę niedobrze - mówił Bielecki. Szmal wtórował mu: - To może być najważniejszy mecz. Później będziemy patrzeć - byle wyjść z jak najlepszej pozycji z grupy. Jeśli się uda ? będziemy szukać szczęścia w następnych meczach. Najważniejsze by mieć zimne głowy i nie tracić wiary w siebie - mówił.

Polacy, oprócz meczu z Chinami, w fazie grupowej zmierzą się także z: Hiszpanią, Brazylią, Chorwacją oraz Francją.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje