Reklama

Reklama

Arka z wiatrem w żaglach

Pomocnik Arki Gdynia, strzelec jednej z bramek w meczu z GKS-em Bełchatów (2:0), Bartosz Ława przyznał po dzisiejszym spotkaniu, że jego drużyna zagrała niezły mecz i nie jest ważne, kto strzelił bramki. Marcin Pietroń cieszył się z przełamania pecha, a Dariusz Żuraw żałował, że Arka nie wygrała 4, lub nawet 5:0.

Bartosz Ława: Cieszę się, że strzeliłem bramkę, ale nie ważne, kto strzelił bramkę, nie ważne jak, ale ważne, żeby zawsze było ich więcej niż u przeciwnika. Jeżeli przegrywa się pięć meczów z rzędu, to na pewno jest to spowodowane jakimś dołkiem psychicznym niż słabą grą. Momentami nasza gra była niezła, ale wiadomo, że jeśli dostaje się bramkę i jest piąta porażka, to podcina to nogi i ciężko się odblokować. Dlatego też najważniejsze było strzelić dzisiaj tę pierwszą bramkę, złapać wiatr w żagle i pokazać, jak się dobrze gra.

Reklama

Marcin Pietroń: Już z Cracovią graliśmy bardzo dobrze, brakowało tylko tej kropki nad "i", strzelonych bramek. Dzisiaj to potwierdziliśmy, zagraliśmy poprawne spotkanie jako zespół, cały czas przesuwaliśmy się w dwóch strefach, praktycznie wyeliminowaliśmy wszystkie ofensywne akcje rywali, nie pozwoliliśmy na stworzenie konkretnych sytuacji i to nam się udało strzelić. Konsekwentnie robimy swoją pracę na treningach i byliśmy pewni, że kiedyś to zaprocentuje. Co do tego, że wszyscy nas krytykowali za słabą grę - ja wracam do meczu ze Śląskiem Wrocław, gdzie uważam, że zagraliśmy dobre spotkanie, brakowało tego szczęścia. Myślę, że ten pech już minął. Powiedziałem niedawno, że jeśli wygramy mecz, przełamiemy się, to już będzie tylko lepiej. Uczymy się na błędach, w meczu z Polonią Bytom szybko straciliśmy bramkę po rozpoczęciu drugiej połowy. Chcieliśmy tego uniknąć w tym meczu, graliśmy konsekwentnie blisko siebie i udało nam się strzelić. Te pierwsze pięć minut w drugiej połowie jest bardzo ważne, szczególnie w takiej temperaturze. Kiedy się wychodzi z ciepłej szatni, to jest lekki szok termiczny dla ciała. Cieszę się, że to my strzelilśmy pierwsi. Do Wodzisławia jedziemy po trzy punkty, tak jak na każdy mecz.

Dariusz Żuraw: Bardzo się cieszę, że w końcu się przełamaliśmy. Bartek Ława strzelił bardzo ładną bramkę. Już w meczu z Cracovią widać było, że gra bardzo dobrze wygląda. Nie wiem, kto pisze do tych gazet, że wcześniej graliśmy katastrofalnie. Gdybyśmy dzisiaj wykorzystali wszystkie sytuacje, to byłoby cztery, pięć do zera. W każdym meczu gramy o zwycięstwo, a że raz jest lepiej, a raz gorzej - tak już jest w sporcie.

Dowiedz się więcej na temat: Bartosz Ława | mecz | arka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje