Reklama

Reklama

Bogusław Kaczmarek rozczarowany poziomem mundialu

Trener Bogusław Kaczmarek jest rozczarowany poziomem piłkarskich mistrzostw świata w RPA, a zwłaszcza postawą niektórych arbitrów, którzy popełnili wiele kardynalnych błędów.

- Te mistrzostwa to festiwal pomyłek i rozczarowań, w którym prym wiodą arbitrzy. W tym kontekście wyjątkowo irytuje mnie scholastyczno-konserwatywne podejście FIFA, która nie chce dopuścić, by najbardziej kontrowersyjne decyzje sędziów, przesądzające czasami o losach meczów, mogły być weryfikowane przy pomocy zapisu wideo. To niewątpliwie przejaw sporej hipokryzji światowych władz piłkarskich, które dopuszczają, na podstawie takich materiałów, karanie zawodników za brutalne zagranie już po zakończeniu gry - powiedział Kaczmarek.

Reklama

Przed mistrzostwami były asystent trenera polskiej reprezentacji Leo Beenhakkera zapowiadał, że w tej imprezie dominować będą zespoły z Europy. Tymczasem do ćwierćfinału awans wywalczyły tylko trzy, co jest najgorszym osiągnięciem w historii.

- Nie wierzę w to, że piłkarze z najwyższej półki, od których roi się w zespołach Włoch, Anglii czy Francji, nagle zapomnieli jak się biega i gra w piłkę. Czołowi zawodnicy świata rozegrali zbyt dużo spotkań i są przemęczeni. To było widać choćby po apatycznej grze Anelki, Lamparda, Gerrarda, Rooney'a czy Cristiano Ronaldo, ale też tych, którzy pozostali w turnieju i będą walczyć o medale. Świeżości brakuje Messiemu, bez specjalnego błysku prezentuje się Hiszpania. Na drugim biegunie postawiłbym z kolei 32-letniego Miroslava Klosego, który w ostatnim sezonie nie był specjalnie eksploatowany i teraz imponuje szybkością oraz dynamiką - dodał 60-letni szkoleniowiec.

Na Kaczmarku największe wrażenie zrobiła do tej pory gra Urugwaju i Holandii.

- Ta pierwsza ekipa ma znakomity tercet ofensywnych piłkarzy: Forlana, Cavaniego i Suareza. Dzięki nim Urugwaj może być groźny dla każdego. Z kolei na grze Pomarańczowych wielkie piętno odcisnął Bert van Marwijk. Ten trener preferuje pragmatyczny futbol, w którym wynik jest ważniejszy od piękna gry. Ta drużyna popełnia błędy, zwłaszcza w obronie, ale pod względem taktyki i organizacji gry niczego nie można jej zarzucić - uważa.

Największym nieporozumieniem jest z kolei w jego opinii awans do ćwierćfinału reprezentacji Paragwaju.

- Ta drużyna w ogóle nie pasuje do pozostałych siedmiu. Jej mecz w 1/8 finału z Japonią porównałbym, nikogo oczywiście nie obrażając, do konfrontacji Odry Wodzisław z Piastem Gliwice. To było wyjątkowo nudne i słabe spotkanie - dodał były trener m.in. Stomilu Olsztyn, GKS Katowice, Górnika Łęczna czy Polonii Warszawa, który w kolejnych meczach nadal będzie trzymał kciuki za Holandię i Hiszpanię, którą wciąż uważa za głównego kandydata do wywalczenia Pucharu Świata.

- Hiszpanie, jak już wspomniałem, na razie swą grą nie oczarowują, niemniej ja nie wyzbywam się tak szybko swoich miłości i sympatii. A nie będę ukrywał, że kibicuję głównie właśnie tym zespołom. Jeśli miałbym kierować się kibicowskimi uczuciami, to w półfinale chętnie widziałbym także Argentynę i Urugwaj - podsumował Bogusław Kaczmarek.

Dowiedz się więcej na temat: rozczarowanie | Bogusław | Kaczmarek | Bogusław Kaczmarek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje