Reklama

Reklama

Armstrong nie chce testów

Lance Armstrong nie zgodził się na ponowne zbadanie próbek pobranych od niego podczas Tour de France w 1999 roku. Propozycję wysunęła francuska agencja antydopingowa, aby - jak argumentowała - "uciąć krążące plotki, jeśli są one bezpodstawne".

- Żadna propozycja, na którą mógłbym wyrazić zgodę, nie pozwoliłaby dostarczyć niezbitego dowodu co do 1999 roku - oświadczył siedmiokrotny zwycięzca Tour de France. Według francuskiego dziennika "L'Equipe", Armstrong jest podejrzany o stosowanie erytropoetyny (EPO) podczas Wielkiej Pętli w 1999 roku. Gazeta ujawniła sprawę w sierpniu 2005 roku, miesiąc po jego ostatnim zwycięstwie w Tour de France, po którym zakończył karierę.

Próbki moczu, pobrane od Armstronga w 1999 roku, zamrożono do czasu opracowania lepszej metody wykrywania dopingu. Jak utrzymuje "L'Equipe", gdy metoda oddzielania erytropoetyny naturalnej od zewnątrzpochodnej stała się dostępna, laboratorium w Chatenay- Malabry odkryło, że kolarz amerykański stosował doping.

Reklama

37-letni Armstrong ogłosił ostatnio powrót do kolarstwa. Od 1 sierpnia jest objęty programem, który ma ustalić jego profil biologiczny (na podstawie próbek krwi i moczu). Tzw. paszport biologiczny jest warunkiem sine qua non startu w przyszłym roku w Tour de France, który Teksańczyk chce wygrać po raz ósmy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje