Reklama

Reklama

Benković dziękuje mamie...

- Te medale dedykuję mojej mamie, która od kilku lat codziennie wozi mnie na treningi. Chcę jej teraz powiedzieć: "Dziękuję" - powiedział Rok Benković, który stał się prawdziwą rewelacją mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w Oberstdorfie.

Słoweniec wygrał w sobotę indywidualny konkurs na skoczni H100, a w niedzielę - wraz z kolegami z zespołu - wywalczył brązowy krążek na tym samym obiekcie.

Reklama

W rozmowie z "Rzeczpospolitą" 19-letni zawodnik nie ukrywał zaskoczenia świetnymi wynikami w Obertsdorfie. - Nigdy nie byłem na podium w Pucharze Świata, udało mi się to tylko w letniej Grand Prix, a teraz nagle złoty medal. Ale nasze trzecie miejsce w konkursie drużynowym pokazało, że to nie były żadne czary. Skaczemy daleko, regularnie - wyjaśnił. - Moja forma rosła w ostatnich dniach, choć oczywiście medalu w zawodach indywidualnych po prostu nie miałem prawa się spodziewać. W pierwszej serii stało się coś niesamowitego. Pewnie pomógł mi wiatr, ale przecież musiałem dobrze skoczyć, żeby móc skorzystać z tej pomocy. Przed drugą serią powiedziałem sobie: rób swoje, potraktuj ten skok jak jeden z wielu. Podziałało.

Benković zdradził, że w domu lubi się bawić... ze swoim wężem Zoranem, którego dostał na 18. urodziny. - Zawsze chciałem kupić sobie pytona, ale moi koledzy byli szybsi - powiedział.

Zobacz galerię zdjęć z narciarskich MŚ

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje