Reklama

Reklama

Cała prawda o konflikcie Małysza z Lepistoe

"Małysz narzeka na trenera, który jest złym taktykiem", "Adam Małysz wbrew Hannu Lepistoe leci do Japonii" - tego typu informacje szokowały ostatnio kibiców skoków narciarskich nad Wisłą.

Najpierw kontrowersje wywołała wypowiedź Orła z Wisły po ostatnim konkursie Turnieju Czterech Skoczni. "Myślałem o odpuszczeniu kwalifikacji w Bischofschofen. Wtedy jechałbym w grupie z tymi najlepszymi. Tak jak oni miałbym lepsze warunki w pierwszej serii i cały konkurs zupełnie inaczej by się ułożył" - mówił Adam.

Dodał też wówczas: "Przypomnę igrzyska w Vancouver. Brałem udział w każdym treningu. Hannu nie odpuszczał mi do samego końca. On uważa, że każdy skok się przyda. I ja ciągle mu wierzę, bo jest bardzo dobrym trenerem. Ale nie taktykiem. W przeciwieństwie do innych trenerów nie interesują go takie gierki. A może czasem warto odpuścić?"

Reklama

Adam Małysz odniósł się do tych informacji na konferencji po piątkowym konkursie PŚ na Wielkiej Krokwi.

- Dziennikarze źle wtedy zinterpretowali moje słowa zarzucając mojemu trenerowi, że jest złym taktykiem. Strasznie źle się z tym czułem. Tymczasem ja nie narzekałem i nigdy nie będę narzekał na Hannu. To zbyt mądry i doświadczony trener, któremu ufam we wszystkim - podkreślał Adam.

Następne zgrzyty pojawiły się przed poprzedzającymi PŚ w Zakopanem konkursami w Sapporo. W gazetach można było znaleźć wypowiedzi trenera Lepistoe, z których wynikało, że to Małysz uparł się, by lecieć do Japonii. - Ja byłem temu przeciwny - miał powiedzieć fiński szkoleniowiec.

- W drodze do Sapporo usłyszałem, że Adam wbrew Hannu podjął decyzję i leci sobie do Japonii. Sam nie wiem, skąd się biorą takie informacje. Rozmawiałem o tym z trenerem. Hannu mówi, że jest tylko dwóch-trzech dziennikarzy z Polski, którzy dobrze mówią po niemiecku i dzięki temu dobrze oddają jego słowa, a reszta dzwoni tylko dla pozoru, a później i tak pisze to, co chce - kręcił głową ze zdziwieniem Orzeł z Wisły.

Niezależnie od tego, czy nieporozumienia na linii Małysz - Lepistoe były prawdziwe, czy też wyimaginowane, w Zakopanem potwierdzenie znalazła stara sportowa reguła: Nic nie buduje tak dobrej atmosfery w zespole, jak zwycięstwa!

Michał Białoński, Dariusz Wołowski, Zakopane

Zobacz serwis poświęcony Adamowi Małyszowi i skokom narciarskim

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje