Reklama

Reklama

Chinki wygrały MŚ w pięcioboju. Polki siódme

Polska sztafeta w składzie Oktawia Nowacka i Aleksandra Skarzyńska zajęła siódme miejsce mistrzostwach świata w pięcioboju nowoczesnym w Warszawie. Wygrały Chinki.

Chinki Qian Chen i Wanxia Liang wyprzedziły Białorusinki i Włoszki.

- Stać nas było na lepszy wynik. Możemy być tylko zadowolone z tego, że oprócz szermierki wszystko nam dobrze wyszło. W pozostałych konkurencjach nie odbiegałyśmy od poziomu światowego. Niestety, w szermierce zabrakło paru punktów i to zaważyło o rezultacie. W końcówce w czołówce było dość ciasno, więc można było być tych kilka lokat wyżej - powiedziała Nowacka.

Swój występ oceniła jako przyzwoity. - Dzisiaj parę osób posypało się na koniach. M.in. zawsze mocne Brytyjki, które nie ukończyły tej konkurencji. Jazda konna to zawsze loteria. Na strzelaniu nie było ani źle, ani dobrze. W biegu w rywalizacji indywidualnej będę jeszcze musiała mocniej popracować. W sumie jednak występ można uznać za przyzwoity - zaznaczyła.

Reklama

Z kolei Skarzyńska niezbyt była zadowolona ze swojej postawy w szermierce, a i jazda konna nie za bardzo jej samej się podobała.

- Podchodzę do swoich dokonań bardzo krytycznie. Szermierka mogłaby wypaść trochę lepiej. Zawiedziona jestem jazdą konną, o jedną zrzutkę miałam za dużo. Myślałam, że tylko puknęłam w przeszkodę, ale okazało się, że ją strąciłam. Schodząc z konia miałam lekki niedosyt. Mogę być zadowolona jeśli chodzi o bieg, a strzelanie było w granicach błędu. W sumie doskonale uzupełniałyśmy się z Oktawią. Mój występ był raz trochę lepszy, raz trochę gorszy - podsumowała.

Nowacka (CWKS Legia Warszawa) i Skarzyńska (UKS G-8 Bielany Warszawa) zaczęły od bardzo przeciętnej szermierki. Pierwsza z nich wygrała dziewięć walk, a druga dodała tylko cztery zwycięstwa. Zdobyły 194 pkt co dało im dziewiąte miejsce.

Zdecydowanie najlepiej spisały się na początku Białorusinki Kaciaryna Arol i Anastasija Prokopienko, które zgromadziły 242 pkt, wygrywając 19 pojedynków (przy dziewięciu porażkach). O jedno zwycięstwo mniej na szermierczej planszy zaliczyły Włoszki i Chinki, które w następnych konkurencjach zajmowały czołowe pozycje. Szczególnie dobrze spisały się przejeżdżając bezbłędnie parkur.

Po pływaniu, podopieczne trenera Stanisława Pytla nie poprawiły swojej pozycji, a po jeździe konnej awansowały na ósmą. Tu klasą dla siebie była Nowacka. Triumfatorka finałowych zawodów Pucharu Świata nie popełniła błędu, ale Skarzyńska zaliczyła dwie zrzutki i polska sztafeta uzyskała siódmy wynik.

Po trzech konkurencjach na prowadzeniu znajdowały się Chinki, które przed ostatnią próbą - biegiem połączonym ze strzelanie - prowadziły z przewagą 10 pkt, czyli 10 s, nad Włoszkami i Białorusinkami.

Azjatkom udało się utrzymać wcześniej uzyskaną przewagę i kontrolowały przebieg wydarzeń. Za ich plecami toczyła się zażarta walka o srebrny medal, w której Lavinia Bonessio i Camilla Lontano musiały uznać wyższość Białorusinek.

Polkom udało się wyprzedzić jedynie sztafetę czeską i ostatecznie finiszowały na siódmej pozycji.

We wtorek o medale MŚ rywalizować będą sztafety mężczyzn. Polskę reprezentować będą Remigiusz Golis (UKS G-8 Bielany) i Szymon Staśkiewicz (ZKS Drzonków).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje