Reklama

Reklama

Barcelona skromnie, ale zdobyła komplet punktów

FC Barcelona pokonała Real Saragossa 1-0 w sobotnim meczu 27. kolejki Primera Division. Katalończycy bardziej niż o tym rywalu, myśleli już o Arsenalu.

43 minuty potrzebowała Barcelona, aby udowodnić swoją przewagę. Wtedy na przebój zdecydował się Lionel Messi. Wydawało się, że Argentyńczyk wyjdzie z piłką za linię końcową, ale zanim to się stało zdołał jeszcze posłać ją pod bramkę. Futbolówki nie przejął robiący wślizg Maurizio Lanzaro, która dotarła do Seydou Keity, a ten uderzeniem z kilku metrów, mimo próby zablokowania przez Carlosa Diogo, otworzył wynik meczu.

Gospodarze od początku spotkania nie wychodzili prawie z połowy Saragossy, chociaż Josep Guardiola wcale nie posłał do boju najsilniejszej jedenastki. Szkoleniowiec w sobotę dał odpocząć Davidowi Villi, Sergio Busquetsowi, Andresowi Inieście czy Ericowi Abidalowi, którzy zasiedli tylko na ławce rezerwowych.

Reklama

Pep zdawał sobie jednak sprawę, że Saragossa ma być tylko przetarciem przed rewanżowym pojedynkiem z Arsenalem Londyn w 1/8 finału Ligi Mistrzów. W pierwszym spotkaniu "Kanonierzy" wygrali u siebie 2-1. W środę będą więc bronić skromnej zaliczki.

Piłkarze Barcelony w meczu z Saragossą grali spokojnie wychodząc chyba z zasady, że w końcu i tak muszą strzelić gola. Zrobili to już w 30. minucie, jednak sędzia uznał, że Keita był na pozycji spalonej po podaniu Daniela Alvesa, ale pozostały duże wątpliwości co do słuszności tej decyzji.

Po zmianie stron nie doczekaliśmy się gradu goli ze strony gospodarzy, którzy próbowali podwyższyć wynik, ale robili to bez takiego zdecydowania, a w ostateczności na drodze stawał im Toni Doblas, który zanotował 10 skutecznych interwencji.

Swoje szanse miał też zespół z Saragossy. W 51. minucie Nicolas Bertolo strzelił tuż obok słupka, a w 62. Florent Sinama-Pongolle przegrał pojedynek sam na sam z Victorem Valdesem, który butem odbił strzał napastnika gości.

W doliczonym czasie bramkę mógł zdobyć Messi, ale jego uderzenie z rzutu wolnego przeszło obok słupka.

Tak więc Barcelona ma znowu 10 punktów przewagi nad Realem Madryt, który w niedzielę zmierzy się w Santander z Racingiem. I będzie tam musiał sobie radzić nie tylko bez od dawna kontuzjowanego Gonzala Higuaina, ale także Cristiana Ronaldo, Samiego Khediry, Fernanda Gago, Alvara Arbeloi, Ezequiela Garaya, Lassany DiarryKaki.

Zobacz wyniki, strzelców goli i składy z 27. kolejki Primera Division oraz tabelę

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy