Reklama

Reklama

Boks: Trener Adamka trenuje także jego rywala?

James "Buddy" McGirt, trener Tomasza Adamka przed zbliżającą się walką w obronie tytułu mistrza świata WBC z Paulem Briggsem (7 października, Allstate Arena w Chicago), ma równie wielu zwolenników, co przeciwników.

Nie może być inaczej, skoro przygotowuje do walk kilku pięściarzy jednocześnie. Nie musi to wcale - pod nieobecność przechodzącego rekonwalescencję trenera Andrzeja Gmitruka - wyjść Tomkowi Adamkowi na dobre.

Reklama

McGirt, mistrz świata International Boxing Federation z 1988 roku oraz World Boxing Council z lat 1991-1993, stał się w ostatnich latach jednym z najmodniejszych trenerów w zawodowym boksie i nie jest przesadą stwierdzenie, że Buddy stoi co miesiąc w narożniku innego pięściarza.

Tak było na przykład w trzech kolejnych miesiącach 2006 roku, kiedy McGirt ustawiał do walki Arturo Gattiego w walce z Carlosem Baldomirem (10 czerwca), a następnie Antonio Tarvera w pojedynku z 41-letnim Bernardem Hopkinsem (22 lipca). Zarówno Tarver, jak i Gatti wyraźnie przegrali swoje walki, kontynuując fatalną w tym roku passę McGirta, który przygotowywał przecież do walki także Lamona Brewstera pokonanego w kwietniu w Cleveland przez Białorusina Siergieja Liachowicza.

Czy to oznacza, że gwiazda McGirta zgasła i ekipa Tomasza Adamka dokonała niewłaściwego wyboru stawiając na McGirta?

Niekoniecznie, choć zarówno Brewster, jak i Tarver byli faworytami, a jako wyrównane oceniano tylko szanse Gattiego w walce z Argentyńczykiem Carlosem Baldomirem. W dwóch ostatnich przypadkach Buddy trafił jednak na pięściarzy, którzy po prostu nie chcieli albo nie mogli korzystać z rad dawanych przez niego podczas pojedynków.

Problem dla Adamka, przynajmniej zdaniem jednego z trenerów pracujących w Las Vegas, może tkwić w dwóch rzeczach - w tym, że McGirt ma zbyt wielu bokserów, zbyt wiele spraw na głowie, by poświęcać się tylko Adamkowi oraz że nadal jest trenerem walczącego w tej samej kategorii wagowej co polski mistrz świata potencjalnego rywala Tomka - Antonio Tarvera! Tego samego "Magic Man" Tarvera, który bez walki oddał tytuł mistrza świata zdobyty przez Adamka podczas pierwszej walki z Briggsem w Chicago.

Jeśli chodzi o rozliczne zajęcia Buddy'ego, wystarczy przypomnieć, że tylko w ostatnich czterech miesiącach 2006 roku, obok wspomnianych już pięściarzy, Buddy był jeszcze odpowiedzialny za formę Vernona Forresta, który w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach pokonał Ike'a Quartey'a.

Buddy McGirt zrobił znakomitą robotę, przywracając przed laty blask karierom Tarvera (znokautował Roy'a Jonesa Jr) oraz Gatti'ego (fenomenalna seria z Wardem), więc na pewno wie, jak maksymalnie wykorzystać zalety swoich pięściarzy. Co nie znaczy, że fani olbrzymiego talentu Adamka nie odetchną dopiero wtedy, kiedy u jego boku stanie Andrzej Gmitruk...

Przemysław Garczarczyk, USA

Dowiedz się więcej na temat: mistrz świata | Chicago | boks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje