Reklama

Reklama

​Bartosz Rudecki, szachowy streamer dla Interii: Nie zachłystuję się sukcesem

W ciągu niespełna pół roku dzięki szachom oraz własnej pasji i pomysłowości stał się tak rozpoznawalny, że na ulicy nieznajomi podchodzą do niego, żeby zrobić sobie zdjęcie. Magnus Carlsen, najlepszy szachista świata, doskonale wie, kim jest chłopak z Radomska. Bartosz Rudecki cieszy się z tego, ale podchodzi do całego zamieszania spokojnie. - Nigdy nie udaję kogoś innego, niż jestem - podkreśla w rozmowie z Interią.

22-letni Bartosz Rudecki pochodzi z Radomska, dziś studiuje i mieszka w Warszawie. - Zacząłem grać w szachy jako siedmiolatek. Jako dwunastolatek zostałem mistrzem województwa, do 18. roku życia poświęcałem szachom mnóstwo czasu. Wtedy było apogeum mojej szachowej kariery. W 2017 roku wygrałem Międzynarodowy Festiwa Szachowy im. Akiby Rubinsteina. Mając 18 lat musiałem jednak wybrać. Zaangażowanie w szachy w stu procentach czy jednak edukacja? Wybrałem naukę. Przestałem regularnie trenować - opowiada Interii Bartosz Rudecki.

Bartosz Rudecki w streamach stawia na naturalność i szczerość

Obecnie jest studentem ekonomii  Akademii im. Leona Koźmińskiego w Warszawie. Szachów nie miał zamiaru zarzucać. Jako student uznał, że może być niezłym trenerem. Zaczął umieszczać ogłoszenia w internecie, oferował lekcje szachów, od podstaw ale i dla zaawansowanych. Przy okazji ogłaszał, że chętnie udzieli korepetycji z matematyki, z niej zawsze był świetny.

Reklama

- Do szachów tak naprawdę wróciłem za sprawą streamów. Stałem się popularny, kiedy covid dominował - wspomina. Pierwszą transmisję przeprowadził w sierpniu zeszłego roku. -  Miałem dużo wolnego czasu i postanowiłem go wykorzystać. Wcale nie zaczynałem od szachów lecz od Teamfight Tactics [strategicznej gry bitewnej, przyp. aut.].  W grudniu zeszłego roku to się zmieniło, zacząłem na własnym streamie pokazywać szachy coraz bardziej regularnie - mówi.

Bartosz Rudecki gwiazdą (w tym przypadku słowo nie jest za duże) internetu stał się zaledwie w ciągu kilku miesięcy,  występuje pod ksywką "xntentacion".  Początkowo jego streamy  interesowały średnio 20 osób, ale bardzo szybko ludzie zaczęli oglądać go gromadnie, a statystyki rosły lawinowo. - Może dlatego,  że postawiłem na naturalność i szczerość? Nigdy nie grałem kogoś innego niż jestem. Zacząłem opowiadać o szachach, mówić o ich historii, tłumaczyć różne ruchy na szachownicy. Prowadziłem to w przystępny sposób - mówi.

Jego transmisje na  żywo oglądali ludzie z różnych  środowisk, na początku przede wszystkim e-sportowych i zaczęli je polecać innym. Dzięki temu zaczęły one trafiać do nowych widzów. Wpływ na to miał również niewątpliwie fakt,  że rekordy popularności bił w tym czasie serial  "Gambit królowej", w którym genialna osierocona dziewczyna próbuje zostać najlepszą szachistką świata.

Nie ma zachłyśnięcia się sukcesem

Doszło do tego, że  transmisja Rudeckiego na żywo osiągnęła trzeci najlepszy wynik w historii Polski w liczbie widzów w jednym momencie (prawie 60 tysięcy oglądających). Jego popularność i statystyki transmisji stale rosną. Zainteresowali się nim profesjonalni gracze i trenerzy na całym świecie. Stał się rozpoznawalny, dzięki temu mógł zmierzyć się na szachownicy z mistrzynią świata, urodzoną w Chinach kanadyjską szachistką a także szachową streamerką Qiyu "Nemsko" Zhou, czy - co było prawdziwym hitem - z Hikaru Nakamurą,  Amerykaninem, który jeszcze w 2015 roku zajmował drugie miejsce w rankingu najlepszych szachistów. - Przegrałem, ale przecież nie miało to takiego znaczenia - uśmiecha się.

Chciałby odpocząć. Jednym  z pomysłów jest "Plan Toronto" czyli doprowadzenie do wyjazdu w wakacje do największego miasta Kanady.

Nie zachłystuje się sukcesem, do wszystkiego zarówno on , jak i jego rodzina starają się podchodzić spokojnie. - Plany dotyczącego rozwoju streamu oczywiście mam, ale nie jest tak, że każdy dzień mam bardzo dokładnie rozpisany co do minuty. Wręcz przeciwnie. Dużo improwizuję. Przede wszystkim wiem, że kiedy chcę wypuścić stream we wtorek o 17, to muszę zacząć się do tego przygotować o odpowiedniej porze. Być może to, co robię, w połączeniu ze zdobytym wykształceniem da mi w przyszłości stabilny zawód, tego bym chciał - opowiada.

Najważniejsze, że ciągle ma czas na szachy. W połowie maja reprezentując z kolegami Akademię im. Koźmińskiego zdobył w Chorzowie akademickie mistrzostwo Polski.

Paweł Czado

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama