Reklama

Reklama

Andrzej Sołtyk - najszybszy na świecie człowiek latający w tunelu

​Lot z prędkością 300 km/h to gwarantowany czynnik produkcji nadmiaru adrenaliny. Dyscyplina, która zrodziła się na bazie szkolenia amerykańskich komandosów, dzisiaj stanowi spektakularne widowisko w postaci indoor skydiving. 18-letni Polak zdołał przedrzeć się w niej do czołówki, zgarniając między tytuł mistrz świata. - Nie możemy zachowywać się jak ogórek zamknięty w słoiku. Potrzebny jest trening siłowy oraz wydolność oddechowa - mówi Andrzej Sołtyk.

Widowiskowość sportu stanowi o jego atrakcyjności. Indoor skydiving to prawdziwy seans, który wciąga widza. Nie sposób sobie wyobrazić, jak bardzo uzależniające dla autora ewolucji powietrznych, którego lot charakteryzować można w kategorii sztuki.

Andrzej Sołtyk ma dopiero 18 lat. Pomimo tak młodego wieku, pytanie o wszystkie jego sukcesy nie ma chyba sensu. Jest ich tak dużo, że ciężko wymienić, a co dopiero wszystkie z nich zapamiętać. To najbardziej utytułowany polski zawodnik w indoor skydiving, reprezentant Polski, ale także skoczek spadochronowy. W 2017 roku jego łupem padł złoty medal mistrzostw świata. Rok później w lataniu dynamicznym został najlepszym zawodnikiem w Europie. Zerkając na zwycięstwa najwyższej rangi, Polak ma ich na swoim koncie aż 22. Tymczasem wszystko zaczęło się od przypadku.

Reklama

- Moja mama przed zaplanowanym wyjazdem na ferie zimowe złamała nogę, więc zostaliśmy w domu. Jako dzieci mieliśmy dużo wolnego czasu, zatem wyszukaliśmy w sieci ofertę tunelu aerodynamicznego w Warszawie. To była nasza pierwsza wizyta w życiu w tego typu miejscu. Całą trójką poczuliśmy, że jest to coś, co chcielibyśmy kontynuować i wkrótce zaczęliśmy chodzić na treningi. Za kolejnymi godzinami ćwiczeń stały pierwsze zawody, aż wreszcie doszliśmy do etapu regularnych treningów i prawdziwej rywalizacji. Miałem wówczas 13 lat, a było to 4 stycznia 2015 roku o godzinie 21:32 - opowiada z wielką precyzją Andrzej Sołtyk.

18-latek w tunelu aerodynamicznym wykonuje nieprawdopodobne ewolucje. Jeśli ktoś myśli, że to zwykłe unoszenie się na tafli powietrza, jest w grubym błędzie. To prawdziwy taniec, do którego wymagana jest wypracowana na treningach koordynacja ruchowa i oczywiście odwaga.

- W lataniu dynamicznym wszystkie mięśnie naszego ciała pozostają w napięciu i przyjmujemy wiele pozycji, panując nas swoim ciałem. Nie możemy zachowywać się jak ogórek zamknięty w słoiku. Potrzebny jest trening siłowy oraz wydolność oddechowa. Można się zdziwić, idąc pierwszy raz do tunelu, jakie zakwasy mogą nam doskwierać następnego dnia - dodaje mistrz świata.

Indoor skydiving to dyscyplina sportowa. Trening jest zatem nieodłącznym elementem codzienności każdego entuzjasty latania. Jego czasochłonność zależna jest od okresu startowego.

- W okresie przed samymi mistrzostwami świata lub innymi zawodami zwiększa się częstotliwość treningów. Poświęcam na nie od dwóch do dwóch i pół godziny dziennie. Ćwiczymy poza godzinami największego szczytu, a nawet wtedy, gdy tunel jest zamknięty i możemy być całkiem sami. Aktualnie trenuję mniej. Wszystko przez maturę i planowane studia stomatologiczne, dla których po ostatnich mistrzostwach Polski postanowiłem nieco więcej czasu poświęcić nauce niż treningom - przyznaje ambitny nastolatek.

Wciąż jest co udoskonalać. Sołtyk rozrysowuje skomplikowany obraz kategorii ukochanego przez siebie sportu. Wielość kategorii może namieszać w głowie zwykłemu zjadaczowi chleba. Nasz mistrz trudni się, co nie powinno dziwić, najbardziej skomplikowaną z nich.

- Jest chociażby kategoria freestyle (w niej specjalizują się głównie kobiety) oraz dynamic. Dynamic to właśnie moja specjalizacja. Wykonuje się tutaj układ, na który mamy minutę. Sędziowie natomiast oceniają trudność oraz technikę wykonania. To połączenie obowiązkowego układu figur na czas, który im krótszy, tym lepszy, a także freestylowego układu - "rutyna". Jednym słowem to połączenie wszystkich kategorii w jednej, dlatego też właśnie tym się zajmuję - mówi utytułowany sportowiec.

Sołtyk wymienia jeszcze między innymi kategorię vertical w pozycji głową do góry lub głową w dół. Wówczas prędkości maksymalne dochodzą nawet do 300 km/h. Formation skydiving to z kolei latania na płasko, czyli głównie na brzuchu. Śmiałkowie wykonują figury najczęściej w cztery osoby. Na utworzenie formacji cały zespół ma 35 sekund. Następnie sędziowie oceniają poprawne wykonanie figury.

Zanim ktokolwiek wedrze się do czołówki, musi najpierw skupić się na żmudnej pracy. Ta oprócz tego, że bywa ciężka i wymaga niemałej dyscypliny, w wypadku indoor skydiving kosztuje.

- Często zarządcy tunelu, w zamian za start w zawodach dają konkretnej osobie czas na przygotowanie się. Najpierw trzeba jednak wejść na pewien poziom. Wszystko zależy od pory dnia. Lot dla osoby początkującej to koszt rzędu 240 zł za dwa loty po 1,5 minuty. Potrzebny jest sprzęt, w tym kask oraz specjalny kombinezon, a także dwie osoby, czuwające nad taką osobą. Kiedy zdecydujemy się latać profesjonalnie, wtedy potrzebujemy na przykład pół godziny. Cena za godzinę to około 400 euro w porze dziennej. Pory nocne są tańsze - tłumaczy młody Polak.

Sportowiec za swój największy sukces uważa oczywiście tytuł mistrza globu zdobyty przed dwoma laty w Montrealu. Na tym jednak nie poprzestaje. Jego celem są igrzyska olimpijskie. Istnieją bowiem duże szanse na to, że loty w tunelu aerodynamicznym zostaną wkrótce włączone do grona dyscyplin olimpijskich.

- Moim największym celem jest start i zwycięstwo na igrzyskach olimpijskich. Pierwsze podejście do tego, aby indor skydiving dołączył do grona dyscyplin olimpijskich, było już ukierunkowane na rok 2024. Niestety został on wyeliminowany przez trzy inne dyscypliny. Kolejne podejście to rok 2028 i Los Angeles - kończy rozmowę Andrzej Sołtyk.

Aleksandra Bazułka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL