Reklama

Reklama

Arcymistrz brydżowy Piotr Zatorski: Czekamy na brydżowy "Gambit królowej"

"Brydż to pasja i styl życia. To nigdy się nie nudzi. Rozwija przede wszystkim wyobraźnię" - tłumaczy Interii brydżowy arcymistrz Piotr Zatorski.

Maciej Słomiński, Interia: Jesteśmy świeżo po rozegranym w Gdańsku turnieju Final Four - finale ekstraklasy Drużynowych Mistrzostw Polski. Proszę opowiedzieć, jak wyłania się najlepszą brydżową drużynę w Polsce?

Piotr Zatorski, arcymistrz brydżowy: - Polska ekstraklasa brydża liczy 16 zespołów, każdy gra z każdym, następnie tabela dzieli się na dwie połowy, potem są play-offy i finałowy turniej, czyli wspomniane Final Four. Półfinały, następnie mecz o trzecie miejsce i finał. Zwycięzca uzyskuje tytuł mistrza Polski i szansę awansu do drużynowej Ligi Mistrzów. Niestety, w tym roku mistrz Polski nie uzyskał do niej kwalifikacji.

Reklama

System rozgrywek łudząco podobny do piłki nożnej. Jakie były wyniki gdańskiego turnieju Final Four?
 - W finałowe szranki stanęły cztery drużyny: Bridgescanner KS AZS Wratislavia I Wrocław, Synis Value Media Opole, Szkoła Brydża Szlem Gdańsk oraz SPS Construction Kielce. Najlepsi okazali się reprezentanci Gdańskiej Szkoły Brydża Szlem, którą reprezentuję. Cztery dni zmagań w gdańskim hotelu Amber można było oglądać na platformie Twitch, która jest bardzo popularna wśród młodych użytkowników.

Czy pandemia przeniosła życie brydżowe do internetu?

- Szczególnie na początku pandemii tak się stało. Z drugiej strony wtedy jest największa frekwencja, nie trzeba nigdzie jeździć, tylko siadasz przed komputerem i grasz. Teraz życie turniejowe zaczyna powoli odżywać, z czego się cieszę, jednak frekwencja nie wróciła jeszcze do normy sprzed pandemii.

Pan gra w brydża zawodowo, utrzymuje się z tego.

- Jest nas w Polsce niewielu - około 20 zawodowców. Mamy zawodowe kontrakty z konkretnymi drużynami, gramy w USA - które są głównym ośrodkiem brydżowym - i na całym świecie. Część z nas prowadzi szkoły brydżowe, tak jest ze mną.

Nie opłacałoby się bardziej grać w pokera? Czy tam nie ma większych pieniędzy?

- Nie wiem dokładnie, jak wygląda sytuacja w pokerze. Co do zasady - w brydżu jesteśmy na kontraktach, mamy zagwarantowaną pewną podstawę wynagrodzenia, podczas gdy w pokerze wynagrodzenie jest ściśle uzależnione od osiągniętego wyniku. Generalnie w turniejach brydżowych, z nielicznymi wyjątkami, nie ma nagród pieniężnych. Nagrodą jest chwała, gloria i prestiż.

Jak wygląda trening brydżysty?

- Trenujemy, tak jak gramy - w parach. Liczy się wzajemne zrozumienie, analiza dotychczas rozegranych partii. Jest to sport intelektualny, bywa, że posiłkujemy się opinią kogoś z zewnątrz, czasem w lesie nie widać drzew.

Czy pan ma swojego stałego partnera?

- Na co dzień grywam z partnerem, który mieszka w Izraelu. Najważniejsze turnieje odbywają się w USA, występujemy w nich w naszym międzynarodowym teamie.

Brydż to sport zespołowy, czy jest tak, że jedna osoba w parze jest liderem?

- Bywa tak, że ktoś z pary jest mentalnym liderem, lepszym motywatorem, ale koniec końców jak w każdej grze chodzi o poziom gry. W interesie obu zawodników jest dobrać sobie partnera na odpowiednim, raczej nie niższym, poziomie. Wielką rolę gra doświadczenie. Oczywiście są ewenementy, jak Michał Klukowski, gdy tuż po osiągnięciu pełnoletności w 2014 r. zaczął wygrywać wszystkie największe turnieje. To nie był incydent, wygrywał rok po roku. Brydżyści kończą karierę w wieku nawet 80 lat, a Michał odniósł sukcesy zaraz na początku drogi. Dodatkowo - to humanista! Chłopak, który "nie zna" rachunku prawdopodobieństwa od A do Z, a po prostu czuje grę.

Trzeba mieć specjalne predyspozycje do brydża?

- Prowadzę szkołę brydża, więc widzę, że nie ma reguły. Nie jest tak, że trzeba mieć umysł ścisły. Trzeba natomiast umieć skoncentrować się przy stole, wyrzucić z głowy wszelkie problemy, które nas otaczają. Ktoś, kto jest geniuszem matematycznym, niekoniecznie musi się do brydża dopasować.

Ile godzin dziennie poświęca pan jako arcymistrz na brydża?

- To zależy, czy jest to tydzień turniejowy, czy nie. Jeśli akurat gramy w zawodach, to znacznie więcej niż przysłowiowe 40 godzin w tygodniu na etacie.

Czy czasem ma pan dosyć brydża?

- Niestety nie (śmiech). Moja małżonka też gra amatorsko, dlatego ma dla mnie wiele zrozumienia. Każde rozdanie przynosi nową zagadkę, to ogromna chęć rywalizacji. 

Poznaliście się z żoną przez brydża?

- Tak, brydż nas połączył.

Jak pan zaczynał przygodę brydżową?

- Mój tata jeździł do Sławy Śląskiej raz do roku na kongres brydżowy, w tym czasie my odpoczywaliśmy tam rodzinnie nad jeziorem. Ostatniego dnia było tak nudno, że poszedłem z nim, zaciekawiło mnie, co robi. Coś liczą, licytują, obiecałem sobie, że za rok zagram z ojcem wspólnie. I tak się stało.

Skąd się w ogóle wzięła nazwa "brydż"? "Bridge" to po angielsku "most".

- Właśnie stąd. Brydż, czyli most, który łączy dwóch graczy, by razem kooperowali.

Co może brydż dać człowiekowi?

- To pasja i styl życia. To nigdy się nie nudzi. Brydż rozwija przede wszystkim wyobraźnię, wymusza przewidywanie dalszego rozwoju sytuacji w grze.

Jak gra 3-5-8, w którą grałem namiętnie, by zabić czas na studiach.

- To dobry "podkład" pod brydża. 3-5-8 plus system licytacji równa się brydż. Jeśli ktoś opanuje 3-5-8, wystarczy dać mu trzy godziny nauki i na podstawowym poziomie nauczy się grać w brydża.

Śni się panu brydż?

- To dziwne, ale nie. Cały czas o nim myślę, żyję nim, ale nie śnię o brydżu. Może to i dobrze, miałbym koszmary (śmiech).

Czy w brydżu się oszukuje?

- O tak! Zwłaszcza pandemiczne przeniesienie rozgrywek do internetu sprzyjało kantom. Komputery sprawdzają statystyki, nasza gra jest transmitowana na świat. Jeśli czyjeś statystyki odbiegają od normy, zapala się czerwone światło. Zmodyfikowano przepisy, tak by kamera musiała być zwrócona na zawodnika, gdy gra. Najbardziej pospolite oszustwa polegały na tym, że ktoś jednocześnie grał, a na drugim komputerze udawał kibica, tak by mieć wgląd, kto ma jakie karty.

"Wielki Szu" oszukiwał przy rozdawaniu, dlatego wygrywał.

- Na największych turniejach karty są przygotowane, nie można oszukać przy rozdawaniu. Były pary, które miały opracowany system gestów, zależnie od sytuacji układały karty poziomo lub pionowo. Okazało się, że wiele par oszukiwało, to był wielki cios dla światowego brydża, wiele autorytetów upadło. Zatrudnieni zostali ludzie, niemający nic wspólnego z brydżem, by obserwowali system nietypowych zachowań.

Wspomniane szachy zyskały wiatr w żagle dzięki serialowi "Gambit królowej". Czy orientuje się pan, czy szykowany jest brydżowy odpowiednik?

- Szachy mają z brydżem bardzo wiele wspólnego. W brydżu jest 13 lew do wzięcia, każde zagranie musi być logiczne. Przewidywanie, zapamiętywanie, wyobraźnia. Myślę, że taki serial miałby znaczący wpływ na rozwój brydża w kraju i na świecie. Zasady szachów można złapać w pół godziny, reguły brydża trochę dłużej, ale to wszystko jest do szybkiego opanowania.

W brydża grają bardzo znane osoby. W Polsce i na świecie.

- O tak! M.in. Bill Gates, Warren Buffet, Paul Fireman - autor sukcesu Reeboka. Albo zmarła w zeszłym roku Maria Teresa Lavazza, ta od kawy, grywała rzadko, ale miała swoją zawodową drużynę. W Polsce namiętną brydżystką jest Renata Dancewicz, amatorsko grywa Hirek Wrona.

Brydż jest bardzo egalitarny.

- Ludzie, którzy nie są zawodowcami, mogą śmiało uczestniczyć w profesjonalnych rozgrywkach. To nie jest piłka nożna czy koszykówka, gdzie amator nie ma żadnych szans. Historia brydża pokazuje, że amatorzy mogą śmiało rywalizować w profesjonalnych drużynach i wygrywać największe turnieje na świecie. Nawet u nas był taki zawodnik, Marcin Mazurkiewicz, który pojawił się zupełnie znikąd, zatrudnił jednego z najlepszych zawodników, by go uczył, stworzył swoją drużynę, wygrał dwukrotnie mistrzostwa świata i niezliczoną liczbę turniejów. Żył z czegoś zupełnie innego, ale był fanatykiem brydża. Po wygraniu wielu ważnych turniejów zakończył karierę i zajął się inną dziedziną życia. Stanowi on jednak zupełnie odosobniony przypadek. Większość brydżystów pozostaje wierna naszej grze na zawsze. To jest jak nałóg, z którego ciężko wyjść. Bardzo zresztą przyjemny nałóg.

Ile osób w Polsce gra w brydża?

- Aktywnych zawodników, mających opłaconą składkę w Polskim Związku Brydża Sportowego (PZBS), jest około pięciu tysięcy. Przed pandemią było ich więcej (7-8 tysięcy), bo więcej było też turniejów. W naszym kraju jest oczywiście wielu graczy niezarejestrowanych. Dla porównania - w Holandii jest ponad 100 tysięcy zarejestrowanych brydżystów.

Gdzie polscy brydżyści plasują się w światowej hierarchii?

- Ostatnie eliminacje do mistrzostw świata nie były dla nas udane, ale w 2015 i 2019 roku Polska zdobyła drużynowe mistrzostwo świata w brydżu w kategorii open. Światowy czempionat odbywa się raz na dwa lata - popularnie mówi się na to "Bermuda Bowl". Jest także podział na rozgrywki kobiet i  seniorów oraz niedawno stworzona kategoria mikstów. Raz na cztery lata odbywa się Olimpiada Sportów Umysłowych. Rozgrywa się pięć dyscyplin: brydż, szachy, warcaby, go i xiangqi (szachy chińskie).

Gdzie się gra w brydża w Europie?

- Wszędzie. Zarówno na północy (Wielka Brytania czy wspomniana Holandia), jak i na południu kontynentu (Włochy, Francja). Oczywiście w różnych częściach Europy robi się to w zgoła innych okolicznościach - na południu na świeżym powietrzu, pije się wino i gra do późna. Na północy raczej w pomieszczeniach i przy szampanie. Każdy sposób jest dobry. Liczy się wymiar towarzyski brydża.

Jakie pan ma plany?

- Jak wszyscy czekam na powrót do normalności. W moim wypadku to powrót do turniejów w tradycyjnej formule, nie w sieci. W listopadzie jest zaplanowany turniej w USA, ale rokowania nie są pomyślne. Amerykanie dziś nie wpuszczają nikogo ze Strefy Schengen.

A jak pan ocenia siebie? Na jakim poziomie brydżowego wtajemniczenia pan się znajduje?

- Im dalej w las, tym widzę więcej swoich błędów. Nie będzie nigdy tak, że siądę i powiem: wiem wszystko. Na tym polega analiza, na ciągłym udoskonalaniu własnej gry. Na krótkim dystansie może zadziałać szczęście nowicjusza, ale im więcej partii, tym bardziej wychodzą umiejętności i doświadczenie.

Ma pan dwójkę dzieci. Zamierza pan im zaszczepić brydża?

- Jedno jest w żłobku, drugie jeszcze przed. Brydż to dobra droga do rozwoju umysłu. Chciałbym zaszczepić miłość do brydża, ale wiadomo - nic na siłę. Czy chciałbym, żeby poszli w moje ślady? Nie wiem... To bardzo ciężki kawałek chleba, trzeba mieć dużo szczęścia, by zaistnieć.

Szczęście? To po co ten codzienny, żmudny trening, gdy sukces zależy od szczęścia?

- Szczęście w rozumieniu bycia we właściwym czasie, we właściwym miejscu. Aby stać się rozpoznawalnym, trzeba wygrać jakiś duży turniej. Ja przebiłem się do czołówki właśnie dzięki szczęściu - turniejowi w Denver w 2015 roku. Nie byliśmy faworytami, ale udało się nam wygrać. Turniej był bardzo techniczny, każda lewa miała wielkie znaczenie. Od tego zaczęła się nasza wielka historia.

Słyszałem, że w brydżu istnieje też doping...

- Gramy kilka dni z rzędu, potrzebna jest dobra kondycja psychiczna i fizyczna, stąd niektórzy mogą sięgać po substancje psychoaktywne. Zdarzyła się nieprzyjemna sytuacja na mistrzostwach świata w Orlando kilka lat temu, gdzie zawodnik z Norwegii miał podwyższony testosteron. Potem tłumaczył, że to przez względy rodzinne, stąd wysoki poziom zakazanego środka. Odbył dyskwalifikację i wrócił.

A teraz trudne pytanie, proszę wybaczyć - czy brydż jest sportem?

- Unijny Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu rozstrzygnął w 2017 roku, że brydż nie jest sportem. W Wielkiej Brytanii były na ten temat kontrowersje - wiązało się to z podatkiem VAT, czy można go odliczać, czy nie? Niemniej ja uważam, że to jest sport. To ogromny wysiłek, po całym dniu gry człowiek już nie ma siły na nic. Trzeba dbać o siebie, dobrze się odżywiać, w czasie dnia turniejowego regularnie jeść posiłki, ale niezbyt obfite, bo człowiek potem zasypia. By utrzymać się w formie, gram w golfa, kiedyś grywałem w tenisa, dziś trochę mniej. Poza tym jestem młodym tatą - podrzucanie, zabawy, bieganie pomagają utrzymać się w formie (śmiech).

Rozmawiał Maciej Słomiński


Klasyfikacja końcowa ekstraklasy brydża 2020/21

1. Szkoła Brydża Szlem Gdańsk 

2. BRIDGESCANNER KS AZS Wratislavia I WR 

3. SPS CONSTRUCTION Kielce 

4. SYNIS VALUE MEDIA OPOLE 

5. AGENA Development Bridge24.pl 

6. TB Silesia I Gliwice 

7. ESBS VITAS Elbląg 

8. LKS Kasztelan Konkret Chełmno 

9. Objectivity KS AZS Wratislavia III WR 

10. SYNERGIA ILANKA 

11. Akademia Brydża AZS UW Warszawa 

12. ŁĄCZNOŚĆ Olsztyn 

13 .GTB ANDRZEJKI Gdańsk 

14. ZweryfikujFirmę.pl - AZS UW 

15. Agilero Piast Skawina 

16. Bridge24.pl 2. 



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama