Reklama

Reklama

Awans Orlenu Wisły Płock do 1/8 finału

Piłkarze ręczni Orlenu Wisły Płock zakwalifikowali się do 1/8 finału Ligi Mistrzów. W ostatnim meczu grupy C pokonali na wyjeździe St. Petersburg SC 32-24 (16-12) i zajęli czwarte miejsce w tabeli, ostatnie premiowane awansem.

Dzień wcześniej miejsce w gronie 16 najlepszych drużyn Europy zapewniło sobie Vive Targi Kielce. Po remisie u siebie z Czechowskimi Miedwiediami 26:26 kielczanie zajęli trzecie miejsce w grupie B. Po raz pierwszy w historii dwa polskie zespoły zagrają w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Losowanie par odbędzie się we wtorek.

Gospodarze musieli wygrać z płocczanami różnicą pięciu bramek, by ich wyprzedzić w tabeli. Tymczasem już po kwadransie stało się jasne, że Orlen nie da sobie odebrać awansu. Polski zespół kontrolował sytuację na boisku i systematycznie powiększał przewagę.

Reklama

Mecz zaczął znakomicie Adam Wiśniewski, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Jeszcze w siódmej minucie był remis 3-3. Potem płocczanie wyszli na prowadzenie i nie oddali go aż do końca spotkania. Marcin Wichary popisywał się świetnymi paradami w bramce, broniąc także rzuty karne.

W 32. min. po trzech skutecznych akcjach Nafciarze prowadzili już 19-12. Największą przewagę uzyskali w 41 min. - 25-14.

Po spotkaniu piłkarzy Wisły cieszyli się z historycznego awansu do Top 16. Dla piłkarzy HC St. Petersburg był to prawdopodobnie ostatni mecz w sezonie. Już wcześniej zrezygnowali ze spotkań ligowych, by dokończyć Ligę Mistrzów.

W rundzie grupowej Wisła wygrała cztery mecze, jeden zremisowała i pięć przegrała.

Po meczu drugi trener Wisły Płock Krzysztof Kisiel powiedział: - Nawet trudno wyrazić słowami, jak bardzo się cieszymy. Początek obu części spotkania był dokładnie taki, jak sobie założyliśmy. Szczególnie w drugiej połowie, gdy wykorzystaliśmy grę w przewadze i w 32. minucie prowadziliśmy już siedmioma bramkami. Myślę, że wtedy rywalom odechciało się grać, bo już było po meczu. My się cieszyliśmy z awansu, a Rosjanie nie widzieli szans na zniwelowanie różnicy. W końcówce spotkania chcieliśmy, by wszyscy znaleźli się na boisku i mieli swój udział w zwycięstwie, popełnialiśmy błędy, ale to normalne, przy tak wielu zmianach. Nie było obaw o wynik, bo czuwał w bramce Marcin Wichary. Dziś będziemy się cieszyć, również z kibicami, których spora grupa dotarła na mecz. Do kraju wracamy dopiero w poniedziałek. Startujemy z Petersburga o godz. 16.00 i o tej samej godzinie lądujemy w Warszawie. Powrót do Płocka będzie bardzo radosny, a potem będziemy czekać na losowanie rywala w Top 16.

St. Petersburg - Orlen Wisła Płock 24-32 (12-16)

St. Petersburg: Witalij Szicko, Wadim Bogdanow, - Anatolij Czezłow 1, Rusłan Gabojew 1, Andriej Łyszenko, Eldar Nasyrow 4, Igor Poljakow 2, Iwan Pronin 4, Aleksander Pyszkin 2, Aleksander Samaszkin 2, Aleksiej Szindin 7, Artem Wyszniewski, Nikita Samarski 1.

Wisła: Marcin Wichary, Morten Seier - Zbigniew Kwiatkowski, Piotr Chrapkowski 1, Nikola Eklemovic 6, Christian Spanne 7, Adam Wiśniewski 6, Michał Kubisztal 2, Bostjan Kavas 3, Luka Dobelsek, Adam Twardo, Kenneth Olsen 1, Mohamed Toromanovic 4, Paweł Paczkowski 1, Kamil Syprzak 1.

Kary: St. Petersburg 8 min., Orlen - 12. Sędziowali: Jiri Opava i Pavel Valek z Czech.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL