Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy piłkarskiej ekstraklasy

Wspaniałe, pełne emocji i dramatyczne widowisko stworzyli piłkarze Lecha Poznań i Wisły Kraków. Każdy kto zagra w tym sezonie na Bułgarskiej na pewno nie będzie się bał porażki, bo nawet jeśli będzie przegrywał 0:2, to i tak zdoła wywieźć choćby jeden punkt. To właśnie poznańska gościnność.

Pochwały dla Lecha za wolę walki i ambicję (tym razem od pierwszej minuty). Pochwały dla Wisły za grę do ostatniego gwizdka sędziego. Z futbolem nad Wisłą nie jest tak źle skoro oglądamy takie mecze, jak ten w niedzielę. Życzymy sobie i kibicom żeby większość spotkań w ekstraklasie stała na takim poziomie, a nie tylko pojedyncze przypadki...

Reklama

Wreszcie wygrała Legia Warszawa, ale trener Dariusz Wdowczyk znów narzekał. Trudno mu się dziwić. Prowadząc 3:0 z przeciętnym Górnikiem Zabrze, mistrzowie Polski dają sobie strzelić dwa gole. Na ich szczęście było już za późno na walkę o remis na Łazienkowskiej.

Teraz czeka nas odpoczynek od ligowej piłki. Reprezentacja rozpoczyna bój o pierwszy w historii awans do finałów mistrzostw Europy.

ASY

Piotr Bania (Cracovia)

- Taką bramkę można strzelić raz na 100 lat - powiedział po meczu z Groclinem Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski (1:1) napastnik "Pasów", który zdobył 1000. bramkę dla tego klubu w historii jego występów w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Ten gol, choć niektórzy statystycy mają wątpliwości czy faktycznie był jubileuszowym, nie mógł zostać strzelony prze godniejszego zawodnika. Bania to nie tylko kapitan Cracovii, ale też, obok Tomasza Wacka, najdłużej występujący w niej piłkarz, który przez ostatnie kilka sezonów był najlepszym snajperem zespołu. Już wcześniej wpisał się do historii "Pasów", teraz postawił tylko kropkę nad "i".

Łukasz Madej (ŁKS)

Łukasz Madej wreszcie odnalazł się w dorosłej piłce. Po zdobyciu z reprezentacją U-18 mistrzostwa Europy widziano w nim wielką nadzieję polskiej piłki, ale on nie potrafił pokazać swoich walorów ani w Lechu Poznań, ani w Górniku Łęczna. Ostatnio obserwujemy na ligowych boiskach odrodzonego Łukasza, który znów czaruje swoją grą.

W spotkaniu z Odrą Wodzisław Madej wypracował pierwszą bramkę dla łodzian, a następnie sam umieścił piłkę w siatce. - Mam niedosyt, że nasza drużyna za mało grała prawą stroną, gdzie występuję. Naszą siłą są akcje oskrzydlające. Chciałbym być częściej przy piłce, więcej grać - wyznał po meczu pomocnik ŁKS.

Z czystym sercem polecamy Leo Beenhakkerowi Madeja. Wciąż jest młody (24 lata), ambitny, waleczny i w dobrej dyspozycji. Czyli lepszy od wielu obecnych kadrowiczów.

Arkadiusz Głowacki (Wisła Kraków)

Selekcjoner reprezentacji Polski Leo Beenhakker oglądał z trybun przy Bułgarskiej kilku kadrowiczów, który powołał na mecze eliminacji mistrzostw Europy. Po meczu Lech Poznań - Wisła Holender utwierdził się na pewno w przekonaniu, że powołanie Arkadiusza Głowackiego to była właściwa decyzja.

Kapitan Wisły rozegrał w niedzielę popisowa partię. Strzelił gola, zaliczył asystę, a w obronie spisywał się również całkiem dobrze. To właśnie Głowacki poderwał do boju swoich kolegów, a Wisła uratowała remis w doliczonym czasie gry.

Mamy nadzieję, że kłopoty zdrowotne będą omijać tego zawodnika i jeszcze nie raz będziemy zachwycać się jego grą zarówno w klubie, jaki i w reprezentacji.

CIENIASY

Zbigniew Zakrzewski (Lech Poznań)

Kogoś może zdziwić obecność napastnika Lecha wśród cieniasów. Zakrzewski strzelił przecież piękną bramkę Wiśle Kraków, grał przyzwoicie, a tu nagle dostaje od INTERIA.PL kopa. Owszem należy mu się.

Zakrzewski musi pamiętać, że boisko jest jak scena w teatrze. Ludzie lubią oglądać ładne gole, piękne akcje, dramatyczne zwroty sytuacji, ale nie cierpią chamstwa. W 40. minucie spotkania Zakrzewski z premedytacją zaatakował od wślizgiem od tyłu ścięgno Achillesa Jeana Paulisty. Tylko cud sprawił, że Brazylijczyk podniósł się z murawy o własnych siłach.

Panie Zbyszku! Wolimy jak strzela Pan piękne bramki, a nie poluje na nogi rywala. Nam do teraz ciarki przebiegają po ciele, jak widzimy ostre korki Pana buta wbijające się w tył nogi pomocnik Wisły! Brrr....

Patrik Gedeon (Wisła Płock)

- Jestem zadowolony z postawy zespołu, stwarzaliśmy sobie sytuacje, zabrakło tylko skuteczności i dlatego straciliśmy dwa punkty - stwierdził po zakończonym bezbramkowym remisem spotkaniu z Górnikiem Łęczna Josef Csaplar, trener Wisły Płock.

Czeski szkoleniowiec "nafciarzy" najwięcej pretensji powinien mieć do swojego rodaka Patrika Gedeona. Pomocnik Wisły w 78. minucie miał chyba najlepszą okazję do zdobycia przez jego zespół prowadzania. Z prawej strony dośrodkował Wahan Geworgian, a niepilnowany Gedeon z 11 metrów posłał piłkę wysoko nad poprzeczką.

Czech mógł zostać bohaterem ekipy z Płocka, a tak został... Cieniasem w naszym podsumowaniu.

Grzegorz Niciński (Arka Gdynia)

Aż 389 minut trwała w tym sezonie niemoc strzelecka piłkarzy Arki Gdynia (z poprzednim sezonem uzbierało się 554 minuty!). Bramkę rywali odczarował wreszcie OIgierd Moskalewicz w wyjazdowym meczu z Widzewem Łódź. Słaba to jednak pociecha, bo podopieczni Wojciecha Stawowego mili miażdżącą przewagę, a wrócili do domu tylko z jednym punktem. Na początek dobre i to.

"Mogliśmy przegrać 0:3 lub 0:4. Powinniśmy dziękować rywalom, że skończyło się remisem - przyznał zawodnik Widzewa Jakub Wawrzyniak. Szczególne podziękowania łodzianie mogą kierować pod adresem Grzegorza Nicicińskiego. Napastnik Arki mógł w tym meczu strzelić przynajmniej trzy gole. Pudłował w sytuacjach, kiedy już kibice widzieli piłkę w siatce. Trudno doprawdy o lepsze okazję. Trener Wojciech Stawowy w końcu nie wytrzymał i po godzinie gry ściągnął Nicińskiego. Ruch jak najbardziej prawidłowy. Ale czy nie za późno?

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | gole | asy i cieniasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje