Reklama

Reklama

Chicago Bulls pokonało Los Angeles Clippers

W najciekawszym spotkaniu NBA minionej nocy Los Angeles Clippers przegrali u siebie z Chicago Bulls 88:106. Chicago Bulls odnieśli szóste z rzędu zwycięstwo, jednocześnie kończąc passę dziewięciu meczów bez porażki Clippers we własnej hali.

Atlanta Hawks - Toronto Raptors 100:87

Jastrzębie dzięki bardzo zespołowej grze pewnie pokonali dinozaury z Toronto. Kontrolowali przebieg spotkania od samego początku regularnie prowadząc kilkoma lub nawet kilkunastoma punktami. W całym meczu trafili świetne 55% rzutów z gry, dodając do tego aż 10 trójek. Na wyróżnienie zdecydowanie zasługuje najlepszy strzelec spotkania Joe Johnson, zdobywca 37 punktów, który trafił 5 razy za 3 i rozdał 8 asyst. Świetnie zagrali także Josh Smith i Al Horford, którzy uzbierali Double-Double na poziomie odpowiednio 18 punktów 11 zbiórek i 12 punktów 14 zbiórek.

Reklama

Wśród pokonanych dobre zawody rozegrał Amir Johnson zdobywca 20 punktów i 14 zbiórek. Dla dinozaurów było to już 13 z rzędu przegrane spotkanie.

Cleveland Cavaliers - Indiana Pacers 112:117

Gracze z Ohio ponieśli aż 22 z rzędu porażkę i 32 w ostatnich 33 spotkaniach i są już bardzo bliscy wyrównania własnego niechlubnego rekordu w tej kategorii, który ustanowili jeszcze w 1982 roku przegrywając 24 spotkania z rzędu. Nie pomogła dobra gra weteranów Antawna Jamisona (21 punktów, 7 zbiórek, 3 bloki) i Ramona Sessionsa (25 punktów, 9 asyst).

Decydująca okazała się walka na deskach wygrana przez Indianę aż 49 do 32. Dzięki temu nowy trener Pacers Frank Vogel odniósł drugie kolejne zwycięstwo w swojej krótkiej karierze pierwszego trenera w NBA. Równa i zespołowa gra Pacers była widoczna w zdobyczach punktowych - aż 6 graczy zdobyło 13 i więcej punktów, a rekordzistą w tym względzie okazał się Danny Granger - 23 punkty, którego dzielnie wspomagał Darren Collison - 22 punkty, 9 asyst i 4 przechwyty.

New Jersey Nets - Philadelphia 76ers 92:106

Szóstki w ostatnich tygodniach grają fenomalnie. Wygrali właśnie 7 spotkanie z ostatnich dziesięciu i mocno usadowili się na pozycji dającej awans do playoff. Słynący przede wszystkim ze świetnej gry z kontrataku, dzięki której zdobyli aż 35 punktów w tym spotkaniu przy zaledwie 8 Nets, gracze z miasta braterskiej miłości rozbili przeciwników aż 14 punktami. Świetna seria punktowa 14:2 na początku trzeciej kwarty, zakończona wyrzuceniem z boiska trenera New Jersey Avery'ego Johnsona za dwa faule techniczne pozwoliła odjechać szóstkom na bezpieczną odległość. Świetne zawody rozegrali obrońcy z Philadelphii - Lou Williams zdobył 26 punktów a Jrue Holiday zaliczył swoje pierwsze w karierze Triple-Double na poziomie 11 punktów, 10 zbiórek i 11 asyst. Wśród pokonanych po 16 punktów rzucili Devin Harris, Brook Lopez i Kris Humphries.

New York Knicks - Denver Nuggets 97:113

Dirk Nowitzki zdobył 29 punktów i zebrał 11 piłek prowadząc Dallas do szóstego z rzędu zwycięstwa na ciężkim terenie w Madison Square Garden. Knicks, grający bez swojego podstawowego gracza Wilsona Chandlera nie trafili 26 z 36 rzutów z gry na przestrzeni 20 minut w drugiej i trzeciej kwarcie. Zawiedli zwłaszcza obrońcy z pierwszej piątki - Raymond Felton i Landry Fields, którzy łącznie trafili zaledwie 6 z 25 rzutów z gry. Początek trzeciej kwarty okazał się decydujący. Do przerwy Dallas prowadziło 4 punktami, po czym zaliczyło fantastyczny start odjeżdżając gospodarzom na 24 punkty - 82:58. W tym momencie wydawało się że jest już po meczu. Jednak Danilo Gallinari poderwał swoją drużynę i poprowadził serię 13:0 w punktach zmniejszając stratę do 11 oczek. Był to jednak ostatni zryw Knicksów. W barwach Dallas dobre spotkanie rozegrali J.J. Barea - 22 punkty oraz Tyson Chandler - 15 punktów i 11 zbiórek. Wśród Knicks Danilo Gallinari zdobył 27 punktów, a Amare Stoudemire 21.

Minnesota Timberwolves - Memphis Grizzlies 84:102

Memphis, które zaciekle walczy z Phoenix i Portland o ósme miejsce premiowane awansem do playoffs wygrało czwarty mecz z rzędu. Kluczem do zwycięstwa okazała się wygrana walka na tablicach z najlepszą w tej specjalności Minnesotą 47:38. Szybki run 10:0 w pierwszej kwarcie pozwolił na zbudowanie bezpiecznej przewagi kontrolowanej przez cały mecz. Memphis powstrzymali Kevina Love na 4 punktach do końca trzeciej kwarty. Potwierdzili także, że są najlepszą drużyną w NBA jeśli chodzi o wymuszanie strat przeciwnika. Minnesota popełniła ich 17, a niedźwiadki zamieniły je na 26 punktów. Najlepszym zawodnikiem meczu wybrany został Zach Randolph, który uzbierał 23 punkty i 13 zbiórek, Rudy Gay dołożył 22 punkty i po 7 asyst i zbiórek. Z drugiej strony jedynym zawodnikiem prezentującym niezły poziom był Michael Beasley, zdobywca 19 punktów

Oklahoma City Thunder - New Orleans Hornets 104:93

Mecz zapowiadany był jako pojedynek najlepszego strzelca NBA Kevina Duranta z jedną z najlepszych defensyw ligi. Durantula nie zawiódł, rzucił 43 punkty i poprowadził kluczową serię punktową 10:2 w czwartej kwarcie, która zapewniła jego drużynie zwycięstwo. Był to już jego piąty mecz w tym sezonie zakończony zdobyczą większą niż 40 punktów, a trzeci w ostatnich czterech spotkaniach. Oklahoma pokonała szerszenie głównie dzięki "hustle plays". Wygrana w blokach 10:3 oraz w kontratakach 18:3 pokazała główne przewagi tej drużyny. Świetny mecz w obronie zagrał siejący postrach Serge Ibaka - 8 punktów, 12 zbiórek i aż 6 bloków. Po stronie Nowego Orleanu najlepiej zagrali David West - 20 punktów i 15 zbiórek oraz Chris Paul - 15 punktów.

Denver Nuggets - Portland Trail Blazers 109:90

Osłabieni wieloma kontuzjami, a zarazem najbardziej waleczni Blazers przegrali na gorącym terenie w Denver. Na domiar złego lekkiej kontuzji nabawił się jeden z ich najlepszych zawodników Wes Matthews, który w pierwszej połowie tego spotkania trzymał wynik zdobywając do przerwy 17 punktów. Matthews podkręcił kostkę i w drugiej połowie pojawił się na krótko zdobywając tylko 2 punkty. Portland trzymali się dzielnie w trzeciej kwarcie do wyniku 68:67, ale później szybka gra Denver pozwoliła im zbudować wysoką przewagę, którą utrzymali do końca spotkania. Najskuteczniejszym graczem bryłek był Nene - 22 punkty i 10 zbiorek. Wspomagali go dzielnie Chauncey Billups i Carmelo Anthony - obaj po 20 punktów, po stronie pokonanych oprócz Matthewsa wyróżnił się LaMarcus Aldridge - 18 punktów i 9 zbiorek.

Utah Jazz - Houston Rockets 96:97

Kevin Martin rzutem za trzy punkty na niecałe 7 sekund przed końcem spotkania zapewnił zwycięstwo swojej drużynie w wyjazdowym meczu z Utah Jazz. Bardzo wyrównany pojedynek, w którym żadna z drużyn ani przez chwilę nie prowadziła różnicą 10 lub więcej punktów rozstrzygnęło się za linią 7,24. W całym meczu Houston 11 razy zdobywało w ten sposób punkty, a Utah tylko raz, pudłując także w ostatniej akcji, gdy C.J. Miles nie trafił równo z końcową syreną. Gracze znad jeziora Salt Lake osłabieni brakiem dwóch graczy z pierwszej piątki - Derona Williamsa i Andreia Kirilenko przegrali 8 spotkanie spośród ostatnich 10 i ich pozycja w konferencji zachodniej z dnia na dzień wygląda coraz gorzej. Nie pomogła wszechstronna gra zmiennika Williamsa - Earla Watsona, który zdobył 11 punktów, miał 9 zbiórek i 8 asyst. Po 20 punktów dołożyli podkoszowi Paul Millsap i Al Jefferson. Po stronie Houston aż 6 graczy zdobyło 10 i więcej punktów, a liderował im Kevin Martin z 22.

Detroit Pistons - Charlotte Bobcats 87:97

Rysie twardo walczące o playoffs kontynuują swoją dobrą passę pod wodzą Paula Silasa. Tym razem pokonali na wyjeździe Pistons dzięki świetnej grze Stephena Jacksona. Gracz nie lubiany w Detroit z powodu pamiętnej bójki z 2004 roku rzucił aż 39 punktów, co jest jego najlepszym wynikiem w tym sezonie. Pomimo świetnej obrony do przerwy i utrzymaniu rywali na poziomie 39% skuteczności z gry i przewagi na deskach 28:14, Charlotte prowadziło zaledwie 44:41. Początek drugiej połowy to bardzo dobra gra Detroit i prowadzenie 56:48. Od tego momentu jednak coś się zacięło i rysie zrobiły run 20:9, wychodząc na trzypunktowe prowadzenie. Szybkie dwa rzuty za 3 na początku czwartej kwarty pozwoliły odjechać Charlotte na dystans dwucyfrowy i utrzymywać bezpieczne prowadzenie do końca spotkania. Jacksona dzielnie wspomagał były gracz Detroit Kwame Brown - zdobywca 14 punktów i 10 zbiórek. Po stronie Detroit nieźle zagrali Ben Gordon - 20 punktów i Tayshaun Prince - 16.

Los Angeles Clippers - Chicago Bulls 88:106

Chicago Bulls odnieśli szóste z rzędu zwycięstwo, jednocześnie kończąc passę dziewięciu meczów bez porażki Clippers we własnej hali. Przez cały mecz gospodarze ani przez chwilę nie wyszli na prowadzenie. Byki świetnie dowodzone przez trenera Toma Thibbodeau mają najlepszy start od sezonu 1997-98, kiedy to zdobyły ostatni tytuł mistrzowski. Od początku meczu trwał pojedynek między Derrickiem Rose, a Blakiem Griffinem o miano najlepszego strzelca spotkania. Obaj zawodnicy zakończyli mecz z dorobkiem 32 punktów oraz z kolejnym double-double na koncie. Rose dołożył do swojego dorobku 11 asyst, a Griffin 13 zbiórek i 7 asyst. Decydujące okazało się wsparcie od pozostałych partnerów z drużyny. 26 punktów dołożył Luol Deng, a Carlos Boozer 16 i 10 zbiórek. Griffina dzielnie wspomagał Ryan Gomes - 16 punktów.

Piotr Zarychta

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama