Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy piłkarskiej ekstraklasy

"Legia była, jest i pozostanie wielka" - tej treści transparent wywiesili stołeczni kibice przy Łazienkowskiej i niedzielnego wieczoru podopieczni Jacka Zielińskiego spełnili oczekiwania swoich fanów, gromiąc krakowską Wisłę 5:1.

"Biała Gwiazda" i tak zdobędzie mistrzostwo, a stanie się to prawdopodobnie już w środę, kiedy na Reymonta zjawi się zabrzański Górnik, który w sobotę przegrał u siebie z Groclinem 0:1, ponosząc trzecią ligową porażkę z rzędu.

Reklama

ASY

Tomasz Sokołowski I (Legia Warszawa)

- Obstawiano każdy wynik, tylko nie naszą wygraną - powiedział Tomasz Sokołowski I po niedzielnym meczu z Wisłą, który zakończył się zdecydowanym zwycięstwem Legii 5:1. Do rozbicia "Białej Gwiazdy" (przerwana seria 39 ligowych meczów bez porażki) walnie przyczynił się właśnie doświadczony pomocnik drużyny z Łazienkowskiej.

Sokołowski w 20. min przejął piłkę na środku boiska. Nie atakowany przez żadnego z wiślaków, przebiegł kilkanaście metrów i z 17 metrów zdecydował się na strzałe zewnętrzną częścią stopy -piłka tuż przy słupku wpadła do siatki. Drugi gol dla Legii padł po indywidualnym rajdzie prawą stroną Sokołowskiego, który dokładnie zacentrował z lewej strony, a Piotr Włodarczyk strzałem głową z kilku metrów nie dał żadnych szans Majdanowi.

Adrian Sikora (Groclin Grodzisk Wlkp.)

Groclin wygrał w Zabrzu po raz pierwszy od pięciu lat i to dzięki... byłemu piłkarzowi Górnika. Gol Adriana Sikory w drugiej minucie doliczonego czasu gry nie tylko sprawił, iż zespół z Grodziska nadal teoretycznie ma szansę na tytuł, ale także pogłębił kryzys zabrzan (trzecia ligowa porażka z rzędu).

Tego gola nie byłoby, gdyby nie... kontuzja Pance Kumbeva w 89. minucie. Trener Duszan Radolsky planował bowiem wpuścić do gry Marcina Nowackiego właśnie za Sikorę, ale uraz Macedończyka zmusił go do zmiany decyzji. Sikora został na boisku i Groclinowi bardzo się to opłaciło. Napastnik Groclinu, któremu przyznajemy Asa, opuścił boisko dopiero w 93. minucie....

Marcin Drzymont (Odra Wodzisław)

Piłkarze Odry Wodzisław musieli wygrać z Polonią Warszawa, żeby mieć jeszcze cień nadziei na uniknięcie baraży o utrzymanie w Idea Ekstraklasie. Cel osiągnęli dopiero w doliczonym czasie gry, a bohaterem Wodzisławia został Marcin Drzymont.

Podopieczni Franciszka Smudy mają pięć punktów straty do "Czarnych Koszul", a do rozegrania zostały trzy kolejki. Zapowiada się ciekawa walka. Gol Drzymonta przerwał fatalną passę wodzisławian w meczach przed własną publicznością w rundzie wiosennej (cztery porażki). - Dzięki Marcinowi zrobiliśmy malutki kroczek, który może się okazać milowym - powiedział kapitan Odry, Jan Woś.

Piotr Bania (Cracovia)

Jak na kapitana przystał,o Piotr Bania w najtrudniejszym momencie spotkania z GKS Katowice pokazał swoją klasę. Najpierw strzelił bramkę z rzutu karnego, a później ... - Powiedzmy, że będę egoistą i sobie ją przypiszę. Odciążę obrońcę, żeby nie spadła na niego odpowiedzialność i wezmę to na siebie - powiedział Bania o drugiej bramce. My również przypisujemy tę bramkę napastnikowi Cracovii, bo obrońca GKS nie strzelił, a piłka jedynie od niego się odbiła.

Bania zdobył w sobotę 11. i 12. bramkę w tym sezonie i jest najskuteczniejszym strzelcem Cracovii. Trzeba przyznać, że ten grający jeszcze dwa lata temu w 3. lidze zawodnik, świetnie przystosował się do poziomu gry w ekstraklasie.

Piotr Reiss (Lech Poznań)

Piotr Reiss jest jak wino... Mimo upływu lat, napastnik "Kolejorza" wciąż ma niesamowity instynkt strzelecki, co potwierdził w meczu z Górnikiem Łęczna, zdobywając dwie bramki.

To wspaniale, że Lech ma w swoich szeregach tak doświadczonego i zdolnego piłkarza. Oby tylko jeszcze młodzi lechici chcieli podpatrywać "Reksia" i uczyć się od niego.

Reiss jest ulubieńcem kibiców w Poznaniu i swoistą ikoną na Bułgarskiej. Od nas ten zasłużony piłkarz otrzymuje Asa z prośbą, aby zachęcał klubową młodzież do cięższej pracy.

CIENIASY

Tomasz Frankowski (Wisła Kraków)

Rzadko się zdarza, aby dwóch zawodników z jednej drużyny znalazło się na liście Cieniasów. Jednak również rzadko się zdarza, aby Wisła przegrywała 1:5. Pierwszego do maglowania bierzemy Tomasza Frankowskiego.

Podobno w Krakowie coraz głośniej mówi się o tym, że "Frankowi" po dobrych meczach w reprezentacji Polski woda sodowa uderzyła do głowy. Sodówka zaszkodziła Frankowskiemu na tyle, że w pierwszych minutach meczu z Legią zachował się jak junior, a nie strzelec ponad 100 bramek w lidze. Zamiast zostać bohaterem spotkania, stał się ofiarą i ze spuszczoną głową opuszczał boisko w 64. minucie.

Wraz z cieniasem "Frankowi" dedykujemy piosenkę pt. "From Zero to Hero" (tł. ang.: Od zera do bohatera), którą śpiewa Sarah Connor, bo od jakiegoś czasu postawa Frankowskiego bliższa jest tytułu "From Hero To Zero"...

Maciej Stolarczyk (Wisła Kraków)

Stolarczyk nie jest jak wino... On jest im starszy tym gorszy. To co wyprawia "Stolar" na boisku od kilku spotkań, klasyfikuje go do grona piłkarskich emerytów. Nie nadąża za akcją, kryje na tzw. radar, głupio traci piłkę oraz strasznie niecelnie podaje. Nie wiemy po co Wisła przedłużyła kontrakt z Maćkiem, przecież on zupełnie nie radzi sobie na poziomie pierwszej ligi.

W niedzielnym meczu z Legią, Stolarczyk zawalił przynajmniej dwie bramki, a niektórzy twierdzą, że nawet cztery.

Panie Maćku! Trzeba wiedzieć kiedy zejść ze sceny...

Jakub Szmatuła (Zagłębie Lubin)

Młodemu bramkarzowi Zagłębia długo śnić się będzie sytuacja sobotniego meczu z płocką Wisłą. Szmatuła zapamięta ją tym dokładniej, iż stracony z jego winy gol spowodował "domową" porażkę podopiecznych Drażena Beska.

Losy pojedynku rozstrzygnęły się w 30. minucie, kiedy to 20 metrów od bramki Zagłębia Marko Colakovic wykonywał rzut wolny. Zawodnik gości niezbyt mocno uderzył na bramkę Szmatuły, ten jednak nie zdołał opanować piłki, która odbiła mu się od piersi a następnie otarła się o słupek i ku rozpaczy lubińskich kibiców wpadła do siatki.

Jesteśmy brutalni i golkiperowi ekipy z Lubina życzymy bezsennych nocy!

Jarosław Popiela (Górnik Łęczna)

Rewelacyjnie spisujący się na wiosnę Górnik Łęczna doznał pierwszej porażki w tej rundzie. Piłkarze Bogusława Kaczmarka przegrał w Poznaniu z Lechem 0:3. Popularnego szkoleniowca zawiódł zwłaszcza doświadczony Jarosław Popiela. To po błędzie doświadczonego obrońcy piłkę przejęli lechici, a Piotr Reiss zdobył w 14. minucie pierwszą bramkę dla gospodarzy. Kaczmarek dał jeszcze szansę Popieli, ale po kilku minutach nie chciał już patrzeć na "wyczyny" swojego zawodnika w defensywie. Popiela zakończył swój występ w tym spotkaniu w 23. minucie (zastąpił go Artur Bożyk).

Dariusz Dudka (Amica Wronki)

Piłkarze Amiki Wronki i Pogoń Szczecin stworzyli w sobotę przeciętne widowisko. Wprawdzie nie brakowało na boisku walki, ale sytuacji pod obiema bramki było jak na lekarstwo. No i nie był najważniejszego - goli. Dariusz Dudka postanowił urozmaicić kibicom widowisko. W walce o górną piłkę w 84. minucie młody obrońca "kuchennych" zdzielił łokciem w twarz Przemysława Kaźmierczaka. Brutale powinni być surowo karani i tak też uczynił sędzia Marek Mikołajewski, wyrzucając piłkarza z boiska.

Dowiedz się więcej na temat: Legia Warszawa | Piotr Reiss | Łęczna | bramki | Reiss | asy i cieniasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne