Reklama

Reklama

Apoloniusz Tajner wraca...

- To nie żadna misja specjalna. Jestem dyrektorem sportowym i takie zadania wchodzą w zakres moich obowiązków - tłumaczył w "Fakcie" Apoloniusz Tajner, który ma zostać specjalnym opiekunem reprezentacji polskich skoczków.

Mimo, że trener Heinz Kuttin ma pełne poparcie dla swoich działań, to słabe wyniki Adama Małysza i spółki sprawiły, że Tajner dołączył do reprezentacji.

- Do tej pory wszystkiemu przyglądałem się z boku. Niby Kuttin i Łukasz Kruczek robili to samo co ja, ale trochę inaczej. Mieli wolną rękę i uważam, że odwalili kawał świetnej roboty. Z tego kryzysu można szybko wyjść - stwierdził Tajner.

- Niestety, kiedy nie ma wyników pojawia się niebezpieczeństwo utraty zaufania. Nie chcemy podejmować pochopnych decyzji, zostawiamy sobie czas na reakcje. Ale zapewnienia, że forma przyjdzie na Turniej Czterech Skoczni to trochę mało. Chcemy konkretnych informacji. Dlatego oprócz mojej obecności, będziemy znowu korzystać z usług biomechanika i fizjoterapeuty, bo ich badania są wymierne - dodał Tajner.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL