Reklama

Reklama

Baszczyński żegna się z kibicami

W środę wieczorem odbyło się spotkanie kibiców Wisły Kraków z całą drużyną i sztabem szkoleniowym, zorganizowane przez Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków. W luźnej atmosferze piłkarze byli bardziej skorzy do zwierzeń i chętnie odpowiadali nawet na trudne pytania ze strony publiczności.

Kibice pytali m. in. o przyszłość Marcina Baszczyńskiego i Marka Zieńczuka, którym w czerwcu kończą się kontrakty z klubem. Obaj dostali od Wisły zielone światło na odejście. Fani pytali Baszczyńskiego, czy gdyby dostał satysfakcjonującą propozycję nowego kontraktu ze strony Wisły, to zostałby w drużynie. Obrońca ze śmiechem odparł: - To chyba logiczne, no nie? Po czym już poważniej zaczął kibicom przybliżać swoją obecną sytuację w klubie. Nie ukrywał, że niemal na pewno odejdzie po sezonie.

- Już nie dostanę żadnej super poważnej oferty, nie odejdę do klubu grającego w Lidze Mistrzów. A w Wiśle następuje po prostu wymiana pokoleń - pocieszał kibiców, zmartwionych perspektywą rozstania z tak przywiązanym do klubu piłkarzem. - Jestem już w Wiśle 9 lat, jestem szczęśliwy, że mogłem spędzić tu tyle czasu. Życzyłbym sobie i Wam, żeby ktoś kto będzie grał na moim miejscu, szybko się zaaklimatyzował i był jeszcze lepszy ode mnie.

Reklama

Fani potraktowali słowa piłkarza, jak pożegnanie, ale Baszczyński zapewnił, że jeśli faktycznie odejdzie, to zorganizuje kibicom takie pożegnanie, jak zrobił to swego czasu Kuba Błaszczykowski.

Marek Zieńczuk wypowiadał się w podobnym tonie. Zasugerował, że chciałby zostać, ale nie może liczyć na satysfakcjonującą go propozycję ze strony Wisły. - Nie można codziennie chodzić pod budynek klubowy i dyrektorowi sportowemu pod oknem krzyczeć: halo, tu jestem - ironizował "Zieniu". - Ja uznałem, że ze strony klubu nie ma tematu powrotu do rozmów.

Trener Wisły, Maciej Skorża przyznał, że wolałby nie tracić tak doświadczonych zawodników. - Ja bym Baszczyńskiego i Zieńczuka chętnie widział w drużynie w przyszłym sezonie. Podobnie jak niegdyś Kamila Kosowskiego. Nie wszystko jest jednak w moich rękach - otwarcie stwierdził szkoleniowiec.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje