Reklama

Reklama

Bo murawa była zła...

W pierwszej połowie potyczki z Ruche Chorzów Franciszek Smuda zdecydował się na grę jednym napastnikiem - powoływanym przez Beenhakkera Robertem Lewandowskim. Jak się okazało obrońcy "Niebieskich" odrobili zadanie domowe i wyłączyli z gry młodego napastnika. Według Lewandowskiego powodem porażki "Kolejorza" była m.in. ... kiepska murawa.

- Czy Ruch nas zaskoczył? Oni mieli dwa strzały i stuprocentową skuteczność, gdyż strzelili nam dwie bramki. Próbowaliśmy odrabiać straty, ale dziś nic nam nie wychodziło. Piłkarze z Chorzowa nie podeszli do tego meczu z bojaźnią. Ciężko grało się na tutejszej murawie. U nas mamy podgrzewaną a tutaj jest chyba najgorsza w całej Ekstraklasie. Dlatego też grało nam się ciężej. Czy mam do siebie pretensje? Nie do końca, choć jak wiadomo napastników rozlicza się ze strzelonych bramek - skwitował napastnik reprezentacji Polski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje