Reklama

Reklama

Baranowski: Udany sezon kolarski i... na wystawach psów

Dariusz Baranowski nic sobie nie robi z upływu czasu i nadal z powodzeniem ściga się na szosie. Ten rok zalicza do bardzo udanych, zarówno na rowerze jak i na... wystawach psów. Pasją mieszkającego w Głownie kolarza jest bowiem hodowla buldogów angielskich.

- Wprawdzie za pół roku kończę "40", ale na razie wiek zupełnie mi nie przeszkadza. Kolarstwo to taka dyscyplina, w której można się długo sprawdzać i w której bardzo liczy się doświadczenie. Ciągle jestem w gazie, zdrowie mi dopisuje, a miniony sezon był najlepszym, od czasu, gdy wróciłem do kraju - powiedział dziewiąty zawodnik w jeździe indywidualnej na czas w igrzyskach olimpijskich w Atlancie w 1996 r.

Z wyników, które osiągnął w tym roku, jest zadowolony. Bardzo ceni sobie drugie miejsce w czeskim Cycling Tour. Wygrał w nim najcięższy, trzeci etap, zwany "królewskim" ze Stemberka do Sumperka i został najlepszym "góralem". Drugi w klasyfikacji generalnej był także w wyścigu Bałtyk-Karkonosze, w którym również zajął drugie miejsce w ciężkiej czasówce na przełęcz Okraj.

Reklama

- Nie zapomniałem, jak się jeździ w górach - podkreślił z satysfakcją Baranowski, dodając: - Ale wygrałem też w Wołominie, po długiej ucieczce, nocne kryterium pamięci Stanisława Królaka. Mimo padającego deszczu na trasie były tłumy widzów.

W pozostałych wyścigach minionego sezonu również plasował się w czołówce. - Trochę żałuję mistrzostw Polski ze startu wspólnego. Długo uciekałem w towarzystwie dwóch zawodników, Jacka Morajki z CCC Polsat Polkowice i Michała Kwiatkowskiego z RadioShack. Mieliśmy już sześć minut przewagi nad pozostałymi, ale na 3 km przed metą doszedł nas peleton - wspomniał trzykrotny triumfator Tour de Pologne w latach 1991, 1992, 1993.

Baranowski, znany w środowisku jako "Ryba", od lutego jest w grupie BDC i bardzo sobie to chwali.

- Atmosfera w zespole jest świetna, a to się bardzo liczy. Zwyciężyliśmy drużynowo m.in. w wyścigach Bałtyk-Karkonosze Tour i Dookoła Mazowsza, zajęliśmy drugie miejsce w Czech Cycling Tour. Robert Radosz, Marcin Sapa, Wojciech Ziółkowski, to zawodnicy z dużymi osiągnięciami. Dyrektor sportowy i główny sponsor grupy Dariusz Banaszek jest z nas bardzo zadowolony. W przyszłym sezonie grupa będzie się nazywała BDC Marcol Jamis Team i będzie miała status kontynentalny - powiedział kolarz, który zaczynał karierę w Górniku Wałbrzych, a ścigał się w tak renomowanych grupach, jak US Postal Service, Banesto, Liberty Seguros.

W przerwie zimowej zawodnicy BDC będą mieli zgrupowania krajowe i zagraniczne. - Zaczynamy 10 grudnia pobytem w Juracie. W styczniu i lutym przebywać będziemy na dwutygodniowych obozach treningowych w Lloret de Mar w Hiszpanii. Natomiast w marcu planowane są pierwsze wyścigi, być może w Chorwacji, Francji lub we Włoszech - poinformował Baranowski, który w Tour de France 1998 był dwunasty, a w Giro d'Italia 2003 jedenasty.

Do grupy dołączyło kilku młodych zawodników. - W sumie jest obecnie 15 kolarzy, którym będę służył swoim doświadczeniem i pomagał w dobrej współpracy. Są u nas m.in. utalentowani Piotr Kirpsza i Jarosław Kowalczyk. Ale nie zapominam także o sobie; jeszcze nie czuję się dziadkiem. Zamierzam dobrze wypaść przede wszystkim w wyścigu Bałtyk-Karkonosze, którego trasa przebiegać będzie częściowo przez moje rodzinne strony. Będę się też starał sprawić niespodzianki w innych imprezach - powiedział urodzony w Wałbrzychu (22 czerwca 1972) Baranowski.

Jak przyznał, przez pewien czas myślał, że jego syn, Alan, będzie kontynuował rodzinne, kolarskie tradycje. - Jednak w miarę, jak latorośl rosła, a doszła już do 185 cm i o dwa przerosła tatę, zmieniały się jej sportowe upodobania. Alan ma dziś 14 lat, jest uczniem drugiej klasy gimnazjum i wolny czas przeznacza na grę w koszykówkę - powiedział Zasłużony Obywatel Głowna, który jest jego mieszkańcem od ponad 15 lat. Taki tytuł nadała mu Rada Miasta 27 października 2004 roku.

Pasją Baranowskiego jest także domowa hodowla buldogów angielskich. I na tym polu również odnosi spore sukcesy na krajowych i międzynarodowych wystawach psów rasowych. Wielokrotnie wygrywał z oceną doskonały.

- Naszym liderem jest mający trzy lata i trzy miesiące Larry Flint, zwany też Lolkiem. Posiada tytuły: Champion Polski, Zwycięzca Klubu 2010, Młodzieżowy Champion Polski i Młodzieżowy Zwycięzca Polski. W ostatnich tygodniach triumfował na wystawach w Częstochowie i Kielcach, a niedawno został ojcem sześciu szczeniąt - podkreślił z dumą Dariusz Baranowski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje