Reklama

Reklama

Bukmacherzy wodzą nas za nos

Gdyby wierzyć bukmacherom, piłkarskim mistrzem świata w 2010 roku zostanie Hiszpania. Historia mundiali pokazuje jednak, że murowani faworyci kilka razy totalnie zawodzili tych, którzy stawiali na nich swoje pieniądze.

Kto miał być mistrzem świata w 2002 roku w Japonii i Korei? Bukmacherzy nie mieli wątpliwości, że ówcześni mistrzowie świata i Europy, czyli Francuzi. W kantorze bukmacherskim Williama Hilla kursy na "Trójkolorowych" kształtowały się na poziomie 3 do 1. Na drugim miejscu stały akcje Argentyny: 9 do 2, a na trzecim Włochów: 5 do 1. Dopiero na czwartym miejscu wyceniono szanse Brazylijczyków: 11 do 2.

Reklama


Nie wyczuli możliwości Niemców

Tymczasem kontuzja Zidane'a sprawiła, że francuska ofensywa przestała dobrze funkcjonować i mistrzowie świata - bez strzelonego gola - nie wyszli z grupy. Brazylia, z ofensywnym tercetem Ronaldo - Rivaldo - Ronaldinho, pewnie wywalczyła mistrzowski tytuł. Drugie miejsce zajęli Niemcy, którzy w typowaniach bukmacherów przed turniejem plasowali się dopiero na miejscu ósmym (kurs 16 do 1).

Trzeba jednak zauważyć, że nasi zachodni sąsiedzi mieli bardzo łatwych przeciwników (Paragwaj, USA, Korea Południowa). Wysoko stały akcje Hiszpanów (piąte miejsce, kurs 13 do 2), ale bukmacherzy nie przewidzieli, że FIFA za wszelką cenę do strefy medalowej postanowi doholować Koreę.

Co mieli zrobić Hiszpanie i ci, którzy postawili na nich swoje pieniądze, skoro arbiter nie uznał tej drużynie dwóch prawidłowo zdobytych bramek w ćwierćfinałowym spotkaniu. Wcześniej arbitrzy "przypilnowali", aby Korea wygrała z Włochami.


Na Turkach można było zarobić

Rewelacyjnie na tym turnieju spisywali się Turcy, którzy zajęli trzecie miejsce, a gdyby zdobyli tytuł, to ktoś, kto na nich postawił funta, zarobiłby aż 80. Tak samo wyceniano szanse Polaków, tymczasem ekipa Jerzego Engela nie wyszła z grupy.

W 2006 roku największym faworytem bukmacherów byli Brazylijczycy - kurs 5 do 2. Ci, którzy postanowili się dorobić, wierząc w klasę Ronaldinho (najlepszego wówczas piłkarza świata), nie stracili więc tak wiele. Z drugiej strony któż mógł przewidzieć, że w Niemczech tego Brazylijczyka bardziej niż mecze interesować będą wypady do nocnych klubów i dyskotek.


Preferowali Francję, a wygrały Włochy

Brazylia dobrnęła więc tylko do ćwierćfinału, gdzie przegrała z Francją, której akcje stały niżej: 14 do 1 ( szóste miejsce w typowaniach). Postawienie na "Trójkolorowych" pewnie byłoby trafioną inwestycją, gdyby nie prowokacja w finałowym meczu z Włochami Marco Materazziego. Francuz Zidane znokautował włoskiego obrońcę głową i wleciał z boiska po otrzymaniu czerwonej kartki, osłabiając swój zespół.

Finał, po rzutach karnych, wygrali Włosi. Kursy na Italię były przed turniejem nieco mniej korzystne dla grających niż na Francuzów: 19 do 2. W całej stawce - piąte miejsce. Bardzo wysoko wyceniano szanse Niemców i Anglików - 8 do 1. Gospodarze wywalczyli jednak "tylko" trzecie miejsce.

Kursy na Polaków plasowały nasz zespół na 20. miejscu (kurs 82 do 1). Ci, którzy nie zainwestowali w ekipę Pawła Janasa, mieli rację. "Biało-czerwoni" nie wszyli z grupy.


Tym razem ma wygrać Hiszpania

A jak sprawdzą się typy bukmacherów przed obecnymi mistrzostwami? Zdecydowanym faworytem są mistrzowie Europy, Hiszpanie (kurs 4 do 1), przed Brazylią (9 do 2) i Argentyną (13 do 2). W dalszej kolejności bukmacherzy oceniają szanse Anglików (8 do 1), Holendrów (10 do 1), Niemców (14 do 1), Włochów (16 do 1) i Francuzów (20 do 1). Z afrykańskich zespołów najmniej można zarobić obstawiając mistrzowski tytuł dla Wybrzeża Kości Słoniowej (50 do 1).

Dowiedz się więcej na temat: Hiszpania | bukmacherzy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje