Reklama

Reklama

Boniek: Obcokrajowcy nie rozwiążą problemów naszej ligi

Sprowadzamy bardzo ciekawych zagranicznych piłkarzy, ale szkoda, że jednocześnie tracimy rodzime gwiazdy. Tak nie rozwiążemy problemów naszej ligi - uważa Zbigniew Boniek przy okazji rozpoczęcia rundy wiosennej Ekstraklasy.

Zimą w klubach ekstraklasy doszło do licznych zmian - sprzedano czołowych polskich piłkarzy, a w ich miejsce sprowadzano zagranicznych, z reguły reprezentantów swoich krajów. Podniosą poziom naszej ligi?

Reklama

Zbigniew Boniek: - To korzystna sytuacja, ale tylko w 50 procentach. Świetnie, że sprowadzamy solidnych, ciekawych zagranicznych graczy i jednocześnie źle, że tracimy najlepszych Polaków. Wszystko rozbija się o pieniądze. Nie mamy w klubach oligarchów, których byłoby stać na wydawanie wielkich pieniędzy i regularne wzmacnianie drużyny. Żeby kogoś kupić, najpierw trzeba kogoś sprzedać. Idealnie byłoby sprowadzić obce gwiazdy i zachować swoje, ale to obecnie nierealne.

Wśród tych kupionych są m.in. lider klasyfikacji strzelców czeskiej ekstraklasy Michal Hubnik (Legia) i były król strzelców ligi bułgarskiej Cwetan Genkow (Wisła). Pomogą swoim zespołom?

- Każdy dobry piłkarz pomoże swojej drużynie, to oczywiste. Generalnie jednak problemów naszej ligi nie rozwiążą, skoro wciąż sprzedajemy najlepszych polskich zawodników. Rozumiałbym, gdyby odchodzili do silnych europejskich klubów, jak Robert Lewandowski do Borussii Dortmund. Tutaj nie było wątpliwości. Niestety, większość naszych graczy trafia do bardzo przeciętnych drużyn, np. Kamil Grosicki, który powędrował do Turcji. Uważam, że Jagiellonia jest lepszym zespołem niż Sivasspor.

Jesienią ekstraklasa była nieprzewidywalna, mieliśmy sporo zaskakujących rozstrzygnięć. Wiosną będzie podobnie?

- Nie zgodziłbym się, że liga była nieprzewidywalna. Pierwsze miejsce na półmetku Jagiellonii wcale mnie nie zaskoczyło. Proszę przypomnieć sobie poprzedni sezon. Gdyby nie kara 10 ujemnych punktów, klub z Białegostoku należałby do czołówki. Teraz po prostu zrobił kolejny krok do przodu. W Jagiellonii rządzą mądrzy ludzie, a Michał Probierz staje się coraz lepszym trenerem. Efekty widać.

Drugie miejsce na półmetku zajmuje Wisła, a trzecie Legia. Wyprzedzą Jagiellonię?

- Teoretycznie mają więcej atutów. Wiem, że dla wielu osób są faworytami ligi, ale wcale nie jestem pewien, czy sprostają zadaniu. Jagiellonia, zdobędzie ok. 28-30 punktów, czyli podobnie jak jesienią. Pozostaje pytanie, czy Legia i Wisła będą w stanie wygrywać regularnie. Jeśli pozostaną chimeryczne, jak dotychczas, Jagiellonia obroni przewagę.

Coraz więcej wskazuje na to, że w przyszłym sezonie zabraknie w rozgrywkach UEFA aktualnego mistrza Polski Lecha Poznań.

- Szczerze życzę Lechowi, żeby jakimiś drzwiami zakwalifikował się do europejskich pucharów. W ostatnim czasie poznaniacy "nakręcili" swój budżet. Szkoda byłoby to zmarnować. Teraz półtoraroczna przerwa w występach na arenie międzynarodowej bardzo zaszkodziłaby klubowi. Jedna porażka w Bradze sprawiła, że sytuacja Lecha ze znakomitej stała się "podbramkowa". Poznaniacy poświęcili się rozgrywkom Ligi Europejskiej i zaniedbali krajowe obowiązki.

Zaskoczyła pana przegrana w Portugalii?

- Po meczu w Poznaniu (Lech wygrał 1-0) byłem przekonany, że piłkarze trenera Jose Marii Bakero poradzą sobie w tej rywalizacji. Cóż, w pierwszej połowie rewanżu Lech zagrał słabo, miał pecha przy straconych bramkach, bo obie padły po prostych, indywidualnych błędach. Trener chciał zaskoczyć rywali taktyką, ale to nie wypaliło. Szkoda... Mam wrażenie, że gdyby Lech jeszcze raz zagrał w Bradze, nie przegrałby.

Co będzie najciekawszym wydarzeniem rundy wiosennej Ekstraklasy?

- Po pierwsze, wspomniana walka Legii i Wisły z Jagiellonią. Po drugie, rywalizacja o utrzymanie. Każdy boi się degradacji, ponieważ między ekstraklasą i pierwszą ligą jest przepaść. Spadek może oznaczać upadłość klubu. Dlatego już dawno podkreślałem, że sprzedaż praw telewizyjnych powinna odbywać się na innych zasadach, z uwzględnieniem klubów pierwszej ligi. Powinna im przypaść przynajmniej niewielka część "medialnego" tortu. Trzecią interesującą sprawą będzie forma kadrowiczów. Nielicznych, bo większość gra w ligach zagranicznych. Szczególnie ciekawy jestem postawy Ebiego Smolarka w Polonii Warszawa. Wreszcie przepracował cały okres przygotowawczy.

Powróćmy jeszcze to tematu degradacji. Czy los ostatniej w tabeli Cracovii jest przesądzony?

- Co się odwlecze... Z całym szacunkiem dla krakowskiego klubu, ale powinien spaść już wcześniej. Dwa lata temu zajął przedostatnie miejsce, jednak zdegradowano za brak licencji ŁKS. A przecież wcześniej różnie bywało z klubami mającymi podobne problemy. Kogo, obok Cracovii, typuję do spadku? Kandydatów jest kilku. Mam nadzieję, że utrzyma się łódzki Widzew. Początek rundy ma bardzo trudny. Oby jak najszybciej "odepchnął się" rękami i nogami.

Rozmawiał: Maciej Białek

Dowiedz się więcej na temat: 'Gwiazdy' | obcokrajowcy. | Zbigniew Boniek | Boniek | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje