Reklama

Reklama

Augustyn nie odniósł obrażeń

Kolarz z RPA John-Lee Augustyn mimo groźnie wyglądającego wypadku na trasie 16. etapu Tour de France nie odniósł żadnych obrażeń i kontynuował jazdę.

Kolarz z RPA John-Lee Augustyn mimo groźnie  wyglądającego wypadku na trasie 16. etapu Tour de France nie  odniósł żadnych obrażeń i kontynuował jazdę.

Augustyn pierwszy wjechał na najwyższy punkt w historii Wielkiej Pętli - przełęcz La Bonette (Restefond) na wysokości 2802 m n.p.m. Na zjeździe wypadł jednak z zakrętu i przeleciał kilkadziesiąt metrów po kamienistym stoku. Udało mu się zatrzymać i wydostać na drogę, ale rower potoczył się w przepaść.

Uczestniczący po raz pierwszy w Tour de France Augustyn musiał czekać na nowy rower i na metę dojechał na 35. miejscu, ze stratą blisko pięciu i pół minuty do zwycięzcy, Francuza Cyrila Dessela.

- Źle obliczyłem tor jazdy i stoczyłem się z góry. To było przerażająco piękne. Na szczęście dzięki pomocy udało mi się wydostać na drogę. Musiałem jednak czekać na nowy rower, bo ten na którym jechałem zbyt nisko spadł i nie można go było wydobyć - powiedział na mecie Augustyn.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL