Reklama

Reklama

Brazylijski kulturysta wstrzykuje sobie olej w mięśnie i ryzykuje życiem

Był chudzielcem i marzył o wielkich mięśniach. Dziś z dumą prezentuje 60-centymetrowy biceps, którego sprawił sobie wstrzykując przez lata olejową miksturę. Brazylijski kulturysta Valdir Segato nie słucha lekarzy, choć straszą go amputacją.

Jako młody chłopak był tak szczupły, że nosił ksywkę "Chudy pies". Zaczął tracić wagę przez narkotyki. Gdy rzucił nałóg, wpadł w inne uzależnienie. Ćwiczenia na siłowni przestały być rozrywką, bo chciał ekstremalnych efektów, których przerzucanie kolejnych setek kilogramów dać mu nie mogło.

Tak sięgnął po synthol. Teoretycznie mieszanka oleju, lidokainy (środek znieczulający) i alkoholu miała służyć kulturystom do pozowania, ale w rzeczywistości stała się sposobem na błyskawiczne zwiększenie mięśni do nienaturalnych rozmiarów. Spragnieni szybkich efektów wstrzykują sobie go domięśniowo, a on wywołuje miejscowy stan zapalny, przez co mięsień puchnie i osiąga rozmiary, jakich nie zagwarantują żadne ćwiczenia, diety, a nawet sterydy. Mocy nie przybywa, zwiększa się tylko rozmiar. Efekt mija, więc zastrzyki trzeba powtarzać. Efekty oszałamiają. Gdzie tu haczyk?

Reklama

Już sam zastrzyk z takiego specyfiku niesie ze sobą ryzyko zatoru płucnego, udaru mózgu, zawału serca czy uszkodzenie nerwów. Regularne stosowanie uniemożliwia normalne funkcjonowanie mięśni, w efekcie umierają. Tworzą się w nich bolesne ropnie, a nienaturalny twór może też po prostu pęknąć.

Segato zdaje sobie z tego sprawę. Lekarze już kilka lat temu ostrzegali go, że grozi mu amputacja. Nie zrobiło to jednak na nim wrażenia. Wraz z upływem czasu zastrzyki są coraz boleśniejsze, ale on mimo tego dalej ryzykuje zdrowiem i życiem, a jego stosunek do syntholu najlepiej opisuje fakt, że sam mówi o sobie "Valdir Synthol".

Od czasu, kiedy zaczął wstrzykiwać sobie oleistą maź w mięśnie, jego biceps osiągnął 60 centymetrów. To mu jednak nie wystarcza i chce jeszcze więcej.

Jest dumny ze swojego wyglądu, choć jego ramion i klatka piersiowa wyglądają nienaturalnie. Segato przyznał, że cieszy się, gdy ludzie spotkani na ulicy nazywają go Hulkiem, Schwarzenegger czy po prostu potworem.

Ponad 50-letniego robotnika budowlanego śledzi na Instagramie prawie 20 tys. fanów. Część komentarzy jest bardzo krytycznych. Niektórzy przekonują go, żeby odpuścił i pomyślał o tym, jak bardzo ryzykuje.

Co na "Valdir Synthol"? Odpowiedź jest krótka: - Robię to, bo lubię.

MZ

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL