Reklama

Reklama

"Cel nr 1: awans na MŚ!"

- Zaczynamy walkę o MŚ 2010 r. Zakwalifikowanie się na mundial to cel nadrzędny, ale jednocześnie postaramy się przebudować, odmłodzić naszą kadrę, a to wymaga czasu - podkreślał Leo Beenhakker na niespełna 24 godziny przed meczem ze Słowenią.

Selekcjoner biało-czerwonych poinformował, że poza Pawłem Brożkiem wszyscy są zdrowi i gotowi do gry.

- Brożek przyjechał na zgrupowanie z kontuzją. Próbowaliśmy go postawić na nogi, w środę po południu dołączył nawet do ćwiczeń zespołu, ale noga go ciągle bolała i biegał jakby na ręcznym hamulcu - mówił obrazowo Leo. Ostateczna decyzja co do tego, czy snajper Wisły zagra jutro zapadnie po ostatnim treningu.

Leo mówił też o Słowenii, którą zna chociażby z niedawnej rywalizacji Trynidadu i Tobago, którą to reprezentację prowadził. - Teraz spodziewam się o wiele bardziej otwartego meczu. Odrobiliśmy zadanie domowe, oni też. Widzieliśmy kilka meczów Słowenii - podkreślał Beenhakker.

Reklama

Jak Beenhakker ocenia stosunkowo mały stadion Śląska, na jakim będzie rozegrany jutrzejszy mecz (tylko osiem tys. miejsc). - Trochę inny stadion niż w Dortmundzie, czy Wiedniu. Ale nie mogę nic zrobić - nie zmienię go. Mieliśmy problemy ze znalezieniem lokalizacji, kilka większych stadionów w Polsce jest modernizowanych. Warunków nie zmienimy, trawa będzie jednakowo zielona dla obu drużyn - tłumaczył Leo.

Beenhakker szanuje reprezentację Słowenii. - Ma świetne zorganizowaną grę. Ci ludzie wiedzą, co robić na boisku, są dobrze ustawieni. Na dodatek z przodu mają dwóch silnych, świetnych facetów. Jeśli będą mieli swój dzień, zrobią nam niemało kłopotów - przestrzega Beenhakker.

Michał Białoński, Wrocław

Dowiedz się więcej na temat: awans | beenhakker

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje