Reklama

Reklama

Bohater chwali naszych fanów

Po raz pierwszy w historii bohaterem całej Słowacji będzie nie hokeista, tylko piłkarz: Stanislav Szestak, który strzelił obydwa gole Arturowi Boruchowi.

Szestak nie mógł się nachwalić po meczu polskich fanów. - U nas jest niezdrowa sytuacja w związku piłkarskim, fani bojkotują federację, ale u was jest jeszcze gorzej - kulisy opowiadał mi Marcin Mięciel, a jednak wasi kibice się tym nie przejęli i na mecz do Bratysławy przyjechały takie tłumy Polaków. Razem z naszymi stworzyli wspaniałą atmosferę, której na słowackich boiskach nie spotkasz - mówił Szestak.

Pomocnik VfL Bochum zazdrości Polakom. - Śledzę to, co się dzieje w polskiej lidze. Macie nowe stadiony, a większość klubów ma twardych fanów ultras, takich jak Lech Poznań. Oni klubom pomagają. Mam nadzieję, że i u nas zorganizują się kibice - podkreślał.

Reklama

Szestak jest w dobrych kontaktach z Polakami grającymi w Bochum - Marcinem Mięcielem i Tomaszem Zdebelem. - Z nimi najłatwiej się porozumiewam. O meczu Słowacja - Polska nie zdążyliśmy pogadać za dużo, bo na zgrupowanie przyjechałem prosto po meczu z Bayernem, jaki graliśmy w Monachium. Ale Mięciel jedynie przez telefon zdążył mi coś powiedzieć - dodał Szestak.

Stanislav opowiedział też o tym, co było kluczem do zwycięstwa. - Udało nam się wyłączyć z gry Rogera, który był reżyserem gry Polaków w meczu z Czechami. W tym spotkaniu był - obok Błaszczykowskiego - najlepszym piłkarzem. Z nami nie pograł, bo świetnie z nim sobie chłopcy poradzili - cieszył się Szestak.

- Zimę spędzimy na fotelu lidera grupy. Fajnie, że wyszedł nam tak udany początek. Na wiosnę zagramy trudny mecz wyjazdowy w Czechach. Nie będzie łatwo, ale nie stoimy na straconej pozycji. Tym bardziej, że Czesi zagrają bez Rosickiego, a to spore osłabienie dla nich - dodał pogromca Boruca.

Michał Białoński, Bratysława

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy