Reklama

Reklama

Arena meczu Litwy z Polską z tragiczną historią w tle

Stadion w Kownie, na którym w piątek zagrają piłkarze Litwy i Polski, nosi imię pilotów - Dariusa oraz Girenasa. Obaj zginęli w katastrofie w 1933 roku na terenie dzisiejszej Polski.

Steponas Darius i Stasys Girenas to narodowi bohaterowie Litwy. Latem 1933 roku podjęli próbę przelotu przez Atlantyk, bez międzylądowania. Trasa wiodła z Nowego Jorku do Kowna. Podstawowe zadanie zostało wykonane, piloci pokonali ocean, ale podróż zakończyła się tragicznie. 17 lipca z powodu złych warunków atmosferycznych i awarii technicznej samolot runął w lesie na terenie ówczesnych Niemiec. Do tragedii doszło niedaleko wsi Pszczelnik koło Myśliborza, leżącej w obecnym woj. zachodniopomorskim.

Brawurowy lot jest do dziś uznawany za jeden z najbardziej precyzyjnych w historii, co warte podkreślenia tym bardziej, że Darius i Girenas nie dysponowali odpowiednimi przyrządami nawigacyjnymi.

Reklama

Zasługi pilotów doceniono na wiele sposobów. Ich podobizny są drukowane na litewskich banknotach, znaczkach pocztowych i odznaczeniach. W miejscu tragedii stoi obecnie pomnik, o wyczynie Dariusa i Girenasa przypomina też wiele tablic pamiątkowych, np. w Szczecinie. Imieniem pilotów nazwano m.in. kilka szkół oraz stadion w Kownie, który będzie areną rywalizacji polskich i litewskich piłkarzy.

Sam obiekt nie imponuje swoim wyglądem - niewielki, wielofunkcyjny, z murawą kiepskiej jakości (posypaną ostatnio piaskiem). Znacznie większe wrażenie robi natomiast... próba dostania się na stadion.

Samochodem nie jest to wielka sztuka, ale pieszych - chcących ominąć ciasną ulicę - czeka spore wyzwanie. Obiekt położony jest blisko centrum Kowna, w sąsiedztwie słynnego deptaka - al. Laisves (Wolności). Po wyjściu z tej urokliwej uliczki pozostaje do pokonania niewielki odcinek drogi, który wiedzie przez park (Vytauto parkas).

Sęk w tym, że trzeba pokonać... ponad 170 bardzo stromych schodów. Stadion leży bowiem na bardzo dużym wzniesieniu. Zadanie godne alpinisty, na dodatek po drodze należy uważać, aby nie stracić równowagi i nie spaść.

Nagrodą za iście górską wspinaczkę jest jednak urzekająca panorama niemal całego miasta, w tym jego najbardziej zabytkowej części.

Maciej Białek, Kowno

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy