Reklama

Reklama

Bogdan Wenta: Gramy w grupie śmierci

Gramy w grupie śmierci - uważa trener reprezentacji piłkarzy ręcznych Bogdan Wenta. Polska ekipa w niedzielę odlatuje do Austrii, gdzie odbędą się finały mistrzostw Europy.

Pierwszy mecz rozegrają w Innsbrucku z Niemcami - złotymi medalistami MŚ 2007. Później zmierzą się ze Szwecją i Słowenią.

"Niemcy to kolory białe, czarne pomarańczowe i złote, Szwedzi żółto-niebieskie, Słoweńcy blado niebieskie. Chcę przez to powiedzieć, że po prostu wiemy wszystko o tych drużynach i oni też pewnie wiedzą wszystko o nas. Tutaj niczym się praktycznie nie zaskakujemy" - tłumaczył polski szkoleniowiec, który doprowadził swoich podopiecznych do srebrnego medalu MŚ w 2007 roku i brązowego w 2009.

Reklama

Jego zdaniem każdy mecz będzie ważny, żadnego nie będzie można sobie odpuścić. "Jesteśmy w takiej grupie, na takim poziomie, że każdy może każdego pokonać i każdy z każdym może przegrać. Grupa jest bardzo trudna. Mistrzostwa Europy charakteryzują się tym, że nie ma tu w grupie przeciwnika, tak jak w MŚ, mówiąc naszym żargonem - egzotycznego - dodał 48-letni Wenta. - Tutaj od pierwszego do trzeciego spotkania grasz o finał. Jeżeli nam nie wyjdzie pierwszego dnia, drugiego musisz dać naprawdę dużo więcej. Wygrane będą nas budować, przegrane muszą nas jeszcze bardziej mobilizować. W EHF (Europejska Federacja Piłki Ręcznej - przyp. red) nazwano nas grupą śmierci".

W najbliższych dniach, a może nawet godzinach, sztab szkoleniowy będzie musiał podjąć decyzję których zawodników pozostawić w kraju. Do Austrii poleci 16, a na razie na zgrupowaniu w Warszawie ćwiczy 19.

"Jesteśmy kilka dni przed odlotem. Wszyscy pracujemy ciężko. Jesteśmy zadowoleni z kierunku w jakim wszyscy ciągniemy ten wózek, który nazywa się reprezentacja. Mamy też kilka problemów natury zdrowotnej, jest trochę przeziębień. To nie są historie, które kogoś wykluczają z treningu na dłużej - dodał Wenta. - Staramy się z trenerem (Danielem) Waszkiewiczem jeszcze przekonać siebie do swoich jakichś decyzji. W najbliższym czasie trzeba będzie komuś powiedzieć "przykro mi, ale nie pojedziesz". To jest trudny i bolesny moment, zwłaszcza że wiemy ile wysiłku i potu każdy wkłada w trening. Niestety sport, szczególnie gry zespołowe, polegają na tym, że są ograniczone pewnymi regułami. W naszym przypadku jest to 16 zawodników".

Zdaniem trenera cała trójka rywali w pierwszej fazie ME 2010 jest Polakom doskonale znana. Jedynym zaskoczeniem może być jedynie ekipa Słowenii, którą prowadzi nowy trener, wcześniej, przez 15 lat pracujący w Niemczech, twórca sukcesów THW Kiel - Noka Serdarusic. Z Niemcami i Szwedami w ostatnich latach Polacy często się spotykali i to ze zmiennym szczęściem.

"Pewna niewiadoma to, że nowym trenerem Słowenii został Noka Serdarusic z THW Kiel, czyli pewna osobowość w świecie piłki ręcznej. Jaki to będzie miało wpływ na przemianę mentalną, czy zdrowotną, siłową, czy sportową tego zespołu. Zobaczymy" - tłumaczył Wenta.

Sztab szkoleniowy bardziej teraz interesują informacje pozasportowe. Czy ktoś jest kontuzjowany, a może w konflikcie z reprezentacją i nie wystąpi. Z tego względu również i polska ekipa nie chce za dużo mówić o ewentualnej niedyspozycji któregoś z zawodników.

Podczas środowego spotkania z dziennikarzami w Warszawie podpisano trzyletni kontrakt, na mocy którego nowym sponsorem tytularnym Związku Piłki Ręcznej w Polsce zostało Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo S.A. PGNiG będzie m.in. wspomagało finansowo wszystkie reprezentacje, a w przyszłym sezonie jego nazwą będą firmowane rozgrywki ekstraklasy mężczyzn i kobiet.

CZYTAJ TAKŻE:

Artur Siódmiak: Czeka nas ciężka przeprawa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy