Reklama

Reklama

Arsenal zarabia miliony, lecz fani chcą igrzysk!

Latem na transferach zarobili ponad 50 milionów euro, ale ich kibice wcale nie są zadowoleni. Liczyli przecież na pozostanie w klubie czołowych piłkarzy i solidne wzmocnienia. Tymczasem dwie gwiazdy odeszły, a ich następców nie widać. Atmosfera w Arsenalu na początku sezonu nie jest dobra. Fani domagają się natychmiastowych transferów, aby klub mógł realnie powalczyć o mistrzostwo Anglii.

Latem Arsenal porządnie przewietrzył szatnię. Niekoniecznie z własnej woli. Odeszli Emmanuel Eboue, Gael Clichy, Denilson i Carlos Vela. Klub nie był w stanie zatrzymać Ceska Fabregasa i Samira Nasriego, którzy w poszukiwaniu nowych wyzwań i wyższych zarobków wybrali kolejno Barcelonę i Manchester City.

Strata dwóch niezmiernie utalentowanych piłkarzy nie została uzupełniona, o co spore pretensje mają kibice z Emirates Stadium. W środku pola pozostały nawet nie dziury, lecz dwie ogromne wyrwy. Częściowo miał załatać je Juan Mata z Valencii, lecz zamiast Arsenalu wybrał w końcu lepiej płacącą Chelsea. Do pierwszego składu drużyny trafili więc mniej utalentowani, lub po prostu niedoświadczeni gracze, tacy jak Aaron Ramsey, Jack Wilshere, czy Emmanuel Frimpong.

Reklama

Czteropunktowy plan Wengera

Mało konkurencyjne gaże, to spory problem "Kanonierów", którzy teoretycznie należą do tzw. "Wielkiej Czwórki" Premier League, lecz płacą swoim zawodnikom o wiele mniej niż pozostali giganci angielskiej piłki. To jeden z powodów konfliktu Arsene'a Wengera z zarządem klubu. Francuski menedżer w lecie stworzył ponoć plan obejmujący cztery podpunkty. Chciał zatrzymać czołowych graczy, dokupić do nich kilku klasowych piłkarzy, a także jak to ma w zwyczaju sprowadzić kilka młodych talentów i promować je w miarę możliwości w różnych rozgrywkach. Do tej pory Francuz zdołał sprowadzić młodzież, którą z konieczności musi promować, bo Fabregas z Nasrim odeszli, a wzmocnienia zupełnie się nie udały. Oprócz Gervinho z Lille i Alexa Oxlade-Chamberlaina z Southampton klub nie poczynił żadnych wzmocnień na miarę oczekiwań. Nie udało się sprowadzić Maty, ale także Edena Hazarda, czy Kaki (próbowano go wypożyczyć z Realu Madryt).

Pieniądze mamy, ale ich nie wydamy

Oczywiście, Arsenal stać na transfery. Klub posiada zarezerwowane na wzmocnienia ogromne środki i jest w stanie wydać kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt milionów funtów, lecz komplikacje pojawiają się przy ustalaniu gaży zawodnika. "Kanonierzy" nie zamierzają płacić bowiem astronomicznych, sięgających nawet 200 tysięcy funtów tygodniówek. Przy Emirates czołowi piłkarze zarabiają ok. 100 tys. funtów tygodniowo. To bardzo dużo, lecz mniej niż są w stanie zapłacić Manchester City, czy Chelsea. Na nic przekonywania Arsene'a Wengera, który domagał się podwyżki dla Nasriego i Fabregasa. Zarząd nie zamierza brać udziału w szalonym podbijaniu stawek przez piłkarzy i menedżerów i prędzej rozstaje się ze swoimi gwiazdami, niż spełni ich wymagania finansowe. Być może następni w kolejce do opuszczenia Emirates Stadium będą Robin van Persie i Thomas Vermaelen, którzy zapewne będą domagać się przedłużenia wygasających za dwa lata kontraktów. Oczywiście na nowych - lepszych warunkach.

In Szczęsny we trust!

"Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma" - tą zasadą musi kierować się Arsene Wenger na początku sezonu 2011/2012 podczas ustalania podstawowego składu. Jak na razie po czterech meczach sezonu "Kanonierzy" mają na koncie ligowy remis i porażkę, a także dwa zwycięstwa z Udinese i zapewniony awans do Ligi Mistrzów. W obecnym składzie nie grozi mu jednak walka o najwyższe cele - prędzej odpadnięcie w fazie grupowej, a w lidze gra w środkowej strefie tabeli. Taki scenariusz wieszczą od dawna kibice "Kanonierów", którzy postulują natychmiastowe dokooptowanie do kadry stopera (bo niepewny jest Laurent Koscielny), dwóch kreatywnych ofensywnych pomocników (wiadomo - w miejsce Nasriego i Fabregasa) oraz sprowadzenie napastnika (odejść może Nicklas Bendtner, Marouane Chamakh "do niczego się nie nadaje", a Rio Miyaichi dopiero uczy się angielskiej piłki). Co ciekawe, fani Arsenalu nie mają żadnych zastrzeżeń, co do pozycji bramkarza w klubie. Uznają bowiem, że niepodważalną pozycję numer 1. w bramce ma Wojciech Szczęsny ("takiego golkipera dawno nie mieliśmy").

Pocieszenie? Jest, tyle że marne...

Czy są jakieś plusy zaistniałej sytuacji? A jakże! Arsenal może być niebawem jedynym angielskim klubem, który spełni nowe finansowe reguły UEFA, tzw. przepisy finansowego fair play. Mówią one o tym, że suma dochodów i wydatków powinna się bilansować. To, czy klub przestrzega nowych zasad sprawdzać mają specjaliści z Panelu Kontroli Finansów Klubowych. W przypadku klubu z Emirates kontrolerzy powinni być zadowoleni, gdyż londyńczycy znacznie więcej ostatnio zarabiają niż wydają. Tylko czy uśmiechy urzędników z UEFA mogą być jakimkolwiek pocieszeniem dla spragnionych futbolowych igrzysk na najwyższym poziomie fanów "Kanonierów"? Bardzo wątpliwe...

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Premier League

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje