Reklama

Reklama

Błaszczykowski: Tacy sami jak Bułgarzy

- Każdy mecz kreuje nowych bohaterów, Berbatow nie koniecznie musi być gwiazdą dziś wieczorem. My postaramy się, by był nią ktoś od nas - powiedział przed towarzyskim meczem z Bułgarią Jakub Błaszczykowski.

INTERIA.PL: Bułgaria nie wygrała z Polską od niemal 40 lat, ale dziś to ona będzie chyba faworytem? Patrząc na nazwiska piłkarzy?

Jakub Błaszczykowski: - Nam wypada podtrzymać dobrą passę. Dla mnie szanse w tym meczu są równe. W ogóle potencjał obu drużyn oceniam jednakowo. Z tą różnicą, że Bułgarzy drużynę mają, a my dopiero budujemy.

Nie robią na Panu wrażenia nazwiska: Berbatow, Stilian Petrow, Martin Petrow, Walery Bożinow?

- To z pewnością bardzo dobrzy piłkarze, ale przede wszystkim ludzie. My też mamy dobrych piłkarzy. Wystarczająco dobrych, by ograć Bułgarów. Każdy mecz kreuje nowych bohaterów, Berbatow nie koniecznie musi być gwiazdą dziś wieczorem. Postaramy się, by był nią ktoś z nas.

Reklama

Boisko Polonii będzie bardzo ciężkie.

- Oczywiście graczom kreatywnym jest w tych warunkach trudniej. Ale bez paniki: trzeba się przystosować. Zima była w Polsce długa i ciężka, od boiska nie można wymagać cudów. To treningowe w Pruszkowie było zresztą znacznie lepsze niż się spodziewaliśmy. Nie wyjdziemy na stadion Polonii, by płakać nad stanem murawy, ale żeby pokonać Bułgarów. Lepszy będzie ten, kto się szybciej przystosuje.

U Franciszka Smudy gra Pan drugi raz. Po porażce z Rumunami na stadionie Legii 0-1, bardzo narzekaliście na murawę.

- Nie pomaga piłkarzom boisko, na którym piłka zachowuje się nieprzewidywalnie. Po meczu można o tym mówić, ale przed spotkaniem nie warto płakać nad czymś na co nie ma się wpływu. Dla mnie tematu murawy dziś nie ma. Jest rywal, którego chcemy pokonać. Jeśli warunki nie pozwolą mi na dryblingi, trzeba będzie wymyślić inny sposób sforsowania bułgarskiej defensywy.

Mówi Pan o podobnym potencjale, ale to Bułgarzy grają w Manchesterze United, Manchesterze City, czy Aston Villi.

- My Polacy mamy dużo kompleksów. Stanowczo za dużo, może dlatego potem tak słabo wypadamy. To nie nazwiska piłkarzy rozstrzygają mecze, ani ich poprzednie dokonania, ale forma tego dnia. Dziś będzie lepszy ten, kto włoży w grę więcej serca, więcej sił i pomysłów, a nie ten, kto ma piłkarzy w Premier League.

Pamięta Pan niezwykłą reprezentację Bułgarii ze Stoiczkowem, z mundialu w USA?

- Jak przez mgłę, bo to było już 16 lat temu. Zajęli chyba czwarte miejsce. No, ale jakie to ma dziś znaczenie, futbol tak się zmienił, że tamten wielki zespół, z tym obecnym łączy tylko nazwa.

A Pan jak oceni swoją grę w Bundeslidze?

- Pozytywnie. Jest nieźle, ale mogłoby być lepiej. A nawet znacznie lepiej.

Przed porażką z Schalke w ostatni weekend Borussia Dortmund mogła realnie myśleć o miejscu w Lidze Mistrzów.

- O niczym takim nie było mowy. Bundesliga jest zbyt wyrównana, by myśleć o czymś więcej niż najbliższy mecz. Nie ma sensu planować, trzeba grać, walczyć i na koniec zobaczyć co to dało. W tabeli jest taki ścisk, że dwa wygrane mecze sprawiają, że jesteś w niebie, a kolejne dwa przegrane strącają cię w okolice dna. W Niemczech nie ma nawet jednego przeciwnika, którego ogrywa się lewą nogą.

Kiedyś karierę torpedowały Panu kontuzje.

- Poważnego urazu nie miałem od półtora roku, ale wy wciąż dopytujecie się o moje zdrowie. Przed 18 miesięcy były tylko stłuczenia, bądź drobne kontuzje po faulach, których w takiej walce jak w Bundeslidze nikt nie uniknie. Akurat ze swojego zdrowia jestem ostatnio zadowolony w stu procentach.

Jakie są transferowe plany Borussii?

- Musi pan z tym iść do naszego prezesa. Z nami, piłkarzami nikt na ten temat nie rozmawia. Dla nas liczy się następny mecz, a nie spekulacje co będzie za trzy miesiące. Piłkarz nie ma do tego głowy, ani czasu.

Rozmawiał Dariusz Wołowski

NAPISZ CO SĄDZISZ O GRANATOWYCH KOSZULKACH REPREZENTACJI

CZYTAJ TAKŻE

Kuszczak: Mój los jest w rękach Fergusona

Polska gra z Bułgarią - pierwszy poważny sprawdzian

Polska z Bułgarią zagra w granatowych koszulkach

Znamy już skład Polski na Bułgarię!

Polska - Bułgaria: Historia przemawia za "Orłami"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne