Reklama

Reklama

Chicago znów wygrywa. Jordan na trybunach

W lidze NBA 47. zwycięstwo odnieśli koszykarze Chicago Bulls. We własnej hali pokonali Utah Jazz 118:100. W przerwie meczu celebrowano 20. rocznicę zdobycia przez "Byki" pierwszego mistrzostwa NBA w sezonie 1990/1991.

W sobotni wieczór w hali United Center w Chicago pojawiło się 10 z 12 zawodników, którzy 12 czerwca 1991 roku świętowali pokonanie w finale Los Angeles Lakers 4-1 i zwycięstwo w najlepszej koszykarskiej lidze świata. Obecni byli m.in. wybrany najbardziej wartościowym zawodnikiem tamtych finałów - Michael Jordan oraz Scottie Pippen.

Do zwycięstwa w meczu z Utah Jazz poprowadzili Bulls Derrick Rose i Luol Deng, którzy uzyskali po 26 punktów. Najlepszy wśród pokonanych był zdobywca 33 punktów Al Jefferson.

Reklama

Bulls są obecnie drugą ekipą Konferencji Wschodniej (bilans 47-18). Ustępują tylko

siedemnastokrotnym mistrzom NBA Boston Celtics, którzy odnieśli jak dotąd 46 zwycięstw i ponieśli 17 porażek.

W Dallas wyjazdowe zwycięstwo odnieśli mistrzowie NBA - Los Angeles Lakers, pokonując gospodarzy - Mavericks 96:91. To już 47. wygrana "Jeziorowców" w tym sezonie.

Najskuteczniejszym zawodnikiem ekipy gości był Andrew Bynum, który uzyskał 22 punkty i 15 miał zbiórek, notując tym samym dziesiąte double-double w sezonie. Kobe Bryant dołożył tylko 16 punktów, trafiając 6 z 20 oddanych rzutów. Musiał jednak opuścić parkiet na pewien czas z powodu urazu kostki.

Wśród koszykarzy Mavericks najlepiej zaprezentowali się zdobywcy 25 punktów Shawn Marion i Dirk Nowitzki. Amerykanin dołożył do tego dorobku 12, a Niemiec 10 zbiórek, co dało im odpowiednio dziewiąte i jedenaste double-double od początku obecnych rozgrywek.

Mecz z Dallas był 600. zwycięstwem Lakers pod wodzą Phila Jacksona. Trener "Jeziorowców" jest piątym szkoleniowcem w historii, obok Jerry'ego Sloana (Utah), Reda Auerbacha (Boston), Gregga Popovicha (San Antonio) i Reda Holzmana (New York), który osiągnął taką liczbę wygranych z jednym zespołem. Wcześniej Jackson 545 razy triumfował w meczach NBA z Chicago Bulls.

33-punktowe zwycięstwo, najwyższe w tym sezonie odnieśli Miami Heat, pokonując przed własną publicznością Memphis Grizzlies 118:85. Ekipa z Florydy uzyskała także największą liczbę bloków w tegorocznych rozgrywkach - 11.

Wśród zwycięzców, którzy w sobotnim spotkaniu wystąpili bez narzekającego na uraz stopy Litwina Zydrunasa Ilgauskasa, wyróżnili się zdobywcy odpowiednio 28 i 27 punktów - Dwyane Wade i LeBron James. Double-double uzyskał kolejny gwiazdor Miami - Chris Bosh. Koszykarz zanotował 18 punktów i 10 zbiórek. 18 oczek zdobył dla Memphis Grizzlies O.J. Mayo.

W Houston wyjazdowe zwycięstwo odniósł najlepszy jak dotąd zespół NBA w tym sezonie - San Antonio Spurs. "Ostrogi" (bilans 54-12) pokonały miejscowych Rockets 115:107. Do zwycięstwa gości poprowadzili Francuz Tony Parker i Argentyńczyk Manu Ginobili, którzy uzyskali odpowiednio 21 i 19 punktów. 12 punktów i tyle samo zbiórek dołożył Antonio McDyess. Najlepszym zawodnikiem Houston Rockets był zdobywca 28 punktów Kevin Martin.

Atlanta Hawks po raz 38. wygrali w tym sezonie, pokonując u siebie Portland Trail Blazers 91:82. Gospodarze zakończyli tym samym serię czterech porażek z rzędu. W ekipie zwycięzców wyróżnili się Jamal Crawford - 20 i Jeff Teague - 24 punkty, co jest rekordem w jego karierze. Najlepsi wśród gości byli LaMarcus Aldridge i Wesley Matthews, zdobywcy odpowiednio 22 i 19 punktów.

Hawks wystąpili w tym spotkaniu bez kontuzjowanego Ala Horforda i aresztowanego przez policję w dniu pojedynku Josha Powella. Zawodnik nie dostosował się do zalecenia oficera służb porządkowych kierujących ruchem na jednej z ulic Atlanty. Odmówił zjechania na bok i przepuszczenia ambulansu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje