Reklama

Reklama

"Bez Zlatana ani rusz"

- Wydawało się, że remisu nikt nam nie odbierze, ale straciliśmy gola niemal w ostatniej sekundzie. Nie mamy innego wyjścia - musimy się pozbierać i pokonać Rosjan - mobilizował zespół "Trzech Koron" bramkarz Andreas Isaksson.

Czy Szwedzi nie poczuli się, że mają w kieszeni jeden punkt? - Raczej nie, staraliśmy się być skoncentrowani do samego końca, ale Capdevila posłał wspaniałe podanie do Davida Villi i straciliśmy gola - rozkładał ręce dobrze spisujący się golkiper Manchesteru City. - Stracić gola w samej końcówce jest niezwykle frustrujące.

Reklama

Po dwóch meczach Szwedzi mają trzy punkty i stosunek goli 3-2. - O porażce z Hiszpanią musimy jak najszybciej zapomnieć. Teraz już trzeba koncentrować się na meczu z Rosją. Mamy ciągle szansę na wyjście z grupy i trzeba tego dokonać - mobilizuje zespół Isaksson.

- Staraliśmy się atakować również po przerwie. Oni jedna wielbią się w rozgrywaniu piłki, są w tym naprawdę dobrzy, zdominowali nas. Staraliśmy się, ale musieliśmy się sporo nabiegać za piłką. Jak już się udało ją wywalczyć, to niemal natychmiast ją traciliśmy. Hiszpanie są mistrzami ataku pozycyjnego, a my się trochę szamotaliśmy - dodał.

Isaksson zgodził się, że zejście Zlatana Ibrahimovicia, który ma kłopoty z kolanem, skomplikowało sytuację jego zespołu.

- Pierwszą połowę mieliśmy dobrą. Później musieliśmy sobie radzić bez Zlatana, a to naprawdę świetny napastnik. Mam nadzieję, że na batalię z Rosją będzie gotowy - nie kryje Andreas.

Rozmawiał w Innsbrucku: Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: szwedzi | Andreas Isaksson

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje