Reklama

Reklama

Chelsea i Arsenal płacą grosze

Burmistrz Londynu, Boris Johnson zwrócił się do władz pięciu klubów ze stolicy Anglii, by te lepiej płaciły osobom pracującym przy obsłudze meczów tych drużyn.

Jak się okazuje zarówno Chelsea, Arsenal, Tottenham, Fulham jak i West Ham oferują swoim pracownikom, wykonującym prace porządkowe i organizacyjne, minimalne stawki, które są niższe niż te konieczne do"swobodnego życia". Fair Pay Network, agencja zajmująca się działaniami na rzecz godnej płacy, podaje, że mieszkaniec Londynu powinien zarabiać co najmniej 7,45 funta na godzinę, by móc przetrwać w stolicy, tymczasem żaden z klubów nie płaci więcej niż 6 funtów.

W liście skierowanym do władz klubów Johnson pisze, że "jest zaniepokojony poziomem płac w londyńskich klubach" oraz sugeruje, że "płacąc więcej, mogą tylko zyskać, bowiem właśnie w ten sposób zbudują pozytywny wizerunek wokół zespołu, a pracownicy będą bardziej lojalni w stosunku do swojej drużyny". Stwierdza też, że "przy ogromnej popularności piłki nożnej, postawa zespołów byłaby znakomitym przykładem dla innych pracodawców, by również oferowali zatrudnionym stawki, które zapewniają godne życie".

Reklama

Obecną postawę klubów ostro skrytykował dyrektor Fair Pay Network, Mark Donne. - To oburzające jak gigantyczny jest rozdźwięk między zarobkami piłkarzy, a osób, które pracują przy tym, by mogli swobodnie wykonywać swoją pracę - stwierdził. - Piłka nożna powinna być jedną wzorem dla innych, gdzie płace są znacznie bardziej wyrównane - dodał.

Rzecznik prasowy Arsenalu w odpowiedzi na zarzuty burmistrza Londynu odpowiedział, że klub płaci swoim stałym pracownikom odpowiednie stawki, ale nie może gwarantować wysokich zarobków osobom, które przy Emirates Stadium pracują dorywczo i w niepełnym wymiarze czasowym.

Reklama

Reklama

Reklama